czwartek, grudnia 13, 2018

Takie zdjęcie.

Kolejny rok zbliża się do końca, pora zacząć remanenty. Zrobiłem ileś tam zdjęć, najczęściej nie mających szczególnego zabarwienia emocjonalnego. Ot, rejestracja tego, co koło mnie istnieje, zwłaszcza wtedy, gdy się zmienia. Ale trafiają się wyjątki. To zdjęcie jest chyba najsmutniejszym, jakie w tym roku wyprodukowałem.
To Dominik, który siedzi w opuszczonym mieszkaniu i przegląda swoje dawne prace ceramiczne. Ciekawe, czy już zdaje sobie sprawę z tego, co i dlaczego się stało.

wtorek, grudnia 11, 2018

Dawne czasy

Dawne czasy, Lata sześćdziesiąte w Jarosławiu. Jacek, Andrzej, Maciek i "Mrija".

piątek, listopada 30, 2018

Archiwizacja

W tym roku lato było bardzo ciepłe i jasne. Dlatego nie chciało mi się siedzieć dłużej przy komputerze i powstały zaległości. Zdjęcia od początku czerwca aż do wczoraj nie były w pełni zarchiwizowane. Zabrałem się do roboty dopiero w tym tygodniu. Dwa dni mi zajęła ale w końcu wyszedłem na prostą. Przy tych czynnościach przejrzałem wszystkie zdjęcia. Przy niektórych zrobiło mi się smutno. Na przykład przy tym:
W międzyczasie odszedł Edek. Lubiłem go. Jedyne, co mogę zrobić w przyszłości, to działać bardziej na bieżąco. Wtedy nie będzie konieczności wracania do przyszłości pamięcią.

sobota, listopada 10, 2018

I znowu mi żal.

Tym razem wyszedłem na drugą stronę dworca, północną. Budynek wygląda znakomicie. Jednak czegoś mi brakowało - starej budki telefonicznej. Szkoda, to była szczególna wizytówka miasta, witało nią każdego przyjeżdżającego. A poza tym zabytek techniki. Podobno była w stanie uniemożliwiającym konserwację. Dobrze, że jest chociaż na zdjęciach.

sobota, października 27, 2018

Do sprawdzenia.

Zaszedłem na żarowską wyszukiwarkę grobów i znalazłem tam grób opisany imieniem i nazwiskiem mojej pierwszej miłości, miłości pierwszoklasisty. Tylko osoba pochowana jest o dwa lata młodsza. Czyżby jakaś pomyłka? A może przypadkowa zbieżność nazw osobowych. W tak niewielkiej miejscowości mało prawdopodobne ale możliwe. Przy okazji spróbuję sprawdzić.

niedziela, października 21, 2018

Zimno.

Nagle zrobiło się zimno. Z dnia na dzień temperatura bardzo spadła. Zanim organizm się przyzwyczai, potrzebna jest jakaś rozgrzewka. No to na rozgrzewkę dwa zdjęcia z lipca 2013 r.


piątek, października 12, 2018

środa, października 10, 2018

Czas wolny

Przypominałem sobie ostatnio, jak spędzało się i jak się spędza czas wolny. Dawniej, w czasach mojego dzieciństwa czy wczesnej młodości, wolnego czasu było mniej. Pracowało się lub chodziło do szkoły przez sześć dni w tygodniu. Jednak nie było obecnych pożeraczy czasu. Więc co się robiło?
W naszym domu grało się w gry planszowe. W większym gronie w chińczyka zwanego też "człowieku, nie irytuj się". We dwoje w szachy, warcaby albo młynek. Chętnie brano się do kart. Dorośli grali w sześćdziesiąt sześć, zawsze na pieniądze ale stawki były niewielkie, po 10 groszy. Poza tym słuchało się radia, czytało i pojawiło się oglądanie telewizji. Programów było niewiele i nie w każdy dzień nadawano. Zmieniło się to z czasem.
Później, już w mojej rodzinie, sytuacja się zmieniała. Więcej słuchaliśmy radia, coraz więcej oglądaliśmy telewizję. Pojawiła się nowa gra planszowa, eurobusiness czyli odmiana monopoly. Karty dość długo trzymały się mocno. Grywaliśmy w tysiąca. Często stawiało się pasjansa. Szachy właściwie tylko z teściem albo z Wojtkiem.
Teraz jest już zupełnie inaczej. Radio poszło w odstawkę. Nawet jako odtwarzacz płyt, których mam nieco. Wygodniej jest siedząc przy komputerze odpalić coś na YT. Telewizor jest mocno eksploatowany, programów jest bardzo dużo. W karty właściwie nie gramy, w szachy już też ani w gry planszowe. Pojawiły się gry komputerowe. Ja za nimi nigdy nie przepadałem ale Kasia grywa do teraz. Chyba tylko wiekowy wzrok powoduje, że nie gramy w tak popularne wokoło gry na telefon.
Chyba jednak te dawne spędzanie czasu przy kartach czy planszówkach bardziej mi się podoba. Wytwarzało więzy między członkami rodziny czy sąsiadami. Może to tłumaczy, że w świecie planszówki wracają do łask?

wtorek, października 09, 2018

Dawno mnie tam nie było.

Lat temu już sporo dość często bywałem na ulicy Komuny Paryskiej. Chodziłem tam na rozmaite konferencje do DODN, przechodziłem kurs. Niedawno dowiedziałem się, że budynek, w którym bywałem, stoi pusty. No to poszedłem sprawdzić i zrobić przy okazji jakieś zdjęcia. Nie wiadomo przecież, jak długo postoi.

No, stoi i jest pusty a w dachu ma sporą dziurę. Szkoda, bo to wcale niebrzydki obiekt, zaprojektowany przez Th. Grunewalda.
Budynek ten znajduje się w dawnym ogrodzie, do którego można dostać się przez bramę przejazdową w kamienicy frontowej. I tu moje duże zaskoczenie. Do kamienicy tej przylega budynek modernistyczny. Z przodu czerwona cegła i zagłębiona część z wielkim oknem. Z tyłu galerie. To dzieło Richarda Gazego. Dziwi mnie, ze wiele razy przechodziłem obok i wcale tego budynku nie widziałem choć bardzo wyróżnia się wyglądem od sąsiedztwa. Tak to już człowiek ma.

niedziela, września 09, 2018

A jednak mi żal.

Byłem przedwczoraj w Żarowie. Pojechałem, by posłuchać prelekcji na interesujący mnie temat mostu żelaznego na drodze Żarów - Łażany oraz zobaczyć, jak po remoncie wygląda budynek dworca, w którym teraz umieszczono Izbę Historyczną. Miałem jeszcze jedną sprawę ale o tym cicho, o tym sza.
Dworzec wygląda z zewnątrz pięknie. W środku też jest ładnie, czysto i wygodnie. Osoby zatrudnione w Izbie mają wreszcie dobre warunki pracy. Jest jednak jedno ale. Remont usunął ślady kolejowej przeszłości budynku. Nie ma okienek kasowych (kasy osobowej i bagażowej), nie ma słupka na bagaż podręczny. Szkoda, można było choć tyle pozostawić. W lutym 2016 r. pojechałem specjalnie do Żarowa, by wnętrze poczekalni sfotografować. Oto kilka zdjęć wtedy zrobionych:





O tyn, że skutki remontu budynków stacyjnych mogą być mniej radykalne przekonują mnie przykłady. Oto Wrocław Pracze:


A to Wrocław Brochów:


sobota, sierpnia 25, 2018

Smuteczek

Rozbiórka dawnej "Fadromy" ruszyła. Przykro patrzeć. Kiedyś to był duży, bogaty zakład, który produkował przede wszystkim ładowarki dla budownictwa i górnictwa. Od lat nie produkowało się tu już niczego. Część terenu wykorzystywały rozmaite firmy i firemki (medyczna, parking dla ciężarówek, dysponent słupów ogłoszeniowych, targowisko, ostatnio bistro,... Reszta stała opuszczona, nieużywana. A w latach osiemdziesiątych zdarzało mi się odwiedzać "Fadromę", bo był to zakład opiekuńczy szkoły, w której pracowałem. Ech!
A swoją drogą górnictwo funkcjonuje, budownictwo też. To dlaczego nie ma zapotrzebowania na produkty "Fadromy"?

czwartek, lipca 26, 2018

Przypomniało się.

Byłęm dzisiaj na zwiedzaniu CeTA - Centrum Technik Audiowizualnych, dawniej Wrocławska Wytwórnia Filmów Fabularnych. W halu, przy wejściu wystawa. Są kostiumy, zdjęcia, plany, dużo plakatów. Zaraz za drzwiami kostiumy ze "Strachów" a naprzeciwko z "Wielkiego Szu". I wróciły wspomnienia. W obu tych filmach zagrała zaginiona Koleżanka klasowa. Ech.

poniedziałek, kwietnia 16, 2018

Zdjęcie z wystawy

W tym roku przypada siedemdziesiąta rocznica Wystawy Ziem Odzyskanych. Wśród zwiedzających byli moi przyszli wujostwo Glatmanowie, była też moja Mama. O ile mnie pamięć nie zawodzi, pojechała do Wrocławia razem z nimi. No i jest wyszukane na życzenie kuzyna Macieja zdjęcie przedstawiające Glatmanów ale mojej Mamy na nim nie ma.
No i teraz zastanawiam się, kto zrobił to zdjęcie. Mógł to być uliczny fotograf. Działali oni we Wrocławiu jeszcze w latach siedemdziesiątych. Można było spotkać ich tam, gdzie było wielu turystów, a więc w Rynku, zoo, koło Dworca Głównego a także na pl. Solnym i w pobliżu PDT. Musieli więc być też na terenach targowych w 1948 roku.
Jednak na tym zdjęciu nie ma mojej Mamy i to nasuwa mi przypuszczenie, że to ona była autorką fotografii. Mieszkając w Żarowie przyjaźniła się z rodziną Jasiewiczów a Kazimierz Jasiewicz był zawodowym fotografem. Zdjęcia z tych czasów, na których go widać, wykonała właśnie Mama. Mając odpowiednie umiejętności i dostęp do sprzętu mogła zrobić też to zdjęcie.

piątek, kwietnia 13, 2018

Wyburzono.

Właśnie wyburzono dom przy ul. Krasińskiego 1 w Żarowie. Pod koniec lat czterdziestych ubiegłego wieku w znajdującym się w tym domu sklepie mięsnym pracowała moja przyszła Mama a kierownikiem działającej za tym domem rzeźni był przyszły mój Ojciec. Więc jakbym trochę w tym domu powstał.


czwartek, lutego 22, 2018

Oddawanie.

Człowiek przez lata gromadził rozmaite przedmioty. Najpierw nabywał je i przechowywał wyłącznie z myślą o sobie. Później przechowywał nawet te, których już nie potrzebował, z przyzwyczajenia. Później myśląc, że być może przydadzą się jego dzieciom, jeszcze później wnukom. A wreszcie przyszedł czas, gdy rozsądek mówi, że raczej niewiele a może nic nie będzie już im potrzebne. Bo inne zainteresowania, inne technologie, inne czasy. No i co wtedy zrobić? Wyrzucić sumienie nie pozwala. Trzeba znaleźć sposób, by jednak to dobro komuś się przydało. Nawet wtedy, gdy tego kogoś się nie zna a nawet nie wie się, czy ten ktoś istnieje.

niedziela, lutego 18, 2018

Ciasteczko

"Gdy los się do nas uśmiecha, spotykamy przyjaciół, a gdy jest nam przeciwny, ładną kobietę."
Taką sentencję znalazłem na karteczce w swoim ciasteczku. Dochodzę do wniosku, że los jest mi zawsze przeciwny. Co za los!

Maciek

Maciek pozbywa się swojego ukochanego domu z Zawoi. Bardzo to przygnębiająca wiadomość. Z wielu względów. Ja też powoli się zwijam. Staram się obdarować co cenniejszymi rzeczami tych, którym jeszcze to może się przydać.

sobota, lutego 10, 2018

Zwijanie.

Powolutku wyciągam stary sprzęt ciemniowy z piwnicy, sprawdzam go i nieco porządkuję. Po trzydziestu latach składowania wreszcie znalazłem godny sposób pozbycia się go. Za półtora tygodnia zawiozę to do Żarowa, by posłużyło jako pomoc w warsztatach dla tamtejszej młodzieży i dorosłych zainteresowanych fotografią analogową. Ja sam już z tych rzeczy nie skorzystam - nie ten wiek, nie to zdrowie, nie ta ochota. A poza tym zbyt dużo już zainwestowałem w fotografię a właściwie zdjęcioróbstwo cyfrowe. Jego tempo i masowość mnie zdobyły.

wtorek, lutego 06, 2018

Ubyło

Ponieważ ostatecznie zlikwidowano Panoramio, usunąłem odpowiedni link. Szkoda mi, bo to było wygodne narzędzie.

piątek, stycznia 05, 2018

Rowerowo.

Kiedyś o gospodarce japońskiej mówiło się "rowerowa". Chodziło o to, że dopóki szybko rozwijała się, pędziła, było dobrze. Zwolnienie a tym bardziej stagnacja miały skutkować upadkiem. Jak w przypadku jazdy na rowerze. Nie wiem, nie znam się. Zauważam, że na Rowerze można stać, niektórzy mają to doskonale opanowane.
Stwierdzić mogę natomiast, że coś rowerowego jest ze zdrowiem. Jak długo człowiek jest zdrowy, może być aktywny i ta aktywność zdrowie podtrzymuje. Gorzej, gdy z jakiegoś powodu aktywność musi być ograniczona. Od razu zdrowie też mocniej zaczyna szwankować. Ostatnio tego doświadczyłem. Dolegliwości, których się nabawiłem, także z powodu swojej nadgorliwości, spowodowały, że niemal całkowicie musiałem wyłączyć zwykłą aktywność. Zero dreptania, rezygnacja z wykładów i niemal całkowita z wystaw. Przez miesiąc nie zrobiłem ani jednego zdjęcia i nie przeczytałem prawie literki. No i samopoczucie wyraźnie mi się pogorszyło. Na szczęście mogę już powoli wracać przynajmniej do części dotychczasowych zajęć. Może jeszcze będzie z czego się cieszyć.