wtorek, listopada 12, 2024

Po cmentarnym rajdzie.

 Uprawiamy kolekcjonowanie obrazków. Robimy mnóstwo zdjęć, filmików. Część publikujemy, do niektórych wracamy sami. Ale gromadzimy, bo wspomagają naszą pamięć, przywołują wspomnienia, pozwalają pochwalić się tym, gdzie byliśmy i potrafimy to udokumentować. Później przekażemy ten materiał spadkobiercom, na przykład wnukom. Tylko czy będą one wiedzieć, kogo to obrazki przedstawiają? A jeśli nawet, to jak długo?

Dla przykładu dwa zdjęcia (plus dodatek) z mojego archiwum.

Zdjęcie zrobione około 1965 roku w Żarowie. Przy grobie Stanisława Kupnowickiego jego przyrodni brat, Piotr Tercha z żoną Franciszką oraz córką zmarłego Jadwiga Glatnam. Towarzyszy im moja Mama. Nie wiem, kto zrobił to zdjęcie. Może Andrzej, może ja, może zięć zmarłego, Eugeniusz. Nikt z osób pokazanych nie żyje ale grób istnieje (zdjęcie poniżej).

I drugi przykład.

Na nim Franciszka i Piotr Terchowie, moi Rodzice i ja. To 1969 rok we Wrocławiu, przy ul. Kilińskiego. Żyję tylko ja. Groby Terchów zostały jakiś czas temu zlikwidowane, miejsce wykonania zdjęcia zmieniło się nie do poznania. Nie żyje też autor zdjęcia, Andrzej.


wtorek, listopada 05, 2024

Rajd cmentarny.

 Czekałem z tym wpisem aż zadanie wykonam. I już. W tym roku było trudniej niż w latach minionych. Dotychczas musiałem odwiedzić cztery cmentarze: w Puszczykowie, na Bardzkiej we Wrocławiu, w Łagiewnikach Małych i w Dobrodzieniu. W tym roku doszły dwa następne: Osobowicki we Wrocławiu i w Pawonkowie. Trochę jeżdżenia ale udało się. Tym razem było szczególnie z dodatkowego powodu. Wizyta na pawonkowskim cmentarzu miała być połączona z pogrzebem kuzynki, Elzy. Dotychczas odwiedzaliśmy ją przy okazji pobytu w Dobrodzieniu i Łagiewnikach Małych. Teraz akurat był ten jej pogrzeb. Jednak nie dotarliśmy, przeszkodził wypadek i duży korek na A-4. Dojechaliśmy dopiero na koniec stypy. W przyszłości trzeba będzie wrócić do zwyczaju jazdy w tamtą stronę w niedziele.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Kiedy wreszcie puszczono nas z korka objazdem pojechaliśmy przez Grodków i Kopice, miejscowości bardzo ciekawe, w których niegdy jeszcze nie byliśmy.

W Pawonkowie na stypie spotkałem Irenę, starszą siostrę Elzy. Nie byłem dotychczas pewny, czy ona jeszcze żyje. Żyje i jest w dobrej formie, co bardzo mnie cieszy. I tym sposobem poniższe zdjęcie stało się symboliczne.


Stare zdjęcie a na nim ja z kuzynkami. W białym fartuszku Irena, oparta o mnie Elza. Nie wiem, kto fotografował. Być może trzecia z sióstr, Anna. A może zupełnie ktoś inny.

Z licznego grona moich kuzynek i kuzynów z tamtej okolicy pozostali jedynie: z Główczyc - Irena i ze Skrzydłowic - Walter. Pozostali już ne żyją.