czwartek, stycznia 26, 2006

Stara fotografia.


Był kiedyś taki sympatyczny zwyczaj darowania przyjaciołom zdjęć portretowych z dedykacją na odwrocie. Format zdjęcia był mniej więcej pocztówkowy. Teraz to całkiem zaginęlo. Pozostałością dość szczątkową jest wymienianie się zdjęciami legitymacyjnymi przez dzieci. Ale to nie to samo. Można wymieniać się MMS-ami. Tylko tak trochę mało wygodnie jest kolekcjonować zdjęcia w aparacie fotograficznym. Jednak stare, czarnobiałe zdjęcia na papierze miały swoje zalety. Na przykład takie zdjęcie, jak obok. Podarowała je w 1946 roku Marzenka Dzidzi. Kim była Dzidzia, wiem, kim Marzenka, nie mam pojęcia. Ale Dzidzia zapewne pamiętała ją do śmierci. I to taką, jak na tej fotografii.

Czyż nie można się wzruszyć?


Skanując stare zdjęcia z archiwum Pradziadka znalazłem fotografię, na której jest moja pierwsza miłość. Jeszcze z pierwszej klasy szkoły podstawowej (miłość, bo fotografia jest z piątej). No i czyż nie można poczuć się wzruszonym?

wtorek, stycznia 24, 2006

Stare zdjęcia.


Wreszcie zabrałem się za skanowanie starych zdjęć. Wypożyczyłem je od Pradziadka. W ciągu dwóch dni przerobiłem około dwustu. Towarzyszy mi przy tym dość dziwne uczucie. Zwłaszcza przy zdjęciach podobnych do tego czuję się tak, jakbym wywoływał duchy. Może dlatego, że ja też lubię to miejsce.

piątek, stycznia 20, 2006

Mecz.



Byłem dzisiaj na meczu. Wynik: ZEC SV Gwardia Wrocław - AZS AWF Poznań 3:0. Było przyjemnie (niezależnie od wyniku). Chyba będę to powtarzać.

niedziela, stycznia 15, 2006

Ależ sobie nagrzałem!!!

Dzisiaj pierwszy raz od wielu, wielu lat rozpaliłem w piecu koksowym. Chcę wypalić stare zapasy przed wymianą pieców na wiosnę. I od razu mimo mroziku na polu w mieszkaniu zrobiło się bardzo cieplutko. Aż za bardzo, jak na moje i Leona potrzeby. Ma też znaczenie to, że Leon nie jest przeze mnie wypuszczany i wpuszczany z częstotliwością 3 razy na 5 minut. Wychodzi, kiedy rzeczywiście jest taka potrzeba.
Wczoraj dałem sobie powód do śmiechu z samego siebie. Postanowiłem wybrać się na mecz. Nie wiedząc, o której się on zaczyna, pojechałem za wcześnie o 2 godziny. Nic to, zrobiłem sobie spacerek. Też miło. A kiedy nadeszła właściwa pora, zorientowałem się, że będę chyba jedynym widzem. Poczułem się dziwnie. Tak jakoś niezwykłe byłoby siedzieć całkiem samotnie na trybunie i ogladać mecz. Tego jeszcze nie przeżyłem. Raz byłem jedyny w kinie i zanosiło się na to, że seans się nie odbędzie (na szczęście doszło jeszcze w ostatniej chwili kilka osób). Natomiast mecz odbywa się niezależnie od ilości widzów. Spękałem, zrezygnowałem, wróciłem do domu. Mecz oczywiście się odbył, znam wynik. A ja do tej pory śmieję się ze swego przypadku.
Dzisiaj pogadałem sobie trochę smsami z Justynką.

czwartek, stycznia 12, 2006

Karolinka

Miałem dzisiaj bardzo miłe spotkanie, gdy jechałem do Magdy. Z Karolinką. A co to za zbieg okoliczności, niedawno o niej myślałem. Okazuje się, że od roku mieszka na stancji na Muchoborze Wielkim. Aż dziw, że dotychczas nie spotkaliśmy się. Bardzo przyjemnie było choć przez chwilkę porozmawiać.

poniedziałek, stycznia 09, 2006

Zimno.

Ależ ziąb. Nie chce się z domu wychodzić. Za to drzewa pokryte szadzią wyglądają ładnie. Dominik też dzisiaj nie był na spacerze. Czy będzie jutro, zobaczymy. Ja i tak będę chyba musiał wypełznąć z chaty (trzeba podejść po pieniądze na gazety i opłacenie spodziewanych przesyłek). Brrrrr!!!

wtorek, stycznia 03, 2006

Zmiany.


Otoczenie mi się zmienia. Trwa wyburzanie Hydralu na Grabiszyńskiej. A pamiętam, jak blisko 25 lat temu w nieistniejącej już od dość dawna portierni przy też nieistniejącej bramie głównej grzały się patrole. Widywałem to, gdy nocą przychodziło mi wracać pieszo do domu z dworca po przyjeździe z Kłodzka, z pracy. Co ciekawe, ani razu nie byłem legitymowany. Później obok zakładu powstało targowisko - w targowiskowych pierwszych latach dziewięćdziesiątych. Natępnie targowisko zlikwidowano, zbudowano nową ul. Hallera (kawałek ok. 200 m). Hydral się ograniczył, oddał teren pod stację benzynową BP, jedną halę zajęły różne firmy: od związanych z motoryzacją po hurtownię zniczy, na terenie resztówki zakładu też ulokowały się rozmaitości, m. in. zakład kamieniarski (nagrobkowy) i wulkanizator. Teraz wszystko zostało opróżnione i jest wyburzane. Załączone zdjęcie zrobiłem 4 dni temu, dzisiaj jest już znacznie mniej do widzenia. Podobno gdzieś tu albo kawałek dalej, tam, gdzie obok BP był Aral, ma powstać market budowlany.