piątek, grudnia 30, 2005

No i po świętach.

Szumnie dość w tym roku było. Z powodu uroczystości Dominika. Oczywiście przyjechała też Ola. Była przez tydzień, wyjechała właśnie wczoraj. Przeszło to nawet dość sprawnie. Tylko opóźniony był odlot samolotu z Warszawy. Przyjazd był trudniejszy.
Rozbierają halę w Hydralu na Grabiszyńskiej. Nie mam jednak szczęścia do pogody, by jej szkielet sfotografować. Może teraz w sylwestrowo - noworoczny weekend się uda.
Dzisiaj Andrzej dostał kartkę ze swoją podobizną i zaraz do mnie zadzwonił w tej sprawie. Kawał się więc udał.

środa, grudnia 21, 2005

Co mi tam.

Po wczorajszym przeglądzie postanowiłem zrobić sobie mały prezent. A co mi tam. Nadchodzą święta.

niedziela, grudnia 18, 2005

Wspominki.

Ostatnio niezwykle intensywnie jesteśmy faszerowani wspomnieniami. Tylko, że wspomnienia te nieodmiennie są smutne, przykre i ubarwione chęcią odwetu. Dlaczego? Nie bardzo jestem w stanie to pojąć. Ja też mam wspomnienia, do których często wracam. To już taki przywilej starości. Ale nieodmiennie są one przyjemne. Czyżby coś było ze mną nie tak? Może do psychiatry trzeba się wybrać?

poniedziałek, grudnia 12, 2005

Humorek

Kontynuuję robienie brzydkich zdjęć. Dzisiaj opuszczony domek na Stanisławowskiej. Także dalej poznaję radości, jakie daje Yahoo.
Dominik dzisiaj na spacerku był bardzo krótko. Najwyraźniej nie miał na wędrówki ochoty. Trudno, jego wola. Może jutro bedzie mniej humorzasty.
A jutro podobno ma być ładniejsza pogoda. Może uda się wyprawić na estakadę i powtórzyć, tym razem udanie, zdjęcia z soboty. Tylko muszę wziąć inny aparat.

wtorek, grudnia 06, 2005

Zdjęcia.

Wybrałem kilka zdjęć wykonanych przedwczoraj i wczoraj i zapoczątkowałem nimi coś w rodzaju fotoblogu. Dostałem na razie jeden komentarz, ktorego autor zachęca mnie, bym fotografował coś ładniejszego i ciekawszego. Chyba nie zorientował się, że te zdjęcia z założenia miały być dość paskudne. Wcale nie mam ochoty robić śliczności widokówki. Chcę pokazywać brzydotę, śmietnisko i w ogóle brud, jaki nas otacza. Bez zobaczenia go nigdy nie uporządkujemy otoczenia. A swoją drogą jakie to dziwne, że w takim świecie nie wszyscy są pesymistami (ja w każdym razie jak najbardziej nie). A kiedy jest najlepsza okazja do robienia takich brzydkich zdjęć, jak nie wrocławską późną jesienią i wczesną zimą? Nie ma maskowania ani zielenią liści (już), ani problematyczną zresztą bielą śniegu (jeszcze). Dzisiaj mgła, która zgęstniała przed południem, uniemożliwiła mi kontunuowanie tego zajęcia. A szkoda, mogłem mieć "sensacyjne" zdjęcia. Taki już mój pech. A może to i lepiej, że nie sfotografowałem zdarzenia jednak dość nietypowego.
Wieczorem zamieniłem kilka zdań na GG z Kasią S. Było mi bardzo miło. Jest w Anglii i pracuje pakując staniki. Przy takiej pracy mężczyzna mógłby zostać fetyszystą.

niedziela, grudnia 04, 2005

Chyba wiem.

Przez prawie pół roku obserwowałem, jak wzdłuż biegnącego za działkami odcinka Jordanowskiej ciągnięto grubą rurę. Myślałem, że to będzie odprowadzenie ścieków z rejonu tzw. Trasy Przemysłowej. Dzisiaj się zastanowiłem i chyba wiem: rurą tą zapewne puszczono Oporówkę. Teraz biegnie ona stale w rurach i nie uchodzi już do Kasiny obok torów kolejowych niedaleko stacji Wrocław Zachodni lecz do Ślęzy w miejscu, gdzie do wałów dochodzi ul. Turystyczna. Przy okazji likwidacji uległ strumyk, który miał źródło obok zakrętu Jordanowskiej i wpadał do Oporówki.
To na razie są tylko moje przypuszczenia. Któregoś dnia, gdy nie będę spacerował z Dominikiem i będzie mróz (by nie taplać się w błocie), pójdę na spacerek w tamtą stronę i sprawdzę.

sobota, grudnia 03, 2005

Brzydkie obrazki.


Mimo średniej pogody wybrałem się na teren dawnej rzeźni. Pamietam trochę, jak wyglądała, kiedy jeszcze działała. To ogromny skandal, że ją wyburzono podobnie, jak cukrownię na Klecinie. To były obiekty zabytkowe, konserwatorzy protestowali i co? I nic. Typy odpowiedzialne za takie wyczyny powinny siedzieć w kryminale, a nie w parlamencie. Przy okazji mamy dowód, że można ukończyć wyższe studia (podobno nawet niektórzy humanistyczne) i pozostać burakiem.