Kilkanaście lat temu poznałem bardzo wtedy młodego człowieka i przez kilka lat współpracowałem z nim gładko, jak
pamiętam. Polubiłem go, był sympatyczny choć nieco za bardzo
absorbujący, jak dla mnie. Jednak współpraca wymaga tolerancji,
wznoszenia się ponad mało istotne drobiazgi. Przecież nikt, szczególnie
ja, nie jest ideałem.
Po kilkuletniej przerwie spotkaliśmy się znów. Widywaliśmy się nawet
dość często, sporo rozmawialiśmy, choć o jakiejkolwiek współpracy z
oczywistych względów mowy być nie mogło. On szukał ciągle swego miejsca w
życiu, ja je znalazłem na emeryckim marginesie, gdzie mi tak dobrze.
Zauważyłem jednak, że mój Kolega stał się niesłowny, co można tłumaczyć
wielością zajęć. Z pewnym rozbawieniem spostrzegłem też skłonność do
drobnych, bezinteresownych złośliwości. Uznałem to za jedną z cech
długotrwałego okresu młodzieńczego. A rozbawiło mnie podobieństwo pod
tym względem z pewnym bliskim członkiem mojej rodziny. Nie przeszkadzało
mi to w odczuwaniu sympatii do teraz już starego, choć znacznie ode
mnie młodszego kolegi.
I znowu nastąpiła przerwa w bezpośrednich kontaktach. Zmiany
zainteresowań, wyjazdy, zdobywanie nowych kwalifikacji,... Od czego
jednak są narzędzia współczesnej techniki? Obydwaj mamy m. in. konta na
FB i chętnie z nich korzystamy. Z ogromnym i bardzo nieprzyjemnym
zdziwieniem zauważam, że mój Kolega na tym portalu jest kimś zupełnie
innym od znanej mi od dawna osoby. Tam nie jest sympatycznym choć nieco
złośliwym człowiekiem. Prezentuje się jako ktoś chory z nienawiści.
Napada, obrzuca epitetami osoby o odmiennych niż jego poglądach.
Zachowuje się tak, jakby nie czytał własnych postów oraz odpowiedzi
znajomych. Sam napastliwy, oskarża innych niesłusznie o to, że na niego
napadają. To mnie mało akurat dziwi, bo często występuje ta cecha u
przedstawicieli instytucji, z którą jest związany. Rozpoczyna rozmowę
krzycząc "WON", a chwilę później twierdzi, że nikt z nim nie prowadzi
merytorycznej dyskusji (na jaki temat po takim okrzyku?). Okropność.
Miałbym to w nosie, gdybym go nie lubił i nie wiedział, że robił różne
dobre, pożyteczne rzeczy. Nie godząc się z tym, co widzę, postanowiłem
zerwać fejsbukową znajomość. Wolę pamiętać człowieka takim, jakiego
poznałem w kontaktach bezpośrednich. Chcę zapomnieć jak najszybciej tę
postać z FB.