Skończyły się wszystkie moje zaplanowane na ten rok aktywności. Ostatnia, dzisiejsza, to był wyjazd do Żarowa. Najkrótszy, jaki mi się zdarzył. Pociąg, Izba, pociąg. Bez zbędnej straty czasu i bez żadnych zajęć dodatkowych. W przyszłym oku, jak już zrobi się cieplej, może pojadę na dłużej.
środa, grudnia 20, 2023
Finiszuję.
środa, grudnia 06, 2023
Taka decyzja.
Podjąłem decyzję, że nie będę dochodził, jakie były kontakty rodzin Sołtysiaków i Gierków. Ostatecznie jest to tylko ciekawostka.
Zmarł Andrzej Sikora, dziadek Maćka, bliskiego kolegi Dominika ze szkoły.
piątek, listopada 24, 2023
Mar... Krysz...
W czasach, gdy byłem studentem, poznałem młodego wtedy pracownika nauki, Mar... Krysz... Sympatyczny był z niego człowiek. Po ukończeniu studiów zostałem na uczelni i tak staliśmy się kolegami z pracy. Ten stan trwał do początku lat osiemdziesiątych, kiedy to obydwaj odeszliśmy z uczelni. Nie widywaliśmy się już. Od czasu do czasu pytałem wspólnych znajomych, czy coś o nim wiedzą. Tylko jedna osoba powiedziała, że podobno stracił nogę i się rozpił. Poza tym nikt niczego nie wiedział.
Ostatnio przez dwa tygodnie byłem uziemiony w domu i z konieczności musiałam znaleźć sobie jakieś zajęcie. Postanowiłem trochę uporządkować pamięć. Poszukać znajomych a tę czynność zaczynam z reguły od cmentarzy. No i trafiłem na grób w Świdnicy. Imię się zgadza, nazwisko też, data urodzenia bardzo prawdopodobna. Trzeba sprawdzić. Poprosiłem życzliwą znajomą ale nie dała rady.
I nagle, dzisiaj przypomniało mi się zdarzenie, które miało miejsce w 2015 albo 2016 roku. Na świdnickim dworcu spotkałem wtedy człowieka, którego wygląd mógłby spowodować brzydkie określenie go mianem żula. Przez dłuższą chwilę rozmawialiśmy, nic w tym dziwnego, miałem już podobne przygody i pamiętam zawsze, że taka rozmowa kończy się prośbą o datek pieniężny. Jednak tym razem zdziwiło mnie, że rozmówca jakby mnie znał, sporo o mnie wiedział. Skąd? Jego twarz nic mi nie mówiła, co jest normalne, bo ja twarzy nie zapamiętuję. Doszedłem do wniosku, że człowiek jest bardzo dobrym psychologiem i zgrabnie mnie podchodzi albo, że to ktoś, kto może mnie pamiętać jeszcze z czasów szkolnych (mnie pamiętają). Pierwsza ewentualność skłoniła mnie do dość szybkiego zakończenia rozmowy a wcześniej do wystrzegania się od przekazania mu jakichkolwiek dodatkowych informacji na mój temat. Jako zajęcie np. podałem mu wędrowny fotograf. Gość był inwalidą, nie miał nogi, używał protezy. I dzisiaj mnie olśniło. To prawdopodobnie był mój dawny znajomy. Po trzydziestu latach i zmianie jego trybu życia nie miałem najmniejszej szansy, by go poznać. I teraz mi się układa. Mar... Krysz... stracił nogę i zapewne jako inwalida z jakąś rentą wrócił do Świdnicy, by zamieszkać przy rodzinie (sam był, o ile pamiętam, kawalerem). Tam się spotkaliśmy ten jeden raz. Tam też umarł i został pochowany.
piątek, listopada 10, 2023
Przypomnienie.
Takie autko dzisiaj zobaczyłem. Na pierwszy rzut oka nic szczególnego. Trzeba zwrócić uwagę na napis u dołu przedniej szyby. Nie mogłem się powstrzymać.
Kolejny koniec.
Likwidacji uległa księgarnia na pl. Legionów. Kiedyś była to jedna z większych takich placówek. Najpierw, przed laty zlikwidowano dział kreślarski. W tym miejscu powstał odrębny sklep, z dywanami, o ile dobrze pamiętam. Teraz jest tam podologia. Reszta księgarni działała do niedawna. W październiku zorganizowano wyprzedaż a dzisiaj już jest tam pusto. Szkoda ale takie są zmiany w obecnym czasie.
Kampania zakończona.
Ubiegły tydzień przebiegał pod znakiem kampanii cmentarnej. W poniedziałek byliśmy w Puszczykowie, we wtorek i środę - we Wrocławiu. I wreszcie w niedzielę w Łagiewnikach Małych oraz w Dobrodzieniu. Teraz będzie okres domowego spokoju, urozmaiconego wizytami w muzeach i galeriach oraz od czasu do czasu, jak pogoda pozwoli, z aparatem to tu, to tam.
Przy okazji zauważyłem, że zniknęła ważna choć niepozorna pamiątka dawnych czasów. Resztka torów kolejki, która służyła do wywozu gruzu z centrum miasta tuż po wojnie. Oto ostatnie zdjęcie, jakie jej zrobiłem.
niedziela, października 22, 2023
Jak emeryt.
Wczoraj zachowałem się jak rasowy emeryt. Miałem trochę czasu przed rozpoczęciem zaplanowanego spaceru więc usiadłem na ławce nad Odrą. Siedziałem tam wygrzewając się w słońcu przez czterdzieści minut. Musiałem bardzo się sprężać, by po tym czasie wstać i udać się na miejsce zbiórki. Takie przesiadywanie okazało się być dla mnie bardzo przyjemne. Jednak myślę, że jeszcze na takie zachowania jest zbyt wcześnie, jeszcze powinienem aktywniej spędzać czas. Nie tak, jak staruszek.
Zmiany dookoła.
Dzisiaj bez obrazka. Tym razem chyba nawet nie warto. Kiedy szwendam się po mieście, zachodzę albo w miejsca w centrum, które są dobrze znane i zabytkowe, albo w zakątki odleglejszych osiedli, gdzie mało kto szuka atrakcji krajoznawczych. A tymczasem w samym centrum lecz w miejscach raczej rzadko pokazywanych turystom dzieje się sporo. Zmienia się, może dobrze, może gorzej. Zabudowywane są kolejne wolne obszary, zmienia się charakter miasta. Warto zwrócić na to uwagę. Zajść na ul. Sikorskiego, na Kępę Mieszczańską, zbieg Nowowiejskiej i Sienkiewicza, Bernardyńską i wiele podobnych miejsc. Tylko pojawiające się zacieśnianie przestrzeni utrudnia robienie zdjęć. A może lepiej będzie poruszać się po peryferyjnych ale nie najnowszych osiedlach albo okolicznych wsiach? Tam czuję się bardziej swojsko. Wiek ma swoje prawa.
sobota, października 14, 2023
Coś jakby powrót.
Przestałem chodzić na spacery z przewodnikami, kiedy zaczęła się pandemia. Po niej jakoś nie mogłem do tego wrócić. Odezwała się moja niechęć do ludzi występujących licznie więc chodziłem i jeździłem sam. W tym tygodniu nastąpiła zmiana. Wczoraj byłem na Kozanowie, dzisiaj na Ostrowie Tumskim. Z przewodnikami Sam się zdziwiłem, bo myślałem, że może mi się nie udać. Zobaczymy, jak będzie dalej.
czwartek, października 05, 2023
Był też Żarów.
No i prawie zapomniałem, że byłem też w Żarowie. W tym samym tygodniu, co w Górze. Tylko po to, by zobaczyć kolejną wystawę w Strefie Wystawienniczej. Przy okazji odbyłem malutki spacerek po najbliższym otoczeniu domu, w którym mieszkałem przez dziesięć lat.
środa, października 04, 2023
Kolejny raz
Kolejny raz, choć w tym roku pierwszy, byłem wczoraj w Świdnicy. Pojechałem zobaczyć, jak remontuje się budynek dawnego internatu, gdzie przemieszkałem prawie rok a pobierałem nauki przez cztery lata. Robi się pięknie.
Ale przyczyn musiało być więcej. Doszła więc chęć zobaczenia odbudowanej altany w Parku Młodzieżowym, nieodmiennie dla Staszka i dla mnie kojarzącego się z pomarańczówką. Jest piękna.
czwartek, września 21, 2023
Małe marzenie spełnione.
Wiele lat temu przejeżdżałem przez Górę. To, co zobaczyłem, zainteresowało mnie i pomyślałem, że warto kiedyś to miasto odwiedzić. Nie składało się, miałem mnóstwo innych celów a później zlikwidowano połączenia kolejowe miasteczka z resztą świata. Dojazd autobusem też jest półtajny. Już myślałem, że nigdy tam nie pojadę. I nagle otworzyła się możliwość, Koleje Dolnośląskie połączyły autobusami Górę z Rawiczem a pociągami do Rawicza dojechać można. Skorzystałem. Przedwczoraj byłem w Górze, połaziłem, zdjęć narobiłem i jestem zadowolony.
Marzenie spełnione. Czy jeszcze kiedyś tam pojadę? Nie wiem. Może.
poniedziałek, września 18, 2023
I jeszcze jedna wizyta.
Tym razem we wrześniu przez kilka dni gościliśmy Dominika. Było miło i myślę, że pożytecznie. Widział się też z ojcem i siostrą. Mam nieustającą nadzieję, że znów się zobaczymy, w święta zimowego przesilenia. A na dzisiaj główne jego zadanie to dobrze zainstalować się na studiach.
poniedziałek, sierpnia 28, 2023
Dwie wizyty.
Ten rok okazał się szczególny. Dwukrotnie, w maju i w sierpniu, odwiedziła nas Ola z dziećmi. W dodatku w sierpniu pojawił się też Dominik. Co prawda na chwilę ale jednak.
sobota, sierpnia 12, 2023
Dwa zdjęcia.
Klaudyna chce wymienić tabliczki na rodzinnym grobowcu. Fakt, że dotychczasowe są już podniszczone a niektóre zawierają niekompletne dane.
Z tego powodu musiałem przeszukać niektóre swoje dane, miedzy innymi zdjęcia z pogrzebu Cioci Marysi. Był to jedyny pogrzeb, na którym fotografowałem. Na prośbę Andrzeja. Nie lubię nawet oglądać zdjęć pogrzebowych, bo wiążą się z tym smutne wspomnienia. Przy trumnie albo urnie stoją osoby, które zmarły jakiś czas później. Ot, przykład:
Zdecydowanie bardziej lubię inne fotki. A już szczególnie takie zrobione nieco złośliwie, "krzywym okiem", ale nie fałszujące rzeczywistości. I znowu przykład z dnia dzisiejszego:
wtorek, lipca 11, 2023
Kolejna podróż wspomnień.
Tum razem bliziutko, do Samotworu. 29 lat temu przechodziłem tam z moimi młodymi kolegami i zrobiłem kilka zdjęć. Ostatnio zauważyłem, że jeździ tam autobus z Oporowa i postanowiłem skorzystać, pojechać i zobaczyć, co się zmieniło. Poprzednio było tam gospodarstwo Akademii Rolniczej z owcami. Wiedziałem, że AR się go pozbyła, a później kupiło pałac małżeństwo polsko-niemieckie. Aleksandra i Alexander. Przeprowadzili jakiś remont u uruchomili hotel, "Hotel Aleksandrów (Alexandrów)". Niestety, chyba nie wyszli na tym za dobrze, bo obiekt znowu jest na sprzedaż. Wielka szkoda, bo to przecież dzieło C. G. Langhansa (tego od Bramy Brandenburskiej), zmodernizowany przez E. Graua. Ale kapitalizm ma swoje prawa, znowu milkną muzy.
wtorek, lipca 04, 2023
Podróż sentymentalna.
Pojechałem dziś do Lubina. przeszedłem niemal całą trasę, jaką pokonywałem 53 lata temu. Dodałem jeden kościół, wzgórze zamkowe i przede wszystkim zwiedzenie muzeum. To lubię. Sprawę Lubina mogę uznać za zamkniętą. Co dalej, zobaczę.
niedziela, lipca 02, 2023
Czas na zmiany.
Koniec okresu ochronnego. Koniec dawania szans, przeszło rok wystarczy. Oznacza to inny sposób gospodarowania czasem. Myślę, że z większym udziałem "programu własnego". Zaczynam w tym tygodniu od wyprawy do Lubina. Będzie podróż w przeszłość.
wtorek, maja 30, 2023
Grzywacz.
Ostatnio w okolicy pojawiło się sporo grzywaczy. Przez lata próbowały się zagnieździć i były przeganiane przez sroki. Od ubiegłego roku srok jest mniej i wreszcie grzywaczom udało się.
Przez lata robiłem zdjęcia gołębi, przeważnie miejskich. Wysyłałem je realizując dawne, dziwne nieco zamówienie. Ale z tym już koniec.
sobota, maja 27, 2023
Pamięć.
We wrocławskim Muzeum Etnograficznym jest czasowa wystawa: "Nie zapomnisz. Pamięć, pamiątka, pamiętnik". Bardzo interesująca. Moim zdaniem powinni ją obejrzeć ludzie w moim wieku oraz ich dorastające już wnuki. Wtedy będą mogli uświadomić sobie, że w domach mają wiele przedmiotów, które nie są bezwartościowymi śmieciami lecz posiadają istotną wartość historyczną a czasem też i emocjonalną.
czwartek, maja 25, 2023
środa, maja 24, 2023
Kolejna.
Dzisiaj zmarła Tina Turner. Kolejna idolka przez olbrzymią wiekszość mojego życia odeszła.
Ten blog robi się okropny, jak spis strat.
piątek, maja 19, 2023
Wielka szkoda.
Kolejny dzień ze smutną wiadomością. Dzisiaj dowiedziałem się, że nie żyje (od 2021 r.) Andrzej Tercjak, mój młodszy kolega sprzed lat. Pracowaliśmy w jednej szkole, w 1986 roku byliśmy razem na obozie wędrownym z uczniami tej szkoły. Wędrowaliśmy przez Pogórze Przemyskie. Poniżej dwa zdjęcia z tego obozu, zrobione w skansenie w Sanoku (autor nieznany).
wtorek, maja 02, 2023
poniedziałek, kwietnia 03, 2023
Plan wykonany.
Kiedyś wymyśliłem sobie, że pojadę na Rędzińską, bo tam mnie jeszcze nie było. No i wykonałem ten plan, w dodatku dwukrotnie. Najpierw byłem na samym końcu, przy ujściu Ślęzy do Odry, a dzisiaj dodatkowo przespacerowałem się początkowym odcinkiem tej ulicy, bo poprzednio uznałem, że warto. Czas na wymyślenie kolejnego takiego zakątka.
sobota, marca 25, 2023
Znowu.
Ubyła kolejna osoba z mojego otoczenia, sąsiad, którego dawałem jako przykład aktywności mojemu Ojcu.
środa, marca 22, 2023
Coraz wiosenniej.
Ciepło i w zasadzie pogodnie. Ja łażę to tu, to tam a tymczasem ogrodniczka ruszyła z kopyta.
wtorek, marca 21, 2023
Wiosennie.
Ostatnio mamy piękną, wiosenną pogodę. Mimo wrodzonego i pielęgnowanego lenistwa staram się to wykorzystać i pojawiam się to tu, to tam. Z reguły wychodzę z domu bez szczególnego planu, idę na przystanek a ciąg dalszy zależy już od numeru linii autobusu, który pojawi się jako pierwszy. Czasem zamiast autobusu jest w tej roli tramwaj.
Odpuszczam sobie podpisy, bo nie one tu są najważniejsze.
czwartek, marca 09, 2023
Poznań.
No to byliśmy w Poznaniu. Pojechaliśmy w piątkę do Muzeum Narodowego, by obejrzeć wystawę prac Jacka Malczewskiego. Było dużo do oglądania, jednak najwięcej zainteresowania wzbudził obraz Moneta.
środa, marca 01, 2023
Ostatni (?) raz w Jarosławiu.
Przez trzy dni byłem w Jarosławiu w związku z pogrzebem Andrzeja.
Bardzo prawdopodobne, że był to mój oststni wyjazd do tego miasta połączony z załatwianiem spraw rodzinnych.
środa, lutego 22, 2023
Remanentów ciąg dalszy.
Korzystając z ładnej pogody jeżdżę to tu, to tam i załatwiam sprawy i sprawki czasem od lat odkładane. I tak dzisiaj przejechałem się na Ołtaszyn. Zobaczyłem tabliczkę, o której wiedziałem od dawna. Czyli ta sprawa zamknięta.
Za to wczoraj było nieco zabawnie na Oporowie.
wtorek, lutego 14, 2023
Aktywnie.
Luty na razie jest ciepły i dość suchy. Wspaniała okazja, by poszwendać się z aparatem. Zwłaszcza, że pozbawione liści drzewa nie stanowią wielkiej przeszkody.
Jest kilka zdjęć, których nigdy nie zrobiłem i teraz żałuję, bo nie sposób takich zaniedbań nadrobić. Najbardziej mi żal, że nigdy nie sfotografowałem dawnego kiosku na początku Alei Piastów. To była przedwojenna wiata końcowego przystanku autobusowego. Kiedy się opamiętałem, była już przebudowana na takie byle co. Dobrze, że przynajmniej wiadomo, gdzie stała. Tak samo nie zrobiłem nigdy fotki sklepu Społem, tzw. pawilonu na Solskiego. Kupowałem w nim przez 37 lat aż w 2006 roku został wyburzony a w jego miejscu stanął nowy sklep. W ostatniej chwili sfotografowałem tylko kupę gruzu przez bramę w nieprzezroczystym ogrodzeniu. Postanowiłem poszukać pawilonów takich samych, jak ten zburzony. Na razie znalazłem dwa: na Maślicach Małych i na Kuźnikach. Obydwa zostały przebudowane ale bryła jest zachowana i można też domyślić się, jak wyglądały pierwotnie.
sobota, lutego 04, 2023
Zaczynamy luty.
Start był nienajszczęśliwszy. Od razu pierwszego pogrzeb. W Mosinie, Andrzeja Ku. Pojechaliśmy we dwoje. Pogoda była niezbyt sprzyjająca ale daliśmy radę.
Kolejne dni pod dachem domowym, bo pogoda odstręcza od wyjść. A i lenistwo mnie opanowało. Źle to widzę. Na szczęście od jutra będzie inaczej. Jutro świętujemy przejście Tadzia na emeryturę, na poniedziałek jestem umówiony z Marią na kawę i pogaduszki, poza tym co drugi dzień jakiś wykład. Powinno być dobrze.
niedziela, stycznia 29, 2023
Ostatnia niedziela stycznia.
Jak co roku od lat dzisiaj odbyłem spacer do Parku Grabiszyńskiego, by zapalić znicze na Pomniku Wspólnej Pamięci. Przecież to Dzień Pamięci o Tragedii Górnośląskiej.
poniedziałek, stycznia 16, 2023
Przyczynki.
Koniec grudnia i początek stycznia to od dawna dla mnie czas obniżonej aktywności.. Trochę przez mało sprzyjającą pogodę, trochę przez zmniejszoną ofertę spędzania wolnego czasu. Tym razem wykorzystałem to dla wykonania kilku uzupełniających czynności.
- Wreszcie, po trzydziestu latach wyczekiwania wypiłem kawę w lokalu "U Beatki". Oczywiście zapłaciłem, inaczej być nie mogło.
- Odwiedziłem wszystkie trzy wrocławskie osiedla zaprojektowane przez tego samego, niedawno zmarłego architekta, który chyba już dawno przestał być architektem.
- Postarałem się o brakujące mi zdjęcia domu, w którym się urodziłem i mieszkałem przez pierwsze siedem lat życia. Przy okazji uruchomiłem swojego przyrodniego ciotecznego bratanka, co uważam za dodatkową swoją zasługę. Może kiedyś okaże się utalentowanym fotografem albo przynajmniej zaciętym zdjęciorobem.
- Zrobiłem zdjęcia kiosków "Ruchu" na skrzyżowaniu Grabiszyńskiej i Stalowej. Jest coraz mniej kiosków z gazetami a już w szczególności szybko maleje liczba kiosków ruchowskich. Ku mojemu zdziwieniu te dwa były do niedawna czynne mimo tego, że stoją bardzo niedaleko siebie. Teraz jeż jeden czynny nie jest ale drugi działa. Jak długo jeszcze?
piątek, stycznia 13, 2023
Masakra.
Wczoraj odbyło się cięcie drzew w ogrodzie. Efekt paranoi starych bab, jak to określiła moja żona choć sama brała w tym udział. Została sterta gałęzi. Wygląda to ponuro.
sobota, stycznia 07, 2023
Spotkania.
Dwa dni i dwa spotkania. Pierwsze, przypadkowe, po koncercie z Krystyną Ż. Nie widzielismy się jakieś 25 lat i prawie mnie rozpoznała. Prawie, bo pomyliła moje imię nazywając Piotrem. Ale dawniej też nas myliła. Uświadomiłem ją, że Piotr G. nie żyje, zmarł w 2014. Nie wiedziała, dziwne.
Zachęcony, następnego dnia czyli dzisiaj, poszedłem zobaczyć się z Beatką A, Z nią nie widziałem się około 30 lat i mnie nie rozpoznała. Jednak porozmawialiśmy sobie i było miło. Już wcześniej zastanawiałem się nad możliwością takiego spotkania, przecież wielokrotnie przechodziłem obok ale zawsze było to albo dokądś na określoną porę, albo skądś do domu. Tym razem skorzystałem z przypadkowo wygospodarowanego wolnego czasu.
niedziela, stycznia 01, 2023
Ale narobiłem.
Przez znaczną część minionego roku byłem przekonany, że zrobię mało zdjęć w stosunku do urobku z poprzednich lat. A tu tymczasem niespodzianka, wyszło więcej, znacznie więcej. A to przez liczne wyjazdy, wycieczki i nie tylko. Jak będzie w przyszłym roku, zobaczymy. Z jednej strony wyczerpuje się siłą rzeczy oferta mojego ulubionego biura podróży, z drugiej mam jeszcze ciągle nienaruszoną listę programu własnego. Byle tylko pogoda dopisywała a i chęci nie zabrakło.




