Byliśmy całym stadem w d. dzielnicy żydowskiej. Dla Dominika to jednak jeszcze za wcześnie. Kiedy zobaczył wielki tłum nadchodzących wycieczkowiczów, był zdezorientowany i nieco wystraszony. A poza tym tematyka jest na razie dla niego za trudna. Kiedyś, w przyszłości, za kilka lat może jeszcze raz spróbujemy. Jak dożyjemy, spróbujemy.
niedziela, kwietnia 14, 2013
Muzeum.
Zgodnie z zapowiedzią byliśmy w Muzeum Mineralogicznym. Jednak bez Asi. Jakoś nie wykazała entuzjazmu a ciągnąć ją na siłę nie chciałem. Trochę obawiałem się, że Dominikowi nie będzie się podobać. No i zdziwiłem się pozytywnie. Oczka mu się zaświeciły, biegał niemal od gabloty do gabloty w zachwycie. Jedynie meteoryty szczególnie go nie zainteresowały, też dziwne. Cały czas mówił, że bardzo mu się podoba. A na koniec poszedł do sklepiku i upatrzył sobie najmniejszego słonika. No to go ma, Magda mu kupiła. Jeszcze podobał mu się żółw. Może się nad tym zastanowię.
Dzisiaj dreptanie do dzielnicy żydowskiej.
środa, kwietnia 03, 2013
Wraca codzienność.
Mija czas lenistwa. Dzisiaj Dominik wyrusza do szkoły, a ja po nim i po niego. Bardzo mi to ureguluje dni. Wiadomo, najdalej do 15.00 muszę być w domu, bo tej porze, nie później muszę wyjść w celu odbioru.
W czwartek wraca Kasia no i będzie codzienne marudzenie. Będą też obiadki, trzeba oddać sprawiedliwość. A w tym roku były święta bez świąt (i obiadków też). Właściwie poza krótką chwilką wcale mi to nie przeszkadzało.
Właśnie rzuciłem okiem na stronę PZOS i oto zdziwienie: tym razem jakby o mnie nie zapomniano, jak to było rok i dwa lata temu. A może ktoś czyta w moich myślach. Kiedy zobaczyłem, że wykombinowano jakiś kolejny numer biurokratyczny, to postanowiłem, że w przypadku, gdy mnie zgubią, nie będę domagał się poprawki i w przyszłym roku dam sobie z tym spokój. A tu niespodzianka, przyjemna. Przy okazji zauważam, że bardzo zmniejszyła się liczba sędziów. I jestem prawie najstarszy.
Wczoraj trochę pogadałem Dominikowi o rodzinie. Nawet słuchał z zaciekawieniem. Niezbyt długo ale z zaciekawieniem. Nie mogę go zanudzać nadmiarem informacji w krótkim czasie. Pomalutku. Chcę, by wiedział kto jest kto. A już rewelacją było dla mnie to, że pamięta, że ma prababcię, którą widział chyba tylko raz i to dość dawno.
Podczas przerwy świątecznej byliśmy we dwóch w Muzeum Przyrodniczym. Dzisiaj pojawiła się myśl o wyjściu do Muzeum Mineralogicznego. Oczka mu się zapaliły. Trzeba będzie iść. Jednak nie sami tym razem. Dobrze byłoby wyciągnąć ze sobą Asię, będziemy mieć komentarz fachowca.
Pogodę mamy jak w przysłowiu. Spadnie śnieg, później robi się ciepło i większość śniegu topnieje. Zanim jednak stopnieje całość, spada następny, nowy. I tak już kilka razy. Wolałbym jednak, by było już stale ciepło. Nosi mnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
