Jakiś czas temu Kasia chciała, by wyciąć dwa stare drzewa, jabłonie, które mamy w ogrodzie. Sprzeciwiłem się mówiąc, że one są takie, jak my, stare, pokręcone, częściowo uschnięte ale jeszcze owocują. No i zostały. Niestety, od czasu do czasu coś z nich odpada. Ostatnio spadła duża gałąź z jabłoni, którą przypisałem do siebie.
Teraz usuwam skutki rozpadu. Rozdrabniam gałąź i upycham w kuble. Trwa już to czas jakiś ale zostało już niewiele.
Nieco symboliczna jest przyczyna tego rozpadu - owoce.
Jest też drugi - wypróchniałe, częściowo puste wnętrze. Też niezły symbol.
Mnie jednak bardziej odpowiada ten pierwszy, obfitość owoców nawet w tak podeszłym wieku.
.



