sobota, marca 17, 2007

Wypad


Zrobiłem sobie mały wypad do rodzinki na wschód. Pełna niespodzianka. W sobotę w południe pojechałem na mecz do Świdnicy, a bezpośrednio po nim w jeden, drugi, trzeci pociąg i o 6:30 rano dzwoniłem pod braterskimi drzwiami. W środę wróciłem. Okazuje się, że jeszcze stać mnie na takie wyprawy. Czyli mozna się spodziewać mnie w dowolnym miejscu i w dowolnym czasie (uważaj, Rodzinko!!!). Już zastanawiam się, czy w przyszły weekend nie wyskoczyć do Opola. Miasto ładne i dwa mecze do poogladania. A w załączeniu zdjęcia z powitania w minioną niedzielę (1) i pożegnania w środę (2).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz