Przełom października i listopada to czas wizytowania cmentarzy. Tradycyjnie już zaczęliśmy od Puszczykowa. Później był Wrocław - Bardzka. W sam dzień Wszystkich Świętych odbyliśmy spacerek po Cmentarzu Grabiszyńskim a na Dzień Zaduszny zaplanowaliśmy Cmentarz Osobowicki. To nam nie wyszło, padał deszcz a wędrowanie w deszczu przez cmentarz, w dodatku duży, przyjemne nie jest. Kolejne dni mamy zajęte, więc ta wyprawa musi być przełożona, zapewne na kolejny tydzień.
W nadchodzącą niedzielę, 9 listopada, pojedziemy do trzech małych cmentarzy: Dobrodzień, Łagiewniki Małe i Pawonków. I w ten sposób tradycji stanie się zadość.
Nie planuję jazd na dwa inne cmentarze, do Żarowa i do Jarosławia. Chyba już ostatecznie zamknąłem związane z tymi miastami rozdziały swojego życia.
W Puszczykowie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz