środa, sierpnia 31, 2022

Rozpad.

 Jakiś czas temu Kasia chciała, by wyciąć dwa stare drzewa, jabłonie, które mamy w ogrodzie. Sprzeciwiłem się mówiąc, że one są takie, jak my, stare, pokręcone, częściowo uschnięte ale jeszcze owocują. No i zostały. Niestety, od czasu do czasu coś z nich odpada. Ostatnio spadła duża gałąź z jabłoni, którą przypisałem do siebie.


Teraz usuwam skutki rozpadu. Rozdrabniam gałąź i upycham w kuble. Trwa już to czas jakiś ale zostało już niewiele.

Nieco symboliczna jest przyczyna tego rozpadu - owoce.

Jest też drugi - wypróchniałe, częściowo puste wnętrze. Też niezły symbol.

Mnie jednak bardziej odpowiada ten pierwszy, obfitość owoców nawet w tak podeszłym wieku.


.

niedziela, sierpnia 28, 2022

Zmarli.

 Wczoraj zmarł Bolko Hochberg von Pless. W przyszłym tygodniu skończyłby 86 lat. A dzisiaj zmarł Stefam Arczyński. Miał 106 lat.

Byłem w Żarowie. Przy okazji przypomniałem sobie, jak nazywało się małżeństwo mieszkające w naszym domu w mieszkaniu na poddaszu. Sobalowie.

sobota, sierpnia 20, 2022

Nie wszystko pamiętam.

 To będzie w nawiązaniu do poprzedniego wpisu. Przypomniałem sobie, że mieliśmy wtedy z Ojcem różnicę poglądów. Ja chciałem mieć lornetkę, taką mała, teatralną. Ojciec przekonywał mnie, że rozsądniej będzie kupić aparat fotograficzny. Ja nie miałem żadnego pociągu do robienia zdjęć. Może dlatego, że Andrzej też właśnie zaczynał swoją przygodę z fotografią. Nie wiem. Ostatecznie dostałem ten aparacik ale mam też tak wtedy upragnioną lornetkę. Skąd? Kto ją kupił? Chyba raczej nie Ojciec, bo to nie byłoby do niego podobne. Może kupiła mi ją Mama, może ktoś inny z rodziny. A może kupiłem ją sam za jakieś uciułane grosze? Tego już raczej sobie nie przypomnę.


Ojciec chyba zapamiętał ówczesną naszą rozmowę, bo będąc już blisko kresu swego życia dał mi lornetkę mimo tego, że przecież od dawna miałem kilka różnych lornetek. Powiedział przy tym, że nie wiedział, co mi dać jako prezent (imieninowy czy urodzinowy) a z tego przedmiotu z pewnością się ucieszę.

piątek, sierpnia 19, 2022

Od tego się zaczęło.

 Dzisiaj jest Światowy Dzień Fotografii. Z tej okazji chwilka na wspomnienie. Pierwszy aparat fotograficzny dostałem w wielu 11 - 12 lat, jako uczeń klasy piątej, od Ojca. Był to Synchro Druh, taki jak ten z obrazka ale nie ten. Cieszyłem se nim niedługo, chyba nie miałem pomysłu na tematy zdjęć. Oprócz tego naświetlone filmy trzeba było zanosić do fotografa, który je wywoływał i robił stykówki. Traciłem w ten sposób wiele ważnych przeżyć. Ponieważ taki sam aparat miał Andrzej i chciał zajęć się fotografowaniem poważniej, postanowił zbudować sobie powiększalnik według przepisu Słodowego. Do tego potrzebna była czołówka od Druha więc oddałem mu swojego. I tak na kolejne około 10 lat zostałem bez aparatu. Później sprawy potoczyły się inaczej. Andrzej nie chce przestawić się na cyfrówkę, co w jego warunkach oznacza rozwód z fotografią, ja zaś jestem dość zaciekłym zdjęciorobem. W ubiegłym roku kupiłem sobie z sentymentu takiego Synchro Druha, jak był mój. Zdjęć nim nie zrobię ale go mam i się nim cieszę.



środa, sierpnia 17, 2022

Prawie koniec.

 Już blisko koniec wakacji. Przesiedzianych w domu, bo nie chciałem zostawiać na dłużej samego czworonoga a poza tym musiałem robić zakupy, których zazwyczaj nie robię. Odpadły więc całodniowe wycieczki. Trochę szkoda, bo co najmniej dwie mnie bardziej interesowały. Może zostaną powtórzone i będę miał okazję i możliwość skorzystać.

Przez niecały tydzień mieliśmy gości, młodsze wnuki. Niestety, starszy nie miał ochoty albo możliwości przyjechać. Już trzecie wakacje czekam na niego na próżno. Powoli przyzwyczajam się do myśli, by zaprzestać czekania. Przyjedzie, to dobrze. Nie przyjedzie - drugie dobrze. A jak przyjedzie, to może się zobaczymy, choć nie wiem, czy wtedy ja będę miał na to ochotę.

Nieczęsto robię sobie zdjęcia. Uważam, że jest wiele ciekawszych motywów. Właściwie jedynie regułą jest takie zdjęcie wtedy, gdy kupuję jakiś nowy aparat. To taki symboliczny akt wejścia w posiadanie. Stanowczo nie uważam, że dzień bez selfie to dzień stracony. Mam znajomego, który postępuje tak, jakby miał takie właśnie przekonanie. Przyznam, że jest to dla mnie nieco denerwujące. Codziennie dostaję do zobaczenia kolejne jego selfie, brrrrrrr.

sobota, sierpnia 06, 2022

Jak mało trzeba.

 Na poniższym zdjęciu, zrobionym przez Asię, jest Jasiu. Jasiu zadowolony, bawi się liściem, jednym z kilku, które dla niego ściąłem i przekazałem przez Asię. Jak niewiele małe dzieci potrzebują, by bawić się z zadowoleniem. Przypomniało mi się, jak to Dominik będąc w wieku, który obecnie osiągnął Jaś, najchętniej bawił się znalezionym przez siebie patyczkiem. Ten patyczek w jego zabawach z jednej strony był dzięciołem a z drugiej gąsienicą. Wyobraźnia dzieci jest niesamowita a później życie ją zabija.



Ciekawy film.

 Bardzo ciekawy film o Dorothei von Philipsborn, zrealizowany przez Muzeum Śląskie w Görlitz pokazano na stronie Świdnickiego Portalu Historycznego. Tytuł filmu to Niezwykła kariera rzeźbiarki... Dlaczego o tym tu piszę. Ano po pierwsze w swoim czasie jeździłem do Świdnicy, by zobaczyć jej prace. Po drugie kilka lat temu sporo rzeźb Dorothei von Philipsborn pokazano na wystawie "Wyrzeźbiony Wrocław" we wrocławskim Muzeum Narodowym. I wreszcie dom rodzinny DVP był W Strzelcach Świdnickich. Po wojnie urządzono tam szkołę podstawową, której kierownikiem w pewnym okresie był ojciec Staszka Greszty, mojego kolegi z liceum. Uczyła tam też jego matka a cała rodzina mieszkała w budynku szkoły.

czwartek, sierpnia 04, 2022

Smutne odkrycie.

 Wczoraj wybrałem się na Cmentarz Grabiszyński, na grób p. Janka. Sukces umiarkowany ale przy tej okazji dokonałem takich odkryć.


I bardzo smutno mi się zrobiło. Przypomniały mi się dawne, dobre czasy a przy tym uświadomiłem sobie, że to juz się nie powtórzy, nie ma niektórych tamtych ludzi.