sobota, października 27, 2018

Do sprawdzenia.

Zaszedłem na żarowską wyszukiwarkę grobów i znalazłem tam grób opisany imieniem i nazwiskiem mojej pierwszej miłości, miłości pierwszoklasisty. Tylko osoba pochowana jest o dwa lata młodsza. Czyżby jakaś pomyłka? A może przypadkowa zbieżność nazw osobowych. W tak niewielkiej miejscowości mało prawdopodobne ale możliwe. Przy okazji spróbuję sprawdzić.

niedziela, października 21, 2018

Zimno.

Nagle zrobiło się zimno. Z dnia na dzień temperatura bardzo spadła. Zanim organizm się przyzwyczai, potrzebna jest jakaś rozgrzewka. No to na rozgrzewkę dwa zdjęcia z lipca 2013 r.


piątek, października 12, 2018

środa, października 10, 2018

Czas wolny

Przypominałem sobie ostatnio, jak spędzało się i jak się spędza czas wolny. Dawniej, w czasach mojego dzieciństwa czy wczesnej młodości, wolnego czasu było mniej. Pracowało się lub chodziło do szkoły przez sześć dni w tygodniu. Jednak nie było obecnych pożeraczy czasu. Więc co się robiło?
W naszym domu grało się w gry planszowe. W większym gronie w chińczyka zwanego też "człowieku, nie irytuj się". We dwoje w szachy, warcaby albo młynek. Chętnie brano się do kart. Dorośli grali w sześćdziesiąt sześć, zawsze na pieniądze ale stawki były niewielkie, po 10 groszy. Poza tym słuchało się radia, czytało i pojawiło się oglądanie telewizji. Programów było niewiele i nie w każdy dzień nadawano. Zmieniło się to z czasem.
Później, już w mojej rodzinie, sytuacja się zmieniała. Więcej słuchaliśmy radia, coraz więcej oglądaliśmy telewizję. Pojawiła się nowa gra planszowa, eurobusiness czyli odmiana monopoly. Karty dość długo trzymały się mocno. Grywaliśmy w tysiąca. Często stawiało się pasjansa. Szachy właściwie tylko z teściem albo z Wojtkiem.
Teraz jest już zupełnie inaczej. Radio poszło w odstawkę. Nawet jako odtwarzacz płyt, których mam nieco. Wygodniej jest siedząc przy komputerze odpalić coś na YT. Telewizor jest mocno eksploatowany, programów jest bardzo dużo. W karty właściwie nie gramy, w szachy już też ani w gry planszowe. Pojawiły się gry komputerowe. Ja za nimi nigdy nie przepadałem ale Kasia grywa do teraz. Chyba tylko wiekowy wzrok powoduje, że nie gramy w tak popularne wokoło gry na telefon.
Chyba jednak te dawne spędzanie czasu przy kartach czy planszówkach bardziej mi się podoba. Wytwarzało więzy między członkami rodziny czy sąsiadami. Może to tłumaczy, że w świecie planszówki wracają do łask?

wtorek, października 09, 2018

Dawno mnie tam nie było.

Lat temu już sporo dość często bywałem na ulicy Komuny Paryskiej. Chodziłem tam na rozmaite konferencje do DODN, przechodziłem kurs. Niedawno dowiedziałem się, że budynek, w którym bywałem, stoi pusty. No to poszedłem sprawdzić i zrobić przy okazji jakieś zdjęcia. Nie wiadomo przecież, jak długo postoi.

No, stoi i jest pusty a w dachu ma sporą dziurę. Szkoda, bo to wcale niebrzydki obiekt, zaprojektowany przez Th. Grunewalda.
Budynek ten znajduje się w dawnym ogrodzie, do którego można dostać się przez bramę przejazdową w kamienicy frontowej. I tu moje duże zaskoczenie. Do kamienicy tej przylega budynek modernistyczny. Z przodu czerwona cegła i zagłębiona część z wielkim oknem. Z tyłu galerie. To dzieło Richarda Gazego. Dziwi mnie, ze wiele razy przechodziłem obok i wcale tego budynku nie widziałem choć bardzo wyróżnia się wyglądem od sąsiedztwa. Tak to już człowiek ma.