środa, listopada 27, 2013

Laska.

Dzisiaj kupiłem Pradziadkowi laskę. To na prezent z okazji 88 urodzin. Ale popełniłem błąd. Wybrałem się bez rękawiczek, bo jestem przyzwyczajony chodzić z rękami w kieszeniach kurtki. A tu miałem zakup, który trzeba było nieść w ręce. Czyli jedna dłoń marzła. Oczywiście przekładałem laskę z ręki do ręki ale niewiele to pomagało, dłonie marzły, to ochładzał się cały organizm. Oj, ten niedostatek myślenia.
Przeglądałem przed chwilą niektóre swoje zdjęcia i coś zauważyłem. Część z nich zrobiłem na różnych podwórkach. Po prostu realizując to, co nazywam programem własnym, zachodzę czasami na różne podwórza w poszukiwaniu czegoś ciekawego, rodzajowego, klimatycznego. A podwórka są ciche, martwe. I te wielkie, powstałe po wyburzeniu dawnych fabryczek albo zakładów rzemieślniczych, i małe. Wszędzie tak samo, cisza. Tu powinny biegać dzieci, grać w piłkę, bawić się w chowanego, skakać przez skakanki, hałasować. A dzieci nie ma. Stoją tylko samochody. Nie ma podwórek, są tylko paskudne, brudne wewnątrzblokowe albo przydomowe parkingi. Smutno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz