niedziela, kwietnia 30, 2006

Można coś urozmaicić.

Wreszcie skończyły się błota pozimowe i można sobie urozmaicić trasy spacerków z Dominikiem. A to do Lasku Oporowskiego (nawet z Magdą),

a to nad staw muchoborski.

Jutro jazda do Brenna. Dominik z rodzicami jest tam już od wczoraj. Mają pecha, bo pogoda się popsuła.

poniedziałek, kwietnia 17, 2006

Spacery.

Dzisiaj odbyłem dwa spacery. Najpierw pojechaliśmy prawie całą paką, tylko bez Kasi, do Książa. Tam właściwie byliśmy krótko, więc i spacer nie był szczególnie imponujący. Obecność Dominika powoduje jednak pewne ograniczenia.
Po powrocie Ola i Pierre realizowali swój plan pobytu we Wrocławiu, więc ja zostałem sam. A że pogoda była bardzo przyjemna, więc wybrałem się na spacerek. Wreszcie poszukałem miejsca, w którym pojawia się Oporówka. Mieszkam tu już blisko 36 lat i teraz dopiero się tam wybrałem, zdopingowany pracami ziemnymi prowadzonymi jesienią w okolicy. Jak się domyślałem, miały one na celu ukrycie pod ziemią wypływu strumienia. Obecnie Oporówka pojawia się jako ściek z dwóch rur. Jest mlecznobiała i cuchnie paskudnie. Nie ma to jak ochrona środowiska!!! Przy okazji wspomnianych prac odwrócono bieg strumyka, który wpadał do Oporówki. Teraz biegnie on częściowo w rurach i wpada do Ślęzy.

Image Hosted by ImageShack.us


Początek Oporówki.


Image Hosted by ImageShack.us


Ujście dawnego dopływu Oporówki do Ślęzy.


Karolina jednak wczoraj nie przyszła świętować do Andrzeja mimo jego zaproszenia. Chyba obawiała się, że przyjmie ją niezbyt ciekawie. Obiecywał mi, że bedzie w porządku ale ja też obawiałem się, że coś mu się wyrwie. Dzisiaj powymienialiśmy się z Karoliną smsami nt. rozkładu dnia, głównie mojego.

piątek, kwietnia 14, 2006

Jeszcze mamy czas?


Dzisiaj zawędrowałem z Dominikiem na muchoborskie boisko. Trwał mecz. Dominik wyraźnie zlekceważył ten fakt. Zupełnie go to nie zainteresowało. Czyżby odziedziczył stosunek do piłki nożnej po ojcu i dziadku?

poniedziałek, kwietnia 10, 2006

Rozmowa.

Zastosowano wobec mnie chwyt "jak Ci coś potrzeba, zrób to sam, będzie dla wszystkich". Właściwie przy takiej ilości wolnego czasu, jaką mam, mogłoby to się udać, gdyby nie fakt, iż dziedzina, której to dotyczy nie jest jeszcze przeze mnie dostatecznie opanowana. W każdym razie dzisiaj byłem na długiej, prawie półtoragodzinnej rozmowie. Skończyło się na tym, że zaproponowałem kontaktowanie się ze mną, gdyby rzeczywiście znalazło się coś, w czym mógłbym byc przydatny.
Wracałem dość mocno zamyślony i na przejściu dla pieszych wyminąłem się z kimś, kto przypomniał mi znajomą. Tylko przypomnienie to przyszło zbyt późno, bym mógł je zweryfikować. Cofnąć się, by to zrobić nie mogłem, bo mogłoby to być uznane za napaść. I tak zaostanę z małą zagadką.
A, podczas rozmowy, o której napisałem, mój specyficzny sposób wyrażania się został uznany za ładny. I to mnie zaskoczyło. Inna rzecz, że inaczej mówię a zupełnie inaczej piszę.

poniedziałek, kwietnia 03, 2006

Nad rzekę.


Od dzisiaj zmieniła się pora moich spacerów z Dominikiem. Teraz będziemy chodzić po południu, od około 15. I sami. Inauguracja odbyła się na wałach nad Ślęzą. W miarę rośnięcia młodszego spacerowicza będziemy mogli wydłużać trasę i czas jej pokonywania.

sobota, kwietnia 01, 2006

Na rowerek!

Przedwczoraj przygotowałem do użytkowania rowerek i mały czołg. Dzisiaj pierwsza jazda na rowerku, aż wstyd, że tak późno. W ubiegłym roku w najlepsze jeździłem od połowy lutego. Trzeba będzie udzielać się intensywniej. Może pogoda będzie bardziej sprzyjać. Ostatecznie to nie jest rower wodny. Jutro wybieram się w odwiedziny koleżeństwa organizującego zawody i w nich startującego.