środa, listopada 30, 2005

Ależ ten czas gna!

Już koniec listopada. Nawet nie zauważyłem, jak minęła jesień. No, prawie.
Ostatnio zabawiam się sprawdzaniem nowych możliwości, jakie daje konkurencja, to znaczy Yahoo. Na to konto nieco się rozdwoiłem. Może jeszcze bardziej się zwielokrotnię?
A teraz po połączonych przyjemnie spacerach z równą przyjemnością słucham Dio. Jak zawsze ulubionego.

poniedziałek, listopada 28, 2005

I tak już ma być?

Czesław Niemen, Janusz Popławski, Mira Kubasińska, George Best, Barbara Szlachetka, Marek Perepeczko,...
Dzisiejszy Dilbert (zamieszczam poniżej) trafem ma w moim odczuciu związek z dzisiejszą wyprawą Magdy i załatwianiem przez nią sprawy Dominika.

piątek, listopada 25, 2005

Pani Basia nie żyje.

Wczoraj zmarła Barbara Szlachetka, supermaratonka z Jelcza - Laskowic. Ogromna szkoda. Jej postawa dodawała sił. Właśnie wczoraj rozmawialiśmy o niej z Andrzejem.

Samba.

Świebodzin ma się upodobnić do Rio de Janeiro. Mam nadzieję, że powstaną w nim też szkoły samby, bo miałbym okazję pójść w ślady Richarda Feynmana i wstąpić do którejś z nich a później wziąć udział w karnawałowej paradzie. Kiedy wyznałem to Jackowi Ku., zamilkł (na piśmie). Może nie wierzy, a może szuka takiej szkoły.

czwartek, listopada 17, 2005

Ajajaj!!!

Dałem sobie dzisiaj nauczkę. Jechałem do centrum miasta, co ostatnio bardzo nieczęsto mi się zdarza. Wcześniej myślałem by wziąć ze sobą w kieszeń aparat fotograficzny. Coś małego, jakąś tajną broń. Ale ostatecznie rozmyśliłem się, nie wziąłem. I kiedy czekałem na powrotny tramwaj, zobaczyłem coś wartego utrwalenia: pod dużym napisem o treści "Pieniądze czekają" reklamującym chyba AIGO siedziała stara żebraczka. Gdybym miał aparat, byłoby chyba zdjęcie miesiąca. Będę musiał przejechać się tam jeszcze któregoś dnia. Może znowu będzie. Wydaje mi się, że jest tam stałą rezydentką.
W TP3 był program poświęcony kinu. Wystąpił w nim trzynastoletni chłopiec, który zapytany, czy chodzi do kina odpowiedział: "Tak, chodzę. Byłem dwa razy we Wrocławiu i raz w Nowej Rudzie". Czyli był w kinie trzy razy w swym trzynastoletnim życiu. Przypomina mi się, ileż to razy ja jako dziecko byłem w kinie. Wtedy było to możliwe nawet w niewielkim miasteczku, jakim był Żarów. Nie trzeba było wypraw do odległych miast. A nawet w obecnych czasach dzieci z Wrocławia często chodzą do "Korony", "Heliosa",..., a dzieci z dalszych miejscowości kino mogą sobie zobaczyć ... w telewizji.

poniedziałek, listopada 14, 2005

Gwizd

Dzisiaj w TP1 kolejny raz jest projekcja "Mostu na rzece Kwai". Nie oglądam, widzialem już kilkakrotnie. Zawsze, gdy pomyślę o tym filmie, przypomina mi się gwizdana melodia z jego ścieżki dźwiękowej. Kiedy byłem dzieckiem, w ciepłej porze roku idąc ulicą stale słyszało się tę melodię z otwartych okien mieszkań. W prawie każdym było włączone radio na ten ważniejszy, pierwszy program PR. I w niedzielne przedpołudnia zawsze tę melodię w nim odgrywano.
Bardzo akuratny jest dzisiejszy odcinek Dilberta. Zaraz prześlę do Magdzie i Przemkowi.

niedziela, listopada 06, 2005

A jednak nie :D

Tak wyszło zabawnie, że jednak nie będzie ani czterolecia (chyba) ani pięciolatki (to pewne) gumy balonowej. Czym martwią się niektórzy członkowie mojej rodziny. Zanosi się za to na coś w rodzaju nienajlepszego kabaretu. Dość prostego i przez to przewidywalnego. Może nie będzie bardzo zabawnie ale przynajmniej od czasu do czasu będzie można się pośmiać, jeśli tylko będzie można patrzeć na wydarzenia z odpowiedniego dystansu.