piątek, sierpnia 30, 2024

Latka lecą.

 Dzisiaj podwójny jubileusz. Ukończyłem 73 lata (jestem okropnie stary) i od 20 lat jestem na emeryturze. Wcale nie czuję się starcem a tym bardziej nnie jestem znudzony życiem bez pracy zawodowej. Jest przecież tyle rzeczy do poznania, zobaczenia, zrobienia,...

N zdjęciu poniżej odległy widoczek na miejsce, z którego wyszedłem, dosłownie, dwadzieścia lat temu, by już tam nigdy nie powrócić. Jak stwierdza znane powiedzenie, "oni nigdy nie wracają".



Jakoś mi tu umknęło.

 Powodów do wizyt na Cmentarzu Osobowickim coraz więcej. W lipcu zmarła ciocia Hania, teściowa Wojtka. Pochowani są razem.



niedziela, sierpnia 11, 2024

Smuteczek.

 Dość przypadkowo trafiłem dzisiaj na pchli targ koło Zajezdni przy ul. Grabiszyńskiej. Widok niektórych wystawionych na sprzedaż przedmiotów zasmucił mnie.

czwartek, sierpnia 08, 2024

Działo się.

 To, że nie pisałem przez ponad miesiąc, nie znaczy, że nic się nie działo. Najpierw zmarła Ciocia Hania. Nasze pokrewieństwo było dość odległe. Podobno babcia Cioci Hani i dziadek mojej Mamy (czyli Karol Kaiser) byli rodzeństwem. Właściwie nie jest to najważniejsze. Istotne jest to, że znaliśmy się i lubili. Cioci dawno nie widziałem, bo jej stan zdrowia powodował, że obawialiśmy się, że zacznie dopytywać się o mojego Ojca, który już od ośmiu lat nie żyje. A ta wiadomość mogłaby jej zaszkodzić. A ostatnio to już znaczenia nie miało, bo i tak wiele do niej nie dochodziło. Po śmierci jej zięcia byliśmy tam w domu ale Ciocia leżała w swoim pokoju i nawet nie wiedziała, co się wokół niej dzieje. Ot, starość. W pamięci pozostaje mi cudowny smak robionego przez nią piroga. Potrafiła przyjść do nas i mi go przynieść. Tylko to było prawie już trzydzieści lat temu.

A później mieliśmy odwiedziny potomstwa. Najpierw, 14 lipca przyjechał Dominik. Trochę pobył z nami, trochę ze swoim ojcem, odwiedził też drugich dziadków. Odjechał 31 lipca a już 5 sierpnie przyjechali Ola, Konstancja i Eliasz. Na krótko, dzisiaj odjechali. Szkoda, że nie doszło do spotkania wszystkich wnuków. Tak już jest, ludzie mają sprawy, ludzie się spieszą.

No i znów zostaliśmy sami za to z planami na godne spędzanie czasu.