Dopiero teraz przeczytałem, że 3 stycznia 2007 zmarła dyrektorka I LO w Świdnicy w czasach, gdy byłem jego uczniem, p. Czesława Bednarska. To był człowiek, jest kogo i co wspominać.
piątek, marca 30, 2007
wtorek, marca 27, 2007
Wspominki.
Przedwczoraj zmarł Jacek Lech. Szczególnie za jego śpiewaniem nie przepadałem, nie ten rodzaj głosu i muzyki, ale jednak to był ktoś z tamtych czasów, w których i ja byłem młody. A poza tym tylko o 3 lata ode mnie starszy.

W przerwie między kolejnymi meczowymi weekendami (w minioną sobotę i niedzielę byłem w Opolu, w nadchodzącą niedzielę być może wybiorę się do Świdnicy) zabrałem się ostro do skanowania starych zdjęć. Tym razem padło na fotki harcerskie. Zacząłem od Narola'79. Bardzo miłe wspomnienia. I, o dziwo, nawet pamiętam bardzo dużo nazwisk (na ogół mam z tym kłopot).
niedziela, marca 18, 2007
Ach, jak przyjemnie.

Miło jest odmłodnieć nagle o około 20 lat, nawet pozornie. Włączam sobie otóż dzisiaj telewizorek na TVP3 i co słyszę. Zjazd, niemal jakby kolejny zjazd PZPR. Takie samo bicie piany i puszenie się z powodu prawdziwszych i mniej prawdziwych osiągnięć. Tylko scenografia bardziej nowoczesna (to niebieskie światło, cud) no i poszczególnych mówców zapowiada konferansjer wyglądający jak Bałtroczyk + 30 kg, z równie przyciężkim dowcipem. A także praca kamerzystów gorsza (a w ogóle była jakaś?) - dowód na załączonym zdjęciu, na którym persona przemawiająca wygląda, jakby na szyi zawieszono jej tabliczkę z napisem "Przyszłość, sukces" (a mina jej jakby nosiła tablicę hańby). A pod koniec transmisji był już zupełny obłęd: dźwięk leciał nadal ze zjazdu, obraz był zaś podzielony. Dwie trzecie ekranu zajmowała transmisja meczu jakichś drugoligowych kopaczy, a w lewym górnym rogu, na mniej więcej ćwiartce ekranu była miniaturka obrazu z tegoż zjazdu. Brawo, fachowcy z TV.
sobota, marca 17, 2007
Wypad
Zrobiłem sobie mały wypad do rodzinki na wschód. Pełna niespodzianka. W sobotę w południe pojechałem na mecz do Świdnicy, a bezpośrednio po nim w jeden, drugi, trzeci pociąg i o 6:30 rano dzwoniłem pod braterskimi drzwiami. W środę wróciłem. Okazuje się, że jeszcze stać mnie na takie wyprawy. Czyli mozna się spodziewać mnie w dowolnym miejscu i w dowolnym czasie (uważaj, Rodzinko!!!). Już zastanawiam się, czy w przyszły weekend nie wyskoczyć do Opola. Miasto ładne i dwa mecze do poogladania. A w załączeniu zdjęcia z powitania w minioną niedzielę (1) i pożegnania w środę (2).niedziela, marca 04, 2007
Następny.
Dzisiaj zmarł Tadeusz Nalepa. Miał 64 lata. Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałem "Gdybyś kochał, hej". To było w audycji, która nazywała się chyba "Telewizyjna Lista Przebojów". Ogladałem to z koleżankami i kolegami w świetlicy internatu. Gdy zaczęla się muzyka i pokazano zespół Breakout, wszyscy z wrażenia aż jęknęli. To było takie inne od tego, co dotychczas widzieliśmy i słyszeliśmy, aż szok.
czwartek, marca 01, 2007
Papież zakończył działalność.

Byłem dzisiaj na Klecinie. Ostatnio trochę ją polubiłem. Przypuszczam, że dlatego, iż w znacznym stopniu zachowała charakter dziewiętnastowiecznego osiedla przyfabrycznego, w czym przypomina Żarów. I jest przy tym równie, a może nawet bardziej brzydka. I przy okazji zdobyłem trochę ciekawych informacji.
Po pierwsze to, co dotyczy tytułu. To nie to, co możnaby pomyśleć, nie. Po prostu przestała działać klecińska piekarnia, którą prowadził Władysław Papież wraz ze swoją żoną Marią. Przed laty zdarzało mi się tam kupować chleb. Niezły był.
Chyba klecińską specjalnoscią sa ciekawe tabliczki na furtkach. Kiedyś już widziałem ręcznie malowaną tabliczkę, na której wymieniono w bardzo sympatycznej formie wszystkich mieszkańców, tzn. właścicieli domku i ich chyba jeszcze małe dzieci. Dzisiaj zauważyłem następującą: "Uwaga! Groźny pies, a właściciel jeszcze gorszy!" Też fajna.
Będąc z Jarosławiu ubawiłem się widząc wspólny szyld ginekologa i stomatologa. Na Klecinie jest podobnie, szyldy sąsiadują ze sobą. Jestem coraz bardziej przekonany, że odbywa się tam kompleksowa obsługa pacjentek w tym samym czasie, na tym samym fotelu. Ponoć podobnie te dwie medyczne specjalności sąsiadują ze sobą w Świebodzinie. Chyba coś w tym musi być.
Nad Karmelkową jeszcze na Oporowie przebiega linia elektryczna. Na drucie wiszą buty. Czyżby zostawił je tam jakiś linoskoczek?
Na polu między Kleciną a autostradą wściekle drą dzioby skowronki. Chyba wreszcie już pogoda przestanie nas zwodzić i nastanie prawdziwa wiosna.
Moja sympatia do Kleciny chyba rzeczywiście ma wspominkowe podstawy. Ostatnio jestem wprost zauroczony Shakespeare's Sister. A przecież to gwiazda z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Wtedy lubiłem, teraz przepadam.
Po pierwsze to, co dotyczy tytułu. To nie to, co możnaby pomyśleć, nie. Po prostu przestała działać klecińska piekarnia, którą prowadził Władysław Papież wraz ze swoją żoną Marią. Przed laty zdarzało mi się tam kupować chleb. Niezły był.
Chyba klecińską specjalnoscią sa ciekawe tabliczki na furtkach. Kiedyś już widziałem ręcznie malowaną tabliczkę, na której wymieniono w bardzo sympatycznej formie wszystkich mieszkańców, tzn. właścicieli domku i ich chyba jeszcze małe dzieci. Dzisiaj zauważyłem następującą: "Uwaga! Groźny pies, a właściciel jeszcze gorszy!" Też fajna.
Będąc z Jarosławiu ubawiłem się widząc wspólny szyld ginekologa i stomatologa. Na Klecinie jest podobnie, szyldy sąsiadują ze sobą. Jestem coraz bardziej przekonany, że odbywa się tam kompleksowa obsługa pacjentek w tym samym czasie, na tym samym fotelu. Ponoć podobnie te dwie medyczne specjalności sąsiadują ze sobą w Świebodzinie. Chyba coś w tym musi być.
Nad Karmelkową jeszcze na Oporowie przebiega linia elektryczna. Na drucie wiszą buty. Czyżby zostawił je tam jakiś linoskoczek?
Na polu między Kleciną a autostradą wściekle drą dzioby skowronki. Chyba wreszcie już pogoda przestanie nas zwodzić i nastanie prawdziwa wiosna.
Moja sympatia do Kleciny chyba rzeczywiście ma wspominkowe podstawy. Ostatnio jestem wprost zauroczony Shakespeare's Sister. A przecież to gwiazda z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Wtedy lubiłem, teraz przepadam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
