wtorek, lipca 28, 2020

Wyciągnięte.

Od wczoraj nie mam juz nici w grzbiecie. Wyciągnięte. Teraz czekam na wynik badań i decyzję, co dalej. Spodziewam się okresowych przeglądów.
A w międzyczasie był Dominik. Trochę z nim pojeździliśmy. Byliśmy w Lubiążu.
Później w Legnickim Polu.
I wreszcie na objeździe przez Dobrodzień, Rzędowice, Główczyce, Gwoździany, Łagiewniki Małe, Skrzydłowice do Pawonkowa.
Następnie Dominik pojechał do drugich dziadków, do Świebodzina.
Teraz siedzimy sami w chacie. Zastanawiam się, jakim zajęciom mam się oddać w nadchodzącym czasie, by nie zgnuśnieć całkowicie. Ze względów rozmaitych wypadło mi mnóstwo zajęć organizowanych, z wielu ja sam wypadłem. Teraz chętnie bym czymś się zajął ale jest ograniczenie, muszę unikać nadmiernego nasłonecznienia. W środku gorącego lata. Zostają mi muzea oraz krótkie samotne wypady. Coś tam w planie mam.

piątek, lipca 10, 2020

Z dużej chmury mały deszcz.

Nie pisałem, bo nie bardzo mi się chciało a i nie było o czym. Siedziałem w domu czekając na dzisiejszy dzień, by pójść do szpitala na zabieg. Miałem tam zostać około czterech dni, co nie bardzo mi się uśmiechało. W międzyczasie starałem się dekować, by nie podłapać jakiejś zarazy.
No i wreszcie się doczekałem. Wczoraj przeszedłem test na koronawirusa. Negatywny. Dzisiaj zameldowałem się w szpitalu. I tu okazało się, że niepotrzebnie brałem ze sobą manele. bo sprawę załatwiono od ręki i już o 11.00 byłem wolny i zmierzałem w stronę domu odpowiednio zaopatrzony. Teraz Kasia będzie bawic się w pielęgniarkę zmieniając mi opatrunki. Za dwa i pół tygodnia zdjęcie szwów i ustalenie, co dalej, Zapewne będę chodził na okresowe przeglądy. Tak było poprzednimi razy.
Na dzisiejsze popołudnie zapowiadano burzę. Faktycznie było gorąco i parno ale sprawa skończyła się tylko krótkim i niezbyt obfitym deszczem A więc w obu sprawach z dużej chmury był mały deszcz.