czwartek, grudnia 19, 2013

Przykro.

Dzisiaj zmarł Lech Stankiewicz. Szkoda człowieka, prawdziwego pasjonata tego, co robił. Wielka strata dla świdnickiej siatkówki.

środa, grudnia 18, 2013

Mecz utajniony.

Planowałem wyjazd do Świdnicy na mecz. Nic z tego nie wyszło, dziwnym trafem obydwie strony zapomniały ogłosić porę jego rozpoczęcia. W ogóle jakimś trafem nie informowały, że on się odbędzie. To się nazywa szacunek dla kibiców.
Niewiele straconego. Korzystając z tego, że ostatnio mam sporo wolnego czasu, nawet za dużo, jak na mój gust, pojechałem do Żarowa. I tak miałem zamiar zobaczyć nową wystawę w izbie historycznej a przy okazji nieco podreptać i zrobić zdjęcie remizy strażackiej. Zrobiłem kilka, jedno tu pokazuję. Pozostałych na razie nie ściągnąłem i nie przeglądnąłem. Jakieś wybiorę i wrzucę na Fire Station.
Przyznam się, że odczuwam pewne wyrzuty sumienia względem Żarowa. Mieszkałem w nim jako dziecko - młodzianek przez 10 lat i wyjeżdżałem z ulgą. Właściwie nie podobało mi się i szczególnie mnie nawet nie interesowało. Kojarzyło mi się przede wszystkim z chmurami sadzy ciągnącymi od stacji kolejowej,  łomotem kół wozów i samochodów na kostce głównej ulicy oraz wszechobecnym intensywnym zapachem migdałów. Zapachem tak intensywnym, że aż smrodem. Szczególnie w mgliste dni. A mglistych dni było tam sporo - domieszki wprowadzane do atmosfery przez zakłady chemiczne stanowiły centra kondensacji pary wodnej, to i mgła gotowa. A jak zamgliło, to nawet u nas, w południowej części miasta, najbardziej odległej od fabryki chemicznej, nie można było okna otworzyć. Już po wyprowadzce, przy okazji jakichś odwiedzin Żarowa zauważyłem, że jego mieszkańcy wszyscy mają osobliwą, chorobliwie bladą cerę, nawet w lecie. Nic dziwnego - w takim środowisku.
Dopiero niedawno spostrzegłem, że okolice miasta są bardzo ładne i ciekawe. A i w mieście, które co prawda urodą nie powala, można na czymś zawiesić oko. Na przykład dzisiaj zauważyłem oryginalną, przeszło stuletnią stolarkę w pewnym oknie. Niestety, bardzo już zniszczoną. Tu i ówdzie kamienice mają fajne detale a wille na pl. Wolności są po prostu ładne. Szkoda, że nie widziałem tego wcześniej. Chyba musiałem dojrzeć.
I po latach od likwidacji zakładów chemicznych wreszcie ulotnił się zapach migdałów i ludzie mają zdrowszy wygląd.

wtorek, grudnia 17, 2013

No i wystarczy.

Podjąłem decyzję, o której myślałem już rok temu. Wkrótce miną 23 lata od ukończenia przeze mnie kursu sędziowskiego. Oprócz mnie do tej pory ważną licencję ma jeszcze tylko jedna uczestniczka tamtego szkolenia, zresztą znacznie ode mnie młodsza. Sędziowałem (z ważną licencją) przez 18 lat. Ostatni raz, jeśli nie liczyć tegorocznych zawodów szkolnych, jesienią 2009 r. Później musiałem się wyłączyć ze względu na kontuzję i jakoś nie wróciłem. Pojawiły się nowe zainteresowania i mnóstwo nowych zajęć. Już nie bardzo chce mi się sędziować, choć z uśmiechem wspominam te minione lata. No to wystarczy, nie przedłużę ważności licencji. Niech bawią się młodsi. Zresztą teraz, po zniesieniu w mijającym roku kategorii sędziowskich, będzie im chyba łatwiej.