niedziela, września 02, 2007

Na meczu byłem.

Wczoraj pierwszy raz w życiu byłem na meczu piłki nożnej kobiet. Jak ma się w mieście najlepszą w kraju drużynę, to nawet wypada ją zobaczyć. Trochę się obawiałem, że się wynudzę. A to w związku z moimi doświadczeniami sprzed lat. Ostatni raz na meczu dorosłej drużyny byłem przeszło 30 lat temu, w czasach świetności Śląska, który występował w Pucharze UEFA grając z jakąś drużyną z Irlandii. Namówił mnie Wojtek M. Wynudziłem się potwornie i obiecałem sobie nigdy nie chodzić na takie imprezy. Stąd też i moje obawy.
Jednak nie żałuję, było fajnie. Wynik 8:0 dla gospodyń już dowodzi, że na boisku sporo się działo i nie można było się nudzić.Jednak wolę siatkówkę, co nie znaczy, że od czasu do czasu, w sprzyjających okolicznościach nie wybiorę się znowu na żeńską piłkę nożną. Za męską dziękuję.

sobota, września 01, 2007

Jeszcze o tym.

Wyprowadziłem się z Żarowa 39 lat temu. Jak ten czas leci! Zapamiętałem to miasto jako miejscowość brudną, bardzo brzydką i potwornie śmierdzącą. A mieszkańców jako ludzi bladych i ogólnie dość mało urodziwych. Teraz jest inaczej. Miasteczko wyładniało, zrobiło się kolorowe, bo wiele budynków odnowiono. Jest znacznie czyściej. Prawie już nie śmierdzi. Charakterystyczną woń cyjanowodoru czuły nos może jeszcze rozpoznać w północnej części miasta, w okolicy dawnej Silesii (DZCh). I ludzie już nie są bladzi. Jakby też wyładnieli (może średnia uroda poprawiła się w związku z moją wyprowadzką?).
Właściwie całkiem lubię tam jeździć. Zawsze czułem sympatię do małych miast, a z tym w dodatku wiążą się wspomnienia wczesnej młodości. Tylko gdyby tak jeszcze każdy fotografujący nie spotykał się z objawami dziwacznej podejrzliwości mieszkańców, a każdy będący w starszym wieku filmujący nie był uznany za Niemca (podkreślam, że nie mam nic przeciwko Niemcom, zresztą byłoby to u mnie dość duże dziwactwo).