środa, maja 23, 2007

Będzie, nie będzie?

ZNP grozi strajkiem nauczycieli. Jak znam życie, niewiele z tego wyjdzie. Brać nauczycielska chyba dobrze pamięta jeszcze strajk z 1993 r. i późniejsze przepychanki o marne kilka groszy. A poza tym ten związek jest okropnie nieruchawy i lękliwy. Miedzy innymi z tego właśnie powodu mamy takie przypadki, że nauczycielka mianowana (znana mi, dobra) zostawia szkołę na rok, by pojechać do Anglii (a może Nowej Zelandii czy innej Hiszpanii), bo trochę zarobić pracując tam jako opiekunka do dziecka. Więcej takich przypadków i trzeba będzie wysyłać za granicę dzieci za ich nauczycielami, bo w naszych szkołach nie będzie miał kto uczyć.

poniedziałek, maja 14, 2007

Nie ma lekko.

Mam ostatnio niezły trening. Dominik bardzo chętnie chodzi na spacerki pieszo ale jeszcze dość szybko się męczy. Wygląda to tak: wychodzimy z domu bez wózka i idziemy na petlę tramwajową (doskonale zna drogę). Tam oglądamy tramwaje, później drepcemy dalej, w stronę parku. Po pewnym czasie mój towarzysz zdradza objawy zmęczenia więc biorę go na ręce i niosę do domu. A że waży sporo i jest ciepło, nieźle się napocę. Gdy docieram do celu, Dominik już śpi albo prawie śpi. Kładę go więc do wózka i idę na jeszcze w przybliżeniu dwugodzinny spacer, podczas którego obydwaj dochodzimy do siebie (choć w bardzo różny sposób). Po spacerze wracamy do domu na obiad. Śmieję się, że gdy taki porządek spacerowania utrzyma się dłużej, nabiorę postury Pudzianowskiego. Przyjmę wtedy przydomek Iluminator (inaczej Bulaj, jakby daleki krewny Buły - Bułkowskiego lub Bully'ego).
Od soboty zamknięta jest ulica Avicenny. Skutek to zwiększenie się ilości chętnych do jazdy przez Solskiego. Jest ich tak wielu, że mniej jadą niż stoją. Dla mnie zrobiło się wygodniejsze i bezpieczniejsze przechodzenie przez jezdnię, bo blaszaki prawie się nie poruszają.

wtorek, maja 01, 2007

Na rowerze i w zoo.

Pojechałem dziś rowerem zobaczyć nowy wiadukt na Klecińskiej. Dzięki niemu i zrobionym przy tej okazji ścieżkom rowerowym można całkiem sympatycznie jeżdzić od tzw. Wielkiej Wyspy po Osobowice, a może nawet nieco dalej. Co prawda zjazd z wiaduktu w stronę Grabiszyńskiej jest nieco stromy i na mokro może być ślisko, myślę jednak, że większy problem będą mieć zjeżdżający w tę stronę kierowcy samochodów, szczególnie ciężarowych. A może jednak nie.
Po południu całym stadem pojechaliśmy do zoo z Dominikiem. To była już jego druga tam bytność. Z zainteresowaniem przyglądał się tygrysom i małpom. Wszystko, co pływa, to dla niego "brrrrum", ryba, foka, krokodyl,... Tak samo mówi na samochody i też tak określa czynność jeżdżenia. Ciekawe. Poza tym z zapałem pomagał pchać lub ciągnąć wózek. Bardzo z niego pomocny mały człowieczek.