środa, grudnia 31, 2025

No i koniec.

 Skończył się kolejny rok. Wbrew pozorom bardzo byłem aktywny choć mało wyjeżdżałem poza miasto. Właśnie zrzuciłem ostatnie tegoroczne zdjęcia. Jutro zarchiwizuję je do końca. Trafiły się rozmaite.


 


I wreszcie ostatnie.


 Coraz częściej nachodzi mnie myśl, by wyhamować. W minionym roku zamknąłem niektóre sprawy. Innych nie. Mam trochę, nawet sporo nowych pomysłów. Jednak zdaję sobie sprawę, że nie uda się ich urzeczywistnić. Czasu coraz mniej a i sprawność pozostawia do życzenia. Czasem wyobrażam sobie siebie jako parkowego dziadka, na ławeczce, ewentualnie karmiącego wiewiórki. Trochę to bezsensowne dla kogoś, kto ma ogród ale dawałoby możliwość odcięcia się od wszelkich niepotrzebnych bodźców. Póki zimno mogę rozważać taką możliwość.

sobota, grudnia 27, 2025

Końcówka roku.

 Kończy się kolejny rok. W przyszłym przestaniemy opłacać abonament rtv oraz płacić za bilety miejskiej komunikacji np. w Środzie Śląskiej. To efekt wieku. A inny jest taki, że nie wiadomo, czy do tego miłego miasta będzie się chciało jechać.

Dobiega końca druga w tym roku wizyta młodszych wnuków. Niby dwa razy byli w tym roku ale za każdym razem tylko przez tydzień a przy tym mnóstwo czasu poświęcili na zakupy. To nie jest dobre rozwiązanie. No cóż, lepszy rydz niż nic.


 
 

Trzeba przyznać, że bardzo urośli i zmienili się. Chyba na lepsze.

środa, grudnia 17, 2025

Samolikwidacja.

 Jakiś czas temu postanowiłem ułatwić trochę zadanie swoim przyszłym spadkobiorcom. Pozbywam się przedmiotów związanych z dawnymi i już dawno zaniechanymi aktywnościami. Padło na kasety vhs (zawartość ciekawa ale już z niej nie skorzystam) oraz mapy do bno (na ostatnich zawodach byłem w 2009 roku, posiadane przeze mnie mapy mają wartość jedynie pamiątkową, nie są aktualne).

 


Trochę dziwnie się czuję. Wspomnienia to przecież część człowieka a więc jest tak, jakbym częściowo sam siebie likwidował.

sobota, listopada 15, 2025

Koniec sezonu cmentarnego.

 Tym razem dość sprawnie przebiegły wszystkie nasze czynności związane z sezonem cmentarnym. Zaczęliśmy od Puszczykowa, zgodnie z poprzednim wpisem. Później przyszła kolej na Wrocław. Jeszcze 31 października, zgodnie z regułą, byliśmy na Bardzkiej.


 Następnego dnia tylko spacerek po Cmentarzu Grabiszyńskim zakończony konsumpcją lodów. Lody w listopadzie i to w kawiarnianym ogródku. Taka ciekawostka.


 Niestety następnego dnia pogoda popsuła się więc odłożyliśmy podróż na Cmentarz Osobowicki o kilka dni, na koniec tygodnia. Ale wykonaliśmy.


 Byłem tam jeszcze następnego dnia, na Polu Zasłużonych.


 I wreszcie 9 listopada rajd Dobrodzień - Łagiewniki Małe - Pawonków.



Wreszcie, uzupełniająco wczoraj pojechałem na Smętną we Wrocławiu.

 


I na tym chyba koniec.

poniedziałek, listopada 03, 2025

Cmentarze, cmentarze,...

 Przełom października i listopada to czas wizytowania cmentarzy. Tradycyjnie już zaczęliśmy od Puszczykowa. Później był Wrocław - Bardzka. W sam dzień Wszystkich Świętych odbyliśmy spacerek po Cmentarzu Grabiszyńskim a na Dzień Zaduszny zaplanowaliśmy Cmentarz Osobowicki. To nam nie wyszło, padał deszcz a wędrowanie w deszczu przez cmentarz, w dodatku duży, przyjemne nie jest. Kolejne dni mamy zajęte, więc ta wyprawa musi być przełożona, zapewne na kolejny tydzień.

W nadchodzącą niedzielę, 9 listopada, pojedziemy do trzech małych cmentarzy: Dobrodzień, Łagiewniki Małe i Pawonków. I w ten sposób tradycji stanie się zadość.

Nie planuję jazd na dwa inne cmentarze, do Żarowa i do Jarosławia. Chyba już ostatecznie zamknąłem związane z tymi miastami rozdziały swojego życia.


 W Puszczykowie.

czwartek, września 25, 2025

Kolejne zadanie wykonane.

 Byłem w Żarowie. To może być już rzeczywiście ostatni raz, choć byłem namawiany, by przyjechać jeszcze za dwa miesiące. Tylko po co? Jakoś nie czuję, bym miał tam cokolwiek do zrobienia poza, oczywiście, wysłuchaniem interesujących prelekcji.

A dzisiaj odrobiłem pewną zaległość: znalazłem dom, w którym mieszkali Jasiewiczowie. Zrobiłem kilka zdjęć. I to chyba już rzeczywiście koniec.


 Tuż przed wyjazdem miałem wypadek Potknąłem się i wyłożyłem. Wielkich szkód nie było ale zawsze to deprymuje. Sam sobie byłem winien. Nie wziąłem latarki, zachciało mi się spacerku i nie zauważyłem przeszkody, o której istnieniu wiedziałem. Poza tym jednak poruszam się znacznie mniej pewnie, niż kiedyś. Może laska rozwiązałaby problem ale utrudniałaby robienie zdjęć.


 

środa, września 24, 2025

Zadanko wykonane.

 Rok czekało ale wykonane. Wczoraj byłem z Zabrodziu i zrobiłem, co zaplanowałem. Planowałem od kilku miesięcy ale letnie upały oraz rozmaite zajęcia przeszkodziły. Teraz trafił się dobry czas. Może wkrótce też dla Góry?


 Dawna szkoła w Zabrodziu.

niedziela, września 21, 2025

Był zjazd.

 Wczoraj i dzisiaj odbył się XIV Zjazd Absolwentów I LO im. J. Kasprowicza we Wrocławiu. Znowu mogliśmy się spotkać. Niestety, nie wszyscy. Stan klasy od ostatniego spotkania znowu się zmniejszył. W dodatku trzech dotychczas wytrwałych zjazdowiczów, Staszek, Józek i Tadek, wycofało się z powodów zdrowotnych. Biorąc pod uwagę upływ czasu, nie wiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek się spotkamy.

Zrobiłem trochę zdjęć, już wysłałem do nich link osobom, których adresy mailowe mam i które były na zjeździe a nawet na nim nie będących. Ostatecznie to nie ich wina, że wiek i zdrowie nie sprzyjają podróżom. Sam nie wiem, czy na kolejnym zjeździe się pojawię. Też nie jestem niezniszczalny.


 

sobota, września 06, 2025

Coraz mniej.

 Mam coraz mniej znajomych. Przynajmniej tych od lat.

Dzisiaj zmarł Bronisław Zathey

wtorek, września 02, 2025

Żarów i odjazd.

 Zgodnie z przewisywaniem druga połowa sierpnia była spedzona miło z Dominikiem. Trochę mniej aktywnie, bo i on miał do spełnienia pewne obowiązki i wyjeżdżał dwukrotnie: do Świebodzina i do Stronia. Dla mnie bardzo było istotne, że razem pojechaliśmy do Żarowa. W ten sposób Dominik uczestniczył w realizacji mojego pomysłu pożegnalnego a przy okazji miał sposobność podglądania, jak to stary, doświadczony dziadek przygotował się do takiego wypadu.

Dzisiaj wspólne wakacje skończyły się. Dominik odjechał. Kolejny raz odwiedzi nas niewiadomo jeszcze kiedy. Chciałoby się, by to wypadło w przerwę świąteczną ale, jak znam życie, chyba będzie nie tak. Zostają mi więć sierpniowe zdjęcia i wreszcie to ostatnie, z pakowania.


 

piątek, sierpnia 15, 2025

Z Dominikiem.

 Od końca lipca jest z nami Dominik.  Trochę ciekawych miejsc udało się odwiedzić, poza tym odrabia ciężką pracę, którą musi wykonać w tym miesiącu. A więc robimy przeplatankę.


 W Pałacu Królewskim nie tylko na kawie byliśmy.

 


 Byliśmy na starych śmieciach.

 

 

Chyba najważniejsze - Lisowice.

 


 A po drodze Pawonków, wizyta u ciotki i wujków.

Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi. Czekamy na bardziej sprzyjającą pogodę.

piątek, sierpnia 08, 2025

Świdnica raz jeszcze.

 Ze sporym opóźnieniem ale jednak lepiej późno, niż wcale. Płyną tzw. wakacje. Tzw., bo przecież ja wakacji od dawna już nie mam. Jak to u emeryta. Za to wnuki mają. No więc na początku lipca odwiedziny Oli z Konstancją i Eliaszem. Krótko byli, tydzień a i to z napiętym harmonogramem zakupowym. Udało się jednak na jeden dzień wyskoczyć do Świdnicy. Dzieci zobaczyły Kościół Pokoju i katedrę a ja kupiłem kolejny aparat - staruszka.


 Szkoda, że nie spotkali się z kuzynem. Ten przyjechał dopiero w końcu lipca. Ale o tum przy innej okazji.

czwartek, lipca 24, 2025

Jabłoń.

 Mam, jeszcze mam na ogrodzie dwa stare drzewa, które zastałem, gdy tu się sprowadziliśmy. Jedno to papierówka, drugie też jabłoń tylko późniejsza. I też z odmiany, która obecnie jest już rzadkością. W ciągu ostatnich lat obydwa drzewa mocno podupadły. Pierwsza papierówka ale udało się ją jakoś podtrzymać. Później przyszła kolej na tę drugą jabłoń. Była mocno uszkodzona przez trociniarki ale jakoś trwała. Później jednak okazało się, że jest na tyle osłabiona, że silniejsze wiatry łamią ją po trochę. Ostatecznie po cięciach zaordynowanych przez moją żoną został dziurawy pień z jedną gałęzią suchą, wygiętą na kształt trąby słonia i drugą, żywą i obficie owocującą. I właśnie przedwczoraj ta owocująca gałąź odłamała się. Czyli to będzie już koniec.

Kiedyś, kiedy moja żona chciała te drzewa usunąć, oponowałem mówiąc, że są one jak my dwoje, też starzy. Papierówka to ona, a ja to drugie, większe drzewo. No i moje drzewo dobija do końca. Szczęściem jeszcze owocując. Symbolika i analogia nawet pasuje. 




 

Odeszli.

 Przedwczoraj zmarł Ozzy. Zdążył spełnić swój zamiar odbycia ostatniego koncertu. To było 5 lipca,

Przedwczoraj zmarł też Chuck Mangione. 

Dzisiaj zmarł Hulk Hogan. Kolejna znana osoba sprzed lat. 

piątek, czerwca 20, 2025

Pożegnanie Świdnicy.

 Dzisiaj odwiedziłem Świdnicę. To była podróż pożegnalno - fotograficzna. Zrobiłem zdjęcia miejsc, które szczególnie dobrze wspominam, sfotografowałem je Instaxem i fotki wydrukowałem. Mam w ten spasób taki mały albumik wspomnień. Z tym pożegnaniem nieco się pospieszyłem, bo jeszcze raz w tym roku będę w Świdnicy, we wrześniu na zjeździe absolwentów. Tylko wtedy już takich zdjęć nie zrobię, nie bedę miał na to czasu.


 

środa, czerwca 11, 2025

Wymyśliłem sobie.

 Wymyśliłem sobie, że pojadę do Żarowa i zrobię zdjęcia miejsc, który dobrze i od dawna wspominam, posługując się Instaxem. Dzisiaj był dobry dzień, bo przy okazji poszedłbym do Izby Historycznej na prelekcje. Takie dwie pieczenie na jednym ogniu. Niestety, przed południem padało, a wtedy Instaxa raczej się nie wyciąga, bo ma w górnej ściance szczelinę, którą wysuwają się zdjęcia. Już zdecydowałem się pozostać w domu. Jednak później wypogodziło się. Pojechałem więc ale bez zamiaru robienia tych zdjęć, było już za późno. Wykonałem mały spacerek, podczas którego pstryknąłem dawne atelier fotograficzne i poszedłem do Izby.


 Oznacza to, że aby spełnić mój główny zamiar muszę jeszcze trochę pożyć i pojechać raz jeszcze.

niedziela, czerwca 01, 2025

To chyba wszystko.

 Wczoraj byłem w Złotoryi. Przed laty planowałem tam pojechać i byłem już bardzo bliski wykonania tego planu. Niestety, zlikwidowano połączenia kolejowe do i z tego miasta i zamiary upadły. Co prawda kolei jeszcze nie przywrócono, prace trwają, ale znalazł sie inny sposób. Tak to udało się odwiedzić ostatnie miasto, w którym chciałem być. Teraz zostały już powtórzenia i uzupełnienia oraz porównania, jak było przed laty i jak jest teraz. To też ciekawe zajęcie.


 




środa, kwietnia 30, 2025

No i jasne.

 Jakiś czas temu zamieściłem takie zdjęcie:


 Zastanawiałem się wtedy, kogo ono przedstawia i skąd się wzięło. Trochę trwało ale już wiem, przypomniałem sobie. To Luise i Philipp Vetterowie. Zdjęcie przysłali oni za pośrednictwem ich córki.

Philipp zaprzyjaźnił się z moim Ojcem podczas wojny. Po wojnie stracili ze sobą kontakt i około 60 lat później znaleźli się.  Nawet udało im się raz, na krótko spotkać. Teraz już wszyscy nie żyją. Ojciec zmarł w 2016 a Vetterowie w 2017 roku. Zostało mi ponich to i jeszcze jedno zdjęcie.


 No i po zagadce,

sobota, kwietnia 12, 2025

Po imprezie.

 Byliśmy wczoraj na imprezie z okazji 75-lecia ZSChem. Najistotniejsze, że była to okazja do choćby krótkiego spotkania z osobami, które się kiedyś lubiło i szanowało, z którymi się pracowało a przed laty kontakty zerwały się. Oczywiście w bardzo naturalny sposób, w związku z przejściami na emeryturę.

Nawiązane zostały kontakty na WA z Eliaszem i Konstancją.

środa, kwietnia 09, 2025

Porównanie.

 Pojutrze pójdę na Skwierzyńską, na obchody  75-lecia szkoły, w której pracowałem i z której blisko 21 lat temu poszedłem na emeryturę. To stało się okazją do przeczytania początkowych postów tego bloga, zapisanych tuż przed zmianą statusu zawodowego lub wkrótce po tym wydarzeniu. No i, oczywiście, do dokonania porównań zamiarów i stanu obecnego. dwadzieścia jeden lat to szmat czasu więc różnice są.

Przede wszystkim bardzo spadła moja aktywność fizyczna. Był to skutek przede wszystkim kontuzji, których sią nabawiłem. Najpierw problemy z nogami, później z kręgosłupem. No i konieczność unikania silnego nasłonecznienie, co, zwłaszcza w lecie, łatwe nie jest. Najpierw, przez rok prawie nie wychodziłem z kina. Później odkryłem siatkówkę kobiet i przez lata chodziłem a czasem i jeździłem na mecze. W pewnym momencie, nie mogąc pogodzić się ze zmianami, jakie w sporcie zaszły, odpuściłem, zamknąłem ten rozdział. W międzyczasie sam też przestałem udzielać się sportowo, najpierw jako startujący, później jako sędzia.

Dzięki Asi odkryłem spacery z przewodnikami po mieście a także przez jeden rok poza miastem. Bardzo to odpowiadało moim zainteresowaniom krajoznawczym i dawniej uprawianej aktywności. Zlekceważyłem sprawę nasłonecznienia i chyba za to zapłaciłem. Trwałem w tym do pandemii równolegle przypinając się do zajęć dla seniorów prowadzonych w MWW. Pandemia zmieniła wiele. Już nie ryzykuję skórą, nie uczestniczę w tych spacerach. Skończyła się też zabawa w MWW. Teraz korzystam z dobrze rozwiniętej komunikacji miejskiej, dojeżdżam tam, gdzie mnie interesuje i uczestniczę w zajęciach organizowanych przez funkcjonujące w mieście placówki kulturalne. A jest tego dużo, bardzo dużo. Staram się jednak mieć w każdym tygodniu dzień wolny, dla siebie tylko. Wtedy najczęściej też wychodzę ale już nie na coś, co zostało zorganizowane. Przeważnie jadę, by zobaczyć, co zmieniło się w mieście i ewentualnie utrwalić to na zdjęciu.

No, właśnie. Robię sporo zdjęć. Robiłem je jeszcze w czasach, gdy o emeryturze mogłem jedynie pomarzyć.  Typowe zdjęcia rodzinne ale też fotki z wycieczek z uczniami, których odbyłem całkiem sporo. Jako emeryt miałem przez lata bardzo ważny temat: Dominik. Równolegle zdjęcia ze spacerów po mieście, zabytki, zabytki,... Z czasem bardziej zainteresował mnie upływ czasu i powodowane przez niego zmiany. I tak jest do dzisiaj. Wyjątkiem był czas pandemii, gdy nie można było nigdzie bywać poza domem. Wtedy, by nie zgłupieć do reszty, robiłem zdjęcia kwiatków, kory, powierzchni kawy, itd. Coś takiego może wrócić, gdy już wiek i forma nie pozwolą mi przemieszczać się poza domem.

Ważnym elementem mojego życia były wypady do Świdnicy i Żarowa. Ostatnio jest ich bardzo mało, być może nawet w tym roku z nimi skończę. Zaplanowałem sobie, na kiedy - jeszcze nie wiem, wyjazdy podsumowujące. 

No i coś, co przewidywałem. Trudności w czytaniu. Kłopot, smutek. Choć dzięki temu mam jakby więcej czasu na przemyślenie, uporządkowanie zbioru wiadomości, które przez dziesięciolecia gromadziłem.

niedziela, marca 23, 2025

Gołębie znknęły.

 Sąsiad mieszkający naprzeciwko od dziesięcioleci hodował gołębie. Nawet kiedyś zdarzyła nam się zabawna pogawędka. Kilka lat temu sąsiadka wyjechała i sąsiad, słabego zdrowia, został sam w domu. Przez kilka dni go nie widywałem więc kiedy wreszcie się zobaczyliśmy powiedziałem, by dawał mi znać o sobie od czasu do czasu, bo czuję się zaniepokojony. A wtedy on wskazał ku górze i powiedział: "Widzisz, sąsiad, jak długo latają gołębie, ja żyję".

Ostatnio gołębie nie latają ale sąsiad szczęśliwie żyje. Stan zdrowia nie pozwala mu jednak o nie zadbać więc się ptaków pozbył. Niebo puste, już nie kołują nad naszymi głowami. Szkoda. Smutno, że doszło do tego, bo te gołębie to była duża radość jego życia a i też dla mnie przypomnienie dawnych, radosnych dni dzieciństwa.

środa, marca 05, 2025

Mam dość.


 No to koniec. Jak długo w MWW rządzić będzie głupota, szkoda mojego czasu na jeżdżenie. Jeszcze większa szkoda kolekcji a najbardziej pracy i zaangażowania młodych ludzi.

poniedziałek, lutego 24, 2025

Po przeglądzie.

 Dzisiaj był mój ostatni przegląd osobisty. W nowym miejscu. Wynik dobry, mam nadzieję, że więcej sensacji nie będzie i nic mi się nie wznowi.

sobota, lutego 15, 2025

Walentynki.


 Na herbatce w Pałacu Królewskim.

piątek, lutego 07, 2025

Załatwione.

 Opłaciłem już mój udział w zjeździe absolwentów. Wolałem zrobić to szybko, by nie zapomnieć później. Byłoby głupio.

Teraz zastanawiam się nad kupnem odpowiedniej bluzy. trochę drogo ale może się zdecyduję. Będzie dożywotnia pamiątka po tym, że kiedyś pobierałem nauki.

wtorek, stycznia 28, 2025

Inaczej.

 W ubiegłym roku nie straciłem ani jednego znicza. W tym roku stało się inaczej. Mogłem przypomnieć sobie, że wśród współobywateli występują złodzieje.

niedziela, stycznia 26, 2025

Kolejny raz.

 


 

Kolejny raz na Cmentarzu Grabiszyńskim. Tym razem z okazji osiemdziesiątej rocznicy Tragedii Górnośląskiej.

środa, stycznia 15, 2025

Podobieństwo i rachunek.

 Obejrzałem sobie, nawet dwukrotnie, film "30 lat wymówek" o Michale Giercuszkiewiczu. Uderzające dla mnie było podobieństwo jego głosu i sposobu mówienia do tego, co słyszałem u Sławka Solki, niegdyś mojego trenera koordynatora. Przy okazji sprawdziłem daty. Sławek był ode mnie starszy o siedem lat i zmarł dziesięć lat temu, prawie jedenaście. Czyli przeżyłem go już o kilka lat.

Tratwa

czwartek, stycznia 09, 2025

SZOP nakarmiony.

 Pożegnałem się dzisiaj ze swoją wieżą Samsung. Miałem ją około 25 lat, ostatnio używałem już bardzo rzadko. Wykazywała znaczne objawy zużycia, trzeba było się rozstać.


Przy okazji wykorzystałem składany wózek, który kupiłem, kiedy spacerowałem z Dominikiem, chyba w 2007 roku. Przechowywałem go w piwnicy i teraz był jak znalazł.

niedziela, stycznia 05, 2025

Zagwozdka.

 Przeglądając moje zdjęcia na Google natrafiłem na takie:


 No i pojawiła się zagadka. Kto jest na tym zdjęciu? Kto je zrobił? Skąd wzięło się u mnie? Nie mam zielonego pojęcia. Z pewnością nie ja je zrobiłem. Czyli ktoś z jakiegoś powodu mi je przysłał. Przypuszczam, że mógł to być Andrzej.

sobota, stycznia 04, 2025

Szacun.

 Wysłałem wczoraj Tadziowi sms z jednym tylko słowem "szacun". Tak się zaciekawił, że aż dwa razy dzisiaj do mnie dzwonił więc mu wytłumaczyłem. A chodziło mi o to, że pięknie ustawił do pionu naszą sąsiadkę. Przyjaźń przyjaźnią ale powinna była znać granice.

czwartek, stycznia 02, 2025

Nowy rok.

 No to trzeba zacząć kolejny rok. Poprzedni zamknąłem archiwizacją, zakończoną 15 minut przed sylwestrową północą. Był zdecydowanie bardziej zachowawczy niż lata poprzednie. Cóż, człowiek nie młodnieje.

Teraz trzeba pomyśleć, jak spędzać czas w roku 2025. Z całą pewnością nie zwiększę ilości zajęć plenerowych. Nie mam ochoty na kolejne cięcia. A więc sporo czasu będę spędzał pod dachami. Muzea, galerie, biblioteki i wreszcie dom własny. Od czasu do czasu mały wyskok w okolice, niedaleko miasta. Może jakaś jedna, druga wycieczka. Byle nie rozleniwić się za bardzo. A i zdjęć nieco się przyda. Jaka będzie ich tematyka, nie wiem, okaże się.