środa, września 28, 2011

Redukcja.

Nadeszła pora redukcji. Po co podtrzymywać coś, co już dawno straciło sens.

sobota, września 24, 2011

Imprezka.

Dzisiaj odbyła się impreza urodzinowa Dominika. Zaproszonych było 16 (słownie: szesnaście) dzieci plus oczywiście obstawa rodzicielska. Z tego, co wiem, nie dotarła Ola. Trzeba będzie pamiętać, by Dominik w szkole oddał jej mazaczek. Całe zajście było namiętnie fotografowane przez Jeffa. Raz nie przeze mnie. Zresztą i tak nie miałem takich planów. No i nie bardzo też miałem czym.
Ponoć uzgodnione zostało, że odbiorę Zuzię ze szkoły w środę. Muszę tylko poprosić Magdę, by dowiedziała się, co z obiadem. Właśnie ze względu na ten obiad myślałem raczej o czwartku ewentualnie wtorku, kiedy Dominik może wracać do domu później.
Pomału układam sobie plany wyjazdowe. W przyszły weekend w sobotę do Trzebnicy, w niedzielę prawdopodobnie do Obornik Śląskich a w kolejną sobotę do Świdnicy. I wreszcie nieco później wreszcie do Oławy. Jak wyjdzie, to sobie pojeżdżę, że hej. Odrobię dzisiejsze i jutrzejsze leniuchowanie.

czwartek, września 22, 2011

I zmiana.

Dopiero wczoraj napisałem o nowych ćwiczeniach Dominika a dziś już zmiana. Haftka mu odpadła, utrzymała się tylko przez trzy doby. Może mu jutro przykleimy na nowo, trzeba tylko upewnić się, jaki klej można użyć.
Jest wreszcie prawie całkiem oficjalna wiadomość o tym, że MKS "Świdnica" zagra w drugiej lidze. Dopiero w trzeciej kolejce będzie mieć mecz u siebie, może uda mi się pojechać.

środa, września 21, 2011

Zmiana sezonu.

Wrzesień i mamy zmianę mojego sezonu zajęciowego. Skończyły się spacery po mieście z przewodnikiem, zacznie się chodzenie na mecze siatkówki. W tym tygodniu jeszcze nie, chyba będzie wolny weekend, jeśli nie liczyć przyjęcia urodzinowego Dominika. Ale już w przyszłym tygodniu staruję. W sobotę powinienem pojechać do Trzebnicy, a w niedzielę po meczu we Wrocławiu - do Obornik Śląskich. Swoją drogą bardzo dawno tam nie byłem a kiedyś tak często odwiedzałem to przemiłe miasteczko.
Do Trzebnicy jechałem ostatnio dwukrotnie, z Dominikiem do szpitala. Ciągnie się sprawa jego paluszka. Ostatnio przyklejono mu haftkę do paznokcia. Zaczepia się o nią gumkę i Młodziec ma ćwiczyć prostowanie i zginanie. Niestety, nie może tego robić w szkole z wiadomych powodów. A poza tym od dzisiaj do piątku jest on naszym przemiłym gościem. W piątek chyba nawet ja będę go musiał odstawić do szkoły. Odbieranie i doprowadzanie do domu jest moim stałym, tradycyjnym zajęciem.
Ciągle czekam na naprawienie mojego dużego aparatu fotograficznego. Okropnie się sprawa ciągnie. Gdybym wiedział, że nie da się go naprawić, już dawno kupiłbym jakiś nowszy odpowiednik. A tak łatam średniakiem.
Próbuję korzystać z Google+, zobaczę, co z tego wyjdzie.

wtorek, września 13, 2011

Doro - Brutal and effective

No, nieźle. Lepiej późno niż wcale.

niedziela, września 04, 2011

Zaciekawiony.

Jak widać na załączonym zdjęciu, po pogodzeniu się z koniecznością występowania w stroju galowym Dominik był przede wszystkim zaciekawiony nowym otoczeniem.

sobota, września 03, 2011

Pierwszy raz.

Pierwsze wyjście do szkoły nie było zbyt radosne. To z powodu galowego stroju. Później było już znacznie lepiej. A drugiego dnia Dominik zapytał mnie, dlaczego w szkole jest tak krótko, czy lekcje nie mogą trwać dłużej. Ciekawe na jak długo wystarczy mu tego entuzjazmu

czwartek, września 01, 2011

Zmiana.

Wczoraj Dominik skończył chodzenie do przedszkola a dzisiaj rozpocznie naukę w szkole podstawowej. Dla mnie to też zmiana. Teraz nie będę odbierać go po południu, tylko około południa. Trzeba będzie przemyśleć organizację dnia. Skończył się jakiś etap w naszym wspólnym życiu i poczułem się, jakbym znowu, kolejny raz przechodził na emeryturę. Miałem tak już trzy lata temu, gdy zaczynaliśmy chodzić do przedszkola. Następna zmiana za sześć lat.
A to właśnie ostatni wymarsz przedszkolaka w dodatku towarzyszy mu jego pani, która uczyła go i opiekowała się nim przez całe trzy lata.
A, przedwczoraj stuknęła mi sześćdziesiątka. Nawet niektórzy to zauważyli. Podobno życie zaczyna się po sześćdziesiątce. Podobno. Sprawdzimy. Więcej nas przekracza ten wiek, możemy sprawę przedyskutować w rodzinnym gronie. W każdym razie jeżeli życie zaczyna się po sześćdziesiątce, to trwa całkiem niedługo.