Tym razem dość sprawnie przebiegły wszystkie nasze czynności związane z sezonem cmentarnym. Zaczęliśmy od Puszczykowa, zgodnie z poprzednim wpisem. Później przyszła kolej na Wrocław. Jeszcze 31 października, zgodnie z regułą, byliśmy na Bardzkiej.
Następnego dnia tylko spacerek po Cmentarzu Grabiszyńskim zakończony konsumpcją lodów. Lody w listopadzie i to w kawiarnianym ogródku. Taka ciekawostka.
Niestety następnego dnia pogoda popsuła się więc odłożyliśmy podróż na Cmentarz Osobowicki o kilka dni, na koniec tygodnia. Ale wykonaliśmy.
Byłem tam jeszcze następnego dnia, na Polu Zasłużonych.
I wreszcie 9 listopada rajd Dobrodzień - Łagiewniki Małe - Pawonków.
I na tym chyba koniec.
