poniedziałek, września 19, 2005

I po zjeździe.

Wczoraj i przedwczoraj byłem w Świdnicy. Trochę się tego wyjazdu obawiałem. Nie wiedziałem, co zobaczę i jak sam zostanę zobaczony. Okazało się, że całkiem niepotrzebnie. Było niezwykle miło. Tak, jakby człowiek odmłodniał o te kilkadziesiąt lat. I to mimo tego, że nie byłem na nocnym balu, a jedynie na części przed- i popołudniowej w sobotę oraz imprezie plenerowej w niedzielę. W sobotę wracałem do Wrocławia, byśmy wszyscy, Kasia, Dziadek i ja, mogli pożegnać się z Magdą, która w niedzielę po południu szła do szpitala rodzić.
Na zjeździe porobiłem trochę zdjęć. Zamieszczę, gdzie trzeba, chyba jeszcze w tym tygodniu.
Ciekawostka: jestem czymś w rodzaju maskotki klasy, która skończyła szkołę jakoś tak pod koniec lat siedemdziesiątych. Na każdym zjeździe fotografują się ze mną.
Z zadowolenia z wydarzeń ostatnich dni wysłałem mail do szkoły dziękując za miłe wrażenia oraz jednocześnie chwaląc się pojawieniem się Dominika.

Dominik

Jest Dominik. Ma 4,1 kg. Wdał się więc raczej pod tym względem we mnie, a nie w Jacka, który jest nieco drobniejszy (by nie powiedzieć, że przy mnie to szczypiorek). Nie ma wąsów (Dominik), za to jest kędzierzawy podobno.

sobota, września 10, 2005

Miło było.

Ale grzeje! Przejechałem się dzisiaj do Parku Południowego. Popatrzyłem, jak ludzie biegają w IV etapie OMW. Ale przede wszystkim miałem okazję, by pogadać z Wojtkiem P. i Przemkiem P.

wtorek, września 06, 2005

Wspominki.

Zgrywam sobie kolejne zdjęcia sprzed lat. Bardzo miło mi się przy tej pracy wspomina. Zwłaszcza osoby, ktore szczególnie często przewijają mi się przed oczami, moje ulubione towarzystwo wspólnych wędrówek: Magda G., Ola G., Sabinka, Kasia, Łukasz.

Do roboty!

Wziąłem się do zaplanowanej roboty - zgrywania zdjęć. Zacząłem od żółtego szlaku, bo to zamknięta całość. Niestety, chwilami zawodzi mnie pamięć do imion i nazwisk, oczywiście. Na szczęście zawsze mogę spróbować skorzystać z uprzejmości Wojtka. Jest młodszy i ciągle tkwi w tamtym środowisku, a ja wyszedłem z niego przed jedenastu laty.
Zjazd w Świdnicy coraz bliżej. Popatrzyłem wczoraj na listę zgłoszonych. Trochę osób przybyło, w tym znajomych. Zgłosiła się też Gosia, bez męża. Dlaczego bez? Czyżby coś złego?