Od wczoraj nie mam juz nici w grzbiecie. Wyciągnięte. Teraz czekam na wynik badań i decyzję, co dalej. Spodziewam się okresowych przeglądów.
A w międzyczasie był Dominik. Trochę z nim pojeździliśmy. Byliśmy w Lubiążu.
Później w Legnickim Polu.
I wreszcie na objeździe przez Dobrodzień, Rzędowice, Główczyce, Gwoździany, Łagiewniki Małe, Skrzydłowice do Pawonkowa.
Następnie Dominik pojechał do drugich dziadków, do Świebodzina.
Teraz siedzimy sami w chacie. Zastanawiam się, jakim zajęciom mam się oddać w nadchodzącym czasie, by nie zgnuśnieć całkowicie. Ze względów rozmaitych wypadło mi mnóstwo zajęć organizowanych, z wielu ja sam wypadłem. Teraz chętnie bym czymś się zajął ale jest ograniczenie, muszę unikać nadmiernego nasłonecznienia. W środku gorącego lata. Zostają mi muzea oraz krótkie samotne wypady. Coś tam w planie mam.

