Jutro wraca Kaśka. I skończy się wolność i spokój Leona i moja. Znowu będzie nam marudzić. Ale przynajmniej odpadnie mi to, czego rozbić nie lubię: zakupy i gotowanie. No i będę mógł wrócić do roweru. Nie trzeba będzie przejmować się Leonem, jak dotychczas.
niedziela, sierpnia 22, 2004
środa, sierpnia 18, 2004
O, ktoś to czyta!
Muszę się postarać, by nie pisać za wiele głupstw. A myślałem, że piszę dla siebie, by wspomagać słabnącą pamięć. A tu taka niespodzianka. Chociaż, czy niespodzianka? Chyba każdy, kto bloguje, chociażby w podświadomości myśli o potencjalnym czytelniku. Zapominanie o tym byłoby niemądre, zaprzeczanie byłoby obłudne.
Rewelacja!!!
Można wysyłać posty z komórki. Sprawdziłem to. Dla mnie bomba! Pewną wadą jest to jedynie, że w tytule takiego posta zamieszczony jest numer telefonu. Ale co tam!
wtorek, sierpnia 17, 2004
Wczoraj dostałem pierwsze pismo z ZUS-u. Dotyczyło ostatniego świadectwa pracy, czyli związanego z moim jeszcze obecnym zatrudnieniem. Czyli wszystko idzie chyba w dobrym kierunku. Za dwa tygodnie skończy mi się urlop, skończy się robota (nad czym ostatnio ubolewał Marcin Sz.), dostanę to świadectwo, dostarczę ZUS-owi i pewnie będę oczekiwał na pierwszą emeryturę.
Dzisiaj zaczęto wylewać beton na mojej stronie tarasu. Nareszcie, moim zdaniem można było to zrobić 2 - 3 tygodnie temu. Ale niech tam, byle w końcu to się skończyło. To całodzienne łomotanie i wszechobecny kurz.
Dzisiaj zaczęto wylewać beton na mojej stronie tarasu. Nareszcie, moim zdaniem można było to zrobić 2 - 3 tygodnie temu. Ale niech tam, byle w końcu to się skończyło. To całodzienne łomotanie i wszechobecny kurz.
niedziela, sierpnia 15, 2004
piątek, sierpnia 13, 2004
Droga się zaczerniła. Położono pierwszy dywanik asfaltu na mojej ulicy. Toż to już prawie koniec tego wiecznotrwałego remontu widać. Natomiast z przeciwnej strony jeszcze nie bardzo. Hałas, bałagan, brud trwają. Pocieszające jest jedynie to, że chyba jednak po mojej stronie domu nie wyleją betonu, bo bardzo konsekwentnie sobie dojście tarasują gruzem. Przynajmniej Leon będzie nadal miał jakiś wybieg.
Dzisiaj rozpoczęcie Igrzysk Olimpijskich w Atenach. Trzeba popatrzeć. Może nie na całość ale choć trochę. Jak nie jadę na GPP, to przynajmniej olimpiadę przez telewizję pooglądam. Zdecydowanie nie to samo ale zawsze jakaś namiastka.
Andrzej podsunął dziadkowi pomysł kupienia mieszkania w Jarosławiu. Wczoraj starałem się mu to odradzić. Mam nadzieję, że skutecznie. Po jakie licho nam to mieszkanie. Daleko, tylko by kusiło złodziei i pochłaniało kasę na utrzymanie. Nawet nie bardzo można by je wynająć. A przeprowadzać się nie widzę potrzeby. Ale by się pewnie ktoś ucieszył, jakby się mnie pozbył.
poniedziałek, sierpnia 09, 2004
No to przerąbane. Nie jadę na GPP. Dzisiaj musiałem o tym Stasia zawiadomić. Ktoś musi zostać w domu i doglądać Leona. Kasia siedzi w Puszczykówku i nie przyjedzie, bo niańczy mamę. Dziadkowi nie mogę zlecić opieki nad psem, bo po ostatnim ugryzieniu najzwyczajniej się go boi. Może to i dobrze, bo jeszcze coś by się stało. Pytałem Magdę ale mają z Przemkiem jechać w tym czasie do Warszawy. Tak więc trudno, będę siedział w domu.
sobota, sierpnia 07, 2004
Dziadek był u lekarzy z tą swoją pogryzioną ręką. Dostał antybiotyk i już ma się lepiej. Opuchlizna zmniejsza się i rana się goi. Wczoraj odezwała się Magda. Chciała psa dać na obserwację a nawet uśpić. Świruska jedna! Niech się sama usypia. Pies zachowuje się normalnie. Jakby co, to i tak ja przecież jestem z nim cały czas, przeważnie sam. I wcale nie czuję się jakoś z tym źle. Przeciwnie, dobrze się zgadzamy, a przynajniej mam do kogo twarz otworzyć.
środa, sierpnia 04, 2004
No i moi goście odjechali we wtorek wczesnym popołudniem. A ja postanowiłem pójść sobie do kina i to od razu na dwa filmy. Najbardziej pasowało mi w "Koronie".
Najpierw było więc "RRRRrrrr". Myślałem, że będzie zabawniej. Depardieu był obsadzony w drugoplanowej roli. A właściwie ze względu na jego udział w filmie chciałem go zobaczyć. W pewnym momencie mało nie zasnąłem.
Za to później oglądnąłem "Fahrenheit 9/11". Świetny film i ze względu na treści i na sposób zrobienia. Każdy myślący powinien go sobie poogladać i pomyśleć, skoro ma tę umiejętność. Widać, że autor ma talent, umiejętności i pasję. Film był chwilami rozśmieszający (ale to był śmiech drwiący), chwilami rozczulający, a chwilami brutalny.
Teraz sobie trochę odreagowuję słuchając Dido.
wtorek, sierpnia 03, 2004
Wczoraj nie tylko hałas miałem przed domem ale jeszcze obłoki kurzu z ciętych klocków chodnikowych. Nawet nie można było dotknąć bramy przy wychodzeniu z domu. Wieczorem trochę ją opłukałem wodą z węża.
Byliśmy u Magdy i Przemka, aby Klaudyna i Andrzej mogli się z nimi pożegnać. Nakręciliśmy się przy tym co niemiara, bo Muchobór Wielki jest praktycznie zamknięty dla ruchu. Przemek po wizycie u dentysty wyglądał, jakby zainkasował mocny prawy sierpowy. Po prostu rewelacyjnie.
Leon, gdy tylko może, wyrywa na ulicę. Wczoraj ujadł dziadka, gdy ten usiłował go wepchnąć na podwórko. Stary pies miewa humory, trzeba na niego uważać.
Ola przedwczoraj odezwała się do Kasi i do mnie. Znalazła sobie jakąś dorywczą pracę, zawsze parę euro wpadnie. I zgłosiła się do łowców głów. Może coś z tego w końcu będzie.
Byliśmy u Magdy i Przemka, aby Klaudyna i Andrzej mogli się z nimi pożegnać. Nakręciliśmy się przy tym co niemiara, bo Muchobór Wielki jest praktycznie zamknięty dla ruchu. Przemek po wizycie u dentysty wyglądał, jakby zainkasował mocny prawy sierpowy. Po prostu rewelacyjnie.
Leon, gdy tylko może, wyrywa na ulicę. Wczoraj ujadł dziadka, gdy ten usiłował go wepchnąć na podwórko. Stary pies miewa humory, trzeba na niego uważać.
Ola przedwczoraj odezwała się do Kasi i do mnie. Znalazła sobie jakąś dorywczą pracę, zawsze parę euro wpadnie. I zgłosiła się do łowców głów. Może coś z tego w końcu będzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
