sobota, maja 27, 2006

Ależ brud!!!

Zainteresowany nieoczekiwanym kształtem robót na Avicenny wybrałem się dziś po południu rowerkiem w tzw. Klin Oporowski. Dość dawno się tam nie kręciłem. W tym roku byłem tylko tuż przy Mokronoskiej, a głębiej to chyba ostatnio z Klaudyną dwa lata temu, kiedy jechaliśmy m. in. przez obydwa Mokronosy i obrzeża Muchoboru Wielkiego.
Zmiany widać. Stojące nad stawkami budynki zostały zburzone ale nie usunięto gruzów, które teraz tworzą tam wcale nie malownicze hałdki. Wzdłuż całego betoniaka aż do samych torów kolejowych co kawałeczek dzikie wysypisko śmieci. Ten teren dawniej też był zaniedbany ale nie aż tak bardzo nawieziony. W ogóle gdzie nie spojrzeć, to we Wrocławiu te dzikie wysypiska. Czy to aby nie świadczy o wadliwej polityce władz miasta? Jakaś przyczyna intensywnego powstawania tych wysypisk w ostatnich latach musi być.

sobota, maja 20, 2006

Przerwa.


Mam dwa tygodnie przerwy w spacerowaniu z Dominikiem, który dzisiaj pojechał do Włoch. Oczywiście ze swoimi rodzicami. Planuję czas ten spędzić częściowo w kinie, a częściowo na spacerkach solo - pieszo lub na rowerze. No i do tego Żarowa chyba się wybiorę.

piątek, maja 12, 2006

Zmienić zajęcia.

Kończy się sezon ligowy siatkówki, rozkręca się sezon bno. Szykuje się zajęcie na kolejnych zawodach (sędziowania). Obawiam się, że może dojść do kolizji terminów. Poza tym dojrzewam do wyprawy do Żarowa. Chyba się przejadę w czasie, gdy Magda, Przemek i Dominik będą we Włoszech. Odpadną mi wtedy prawie codzienne spacery i jakoś sensownie wypada ten czas zapełnić. A jak już pojadę, to pewnie coś przywiozę i mając materiały coś z nich zmajstruję.

piątek, maja 05, 2006

Jest pysznie, miodzio!

Od dzisiaj, od mniej więcej godziny 17 można będzie podziwiać jak to jest, gdy zostaje się własną karykaturą. Jestem zachwycony, moje marzenie się spełnia. Jak mi dobrze!

czwartek, maja 04, 2006

4f/5f

Dzisiaj dostałem dość długiego maila od Ewuni. Napisała mi, co działo się z ludźmi z mojej dawnej 4f (później 5f, jeszcze później, już beze mnie, 8f). Bardzo się ucieszyłem, bo pracę z nimi wspominam jako bardzo przyjemną. Nie ukrywam jednak, że podchodząc do sprawy egoistycznie powinienem być zadowolony z tego, że zmieniłem miejsce zatrudnienia. Tylko, że to zupełnie inna historia.

wtorek, maja 02, 2006

Mrowiny.

Przez dziesięć lat mieszkałem w Żarowie i, wstyd się przyznać, nigdy nie byłem w Mrowinach. Bywałem chyba we wszystkich pobliskich wsiach ale w Mrowinach nigdy. Wreszcie przy okazji skanowania starych zdjęć z archiwum Dziadka podjąłem mocne postanowienie ten brak nadrobić. A ponieważ okazało się, że dzisiaj mam trochę wolnego czasu, pojechałem wietrząc przy okazji swój mały czołg. Pałac, który po wojnie był w dobrym stanie, teraz, opuszczony, stanowi obraz nędzy i rozpaczy popadając coraz bardziej w ruinę. Zrobiłem dwa zdjęcia. Niestety tylko telefonem, bo padła mi karta w aparacie. Zamieszczam tu trzy fotografie zrobione około 60 lat temu przez p. Kazimierza Jasiewicza (jest na nich moja mama) i te dwie swoje dla porównania.