środa, lutego 22, 2023

Remanentów ciąg dalszy.

 Korzystając z ładnej pogody jeżdżę to tu, to tam i załatwiam sprawy i sprawki czasem od lat odkładane. I tak dzisiaj przejechałem się na Ołtaszyn. Zobaczyłem tabliczkę, o której wiedziałem od dawna. Czyli ta sprawa zamknięta.


Za to wczoraj było nieco zabawnie na Oporowie.




wtorek, lutego 14, 2023

Aktywnie.

 Luty na razie jest ciepły i dość suchy. Wspaniała okazja, by poszwendać się z aparatem. Zwłaszcza, że pozbawione liści drzewa nie stanowią wielkiej przeszkody.

Jest kilka zdjęć, których nigdy nie zrobiłem i teraz żałuję, bo nie sposób takich zaniedbań nadrobić. Najbardziej mi żal, że nigdy nie sfotografowałem dawnego kiosku na początku Alei Piastów. To była przedwojenna wiata końcowego przystanku autobusowego. Kiedy się opamiętałem, była już przebudowana na takie byle co. Dobrze, że przynajmniej wiadomo, gdzie stała. Tak samo nie zrobiłem nigdy fotki sklepu Społem, tzw. pawilonu na Solskiego. Kupowałem w nim przez 37 lat aż w 2006 roku został wyburzony a w jego miejscu stanął nowy sklep. W ostatniej chwili sfotografowałem tylko kupę gruzu przez bramę w nieprzezroczystym ogrodzeniu. Postanowiłem poszukać pawilonów takich samych, jak ten zburzony. Na razie znalazłem dwa: na Maślicach Małych i na Kuźnikach. Obydwa zostały przebudowane ale bryła jest zachowana i można też domyślić się, jak wyglądały pierwotnie.

Maśłice Małe.
 
Kuźniki.

Może jeszcze coś się znajdzie. Kasia nie podziela mojego zainteresowania takimi zwyczajnymi rzeczami jak sklepy, kioski czy przystanki komunikacji miejskiej. A przecież to elementy historii a przynajmniej wspomnień.


sobota, lutego 04, 2023

Zaczynamy luty.

Start był nienajszczęśliwszy. Od razu pierwszego pogrzeb. W Mosinie, Andrzeja Ku. Pojechaliśmy we dwoje. Pogoda była niezbyt sprzyjająca ale daliśmy radę.

Kolejne dni pod dachem domowym, bo pogoda odstręcza od wyjść. A i lenistwo mnie opanowało. Źle to widzę. Na szczęście od jutra będzie inaczej. Jutro świętujemy przejście Tadzia na emeryturę, na poniedziałek jestem umówiony z Marią na kawę i pogaduszki, poza tym co drugi dzień jakiś wykład. Powinno być dobrze.