Takie zdjęciu wrzuciłem. Dość dobrze oddaje mój stosunek do świętowania.
niedziela, grudnia 22, 2019
piątek, grudnia 20, 2019
Parczunio.
Na rogu Karmelkowej i Wiejskiej, na części podwórka za budynkiem poczty powstał park kieszonkowy. Ciekawe, czy zdobędzie popularność wśród mieszkańców. Czuję, że będzie trudno, bo skrzyżowanie jest bardzo ruchliwe a zatem głośne i smrodliwe.
Zmiany.
Niedaleko od mojego domu powstaje oporowskie zagłębie gastronomiczne. Czas najwyższy, bo dotychczas nie było z tym najlepiej. Może się wreszcie uda.
I to wszystko obok siebie.
poniedziałek, grudnia 16, 2019
Upływ czasu.
Przeszło dwa lata temu zobaczyłem film o Gordonie Parksie. Pod koniec jest scena robienia przez niego zdjęć martwej natury. Miał już wtedy sporo lat. Pomyślałem sobie, że wtedy, gdy z powodu wieku lub stanu zdrowia przestanę szwendać się po ulicach, zapewne też znajdę sobie podobne zajęcie. Myślałem, że do tego jeszcze bardzo daleko. Zwłaszcza, że zauważam, że wielu fotografów żyje lub żyło długo do późna będąc czynnymi. Tymczasem w kończącym się roku moja aktywność zdecydowanie spadła a poza tym przeniosła się głównie na godziny nocne. No i pojawiły się takie zdjęcia. Tak jakoś same z siebie.
sobota, listopada 16, 2019
Ku końcowi.
Zbliża się koniec sezonu wyjazdowo - dreptaniowego. Może jeszcze kilka ładnych dni uda się znaleźć ale szans za wiele nie ma. Za to końcówkę mam intensywną.
Przedwczoraj jazda do Żarowa:
Wczoraj wieczorne zwiedzanie cmentarza i rzut oka na jego okolicę:Dzisiaj ostatnie w tym roku dreptanie z Renatą:
Teraz czeka mnie chowanie się pod dachami muzeów, kin, galerii,...
poniedziałek, listopada 11, 2019
Relikt
Nasze otoczenie zmienia się bardzo szybko. Tyle pozostało z dawnego przejazdu kolejowego linii łączącej PaFaWag ze stacją Wrocław Gądów przez ul. Strzegomską. Przed laty trenowano tam cierpliwość kierowców. Długie pociągi złożone z nowych wagonów powoli przetaczały się przed ich oczami.
Po podróży
Wczoraj odbyliśmy coroczną podróż do Dobrodzienia, Łagiewnik Małych i Pawonkowa. Lata lecą, nie wiadomo, ile razy jeszcze nam się uda.
środa, października 30, 2019
Neptun
To fontanna Neptuna w Goerlitz:
Przypomniałem sobie, że kilka lat temu przy przebudowie placu Nowy Targ we Wrocławiu znaleziono fragmenty podobnej fontanny. Mówiło się najpierw o jej odtworzeniu, później ogłoszono konkurs na nową fontannę. Ktoś go wygrał, po czym konkurs unieważniono. Z czasem przestano mówić o fontannie na Nowym Targu. No i właśnie, gdzie jest wrocławski Neptun?
niedziela, października 20, 2019
Pomocnik.
Skłamałbym pisząc, że uwielbiam prace w ogrodzie. Tym razem jednak wykonywałem je raźniej mając obok takiego towarzysza:
niedziela, października 13, 2019
Czas decyzji.
Na wczorajszym oprowadzaniu w Muzeum Etnograficznym padł apel o przekazywanie tej instytucji monideł. Ja mam takie:
Przedstawia ono moją babcię, Karolinę Sołtysiak. Zrobiono je na podstawie zdjęcia z czasów, gdy jeszcze była panna a więc z okresu nie późniejszego niż pierwsze lata po I wojnie światowej. Samo monidło wykonał w 1967 albo 1968 roku żarowski fotograf Józef Babic.
Mam zamiar przekazać je do muzeum. Lepiej, by było ono tam, niż miałoby zgnić w piwnicy albo zostać wyrzucone na śmietnik. Lata płyną i wiecznie nie będę mógł go przechowywać, bo i mnie zabraknie.
wtorek, października 08, 2019
Wizyta pożegnalna.
Pożegnałem wiadukt nad ul. Smolecką. Wkrótce zostanie wyburzony a na jego miejscu wybudują nowy wiadukt.
Z podróży.
Z ostatniej podróży dwa zdjęcia.
Dworzec w Kościanie, gdzie się przesiadałem.
Na ewangelickim cmentarzu w Puszczykowie. Zaszedłem w wolnej chwili.
poniedziałek, września 30, 2019
Pechowe wrześnie.
Tak się składa, że w ciągu ostatnich kilku lat wrzesień jest miesiącem pogrzebów w rodzinie. Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że zmarła Halinka, wdowa po Kaziu. Pogrzeb w sobotę. Z pokolenia -1 w stosunku do naszego została już tylko jedna osoba czyli nasza kolejka nadchodzi.
Pomniczek znaleziony.
A jednak udało się. Dzisiaj poszedłem tam raz jeszcze i od razu znalazłem pomniczek. Został przeniesiony o kilkadziesiąt metrów i dzięki temu znalazł się w godniejszym a przy okazji strzeżonym miejscu. I niech tam pozostanie w spokoju.
niedziela, września 29, 2019
Pomniczek.
Na parkingu przy stadionie Śląska na ul. Oporowskiej leżał sobie pomniczek - tablica upamiętniająca sportowców poległych podczas pierwszej wojny światowej. Ostatni raz widziałem ją w sierpniu ubiegłego roku i wtedy zrobiłem te zdjęcia:
Wczoraj poszedłem tam znowu i nie znalazłem tego obiektu. Przykre, przetrwał 74 lata od wojny i teraz zniknął, w dodatku z miejsca ciągle związanego ze sportem. Mam nieustającą nadzieję, że jednak się znajdzie.
wtorek, września 24, 2019
Dwie panienki.
Wracałem tramwajem do domu. Jechałem w drugim wozie Protrama. Na jednym z przystanków wsiadły dwie młodziutkie dzieczyny i usiadły na szafkach na przednim pomoście. Przodem do siebie. Obydwie ze smartfonami w dłoniach, oczywiście.
Jedna niemal bez przerwy mówiła. Nachylona nieco, patrzyła cały czas na swój smartfon i mówiła w jego kierunku, jakby prowadziła z kimś videorozmowę. Droga siedziała wyprostowana, nie zwracała uwagi na swój sprzęt, patrzyła raz w lewo, raz w prawo ale ani na moment nie spojrzała na koleżankę. A jednak po jej nielicznych, krótkich bąknięciach domyśliłem się, że to była rozmowa jej i tej pierwszej. Zupełny brak kontaktu wzrokowego. Niesamowita scenka. Żałowałem, że nie miałem małej kamerki, by skrycie to nagrać. Większym aparatem byłoby nagrywanie ryzykowne, bo zostałoby zauważone i cały urok by prysł.
Jeszcze nie teraz.
Myślałem, że dzisiaj uda się zamknąć kolejną, tym razem grubą sprawę. Niestety, rano dowiedziałem się, że jeszcze nie teraz, jeszcze trzeba pożyć. Może do końca roku się uda. Tym razem innym sposobem. Trochę szkoda. A już widziałem "Glorię" na horyzoncie.
Coraz bardziej doceniam urodę ruderalną.
poniedziałek, września 23, 2019
Remanenty.
Wczoraj po raz drugi pojechałem do Bytomia. W ten sposób zamknąłem kolejną sprawę, którą rozpocząłem jakiś czas temu, dokładnie: dwa lata temu. Obejrzałem wnętrze kościoła św. Barbary a przy okazji wysłuchałem koncertu na tamtejszych organach.
Takie kolejne zamykanie spraw może oznaczać tylko jedno: "Gloria" coraz bliżej.
piątek, sierpnia 02, 2019
niedziela, maja 26, 2019
Dołek.
Kontynuowałem akcję skanowania dokumentów pozostałych po przodkach, którą zacząłem w marcu. Mam do zrobienia jeszcze tylko kilka najnowszych rzeczy. Trzeba było to zrobić, bo jest to jedyna szansa, by je wszystkie przeglądnąć i utrwalić jakoś ich treść. Co starsze są na papierze, który już rozpada się przy dotknięciu. A przy okazji jest szansa czegoś się dowiedzieć.
Niestety, jest to robota nieco dołująca. Po pierwsze grzebanie się w rzeczach pozostawionych przez bliskich, których już nie ma. A po drugie, jak sobie człowiek pomyśli, że obecnie bardzo wiele informacji zapisuje się w telefonach i w związku z tym zaraz po zaprzestaniu ich używania informacje te zostaną utracone, to robi się przykro. Nawet tyle po nas nie zostanie.
Kiedyś zajmę się zeskanowaniem naszych, Kasi i moich dokumentów. To będzie takie przygotowanie do końca.
czwartek, kwietnia 25, 2019
wtorek, kwietnia 23, 2019
Drugi raz.
W ciągu tygodnia drugi raz w Świdnicy. Tym razem z Dominikiem w Kościele Pokoju
i przez chwilę w katedrze,
A przy okazji odwiedziliśmy pewną astronomkę
i spotkaliśmy stadko dzików.
i przez chwilę w katedrze,
A przy okazji odwiedziliśmy pewną astronomkę
i spotkaliśmy stadko dzików.
czwartek, kwietnia 18, 2019
Letnia pogoda.
Korzystając z tego, że pogoda wczoraj była niemal letnia pojechałem do Żarowa i Świdnicy. Załatwiłem za jednym podejściem kilka spraw. Mam nowe zdjęcie starej chaty. Tym razem od strony ogrodu.
W Świdnicy dużó chodziłem. Trafiłem aż na dworzec Świdnica Przedmieście.
Nieprzyzwyczajony do takiego dużego dreptania przy wysokiej jak na tę porę roku temperaturze, straciłem dużo sił. Na szczęście tradycją moich wyjazdów do Świdnicy jest spożywanie tam piwa. Zawsze tej samej marki i w tym samym miejscu.
poniedziałek, kwietnia 15, 2019
Pojeździłem
Przez ostatnie dwa tygodnie jeździłem do Małkowic. Niestety, innej możliwości dojechania tam niż własnym samochodem, nie ma. Zlikwidowano połączenia busowe. Ewentualnie można dojść z Sadkowa albo od stacji kolejowej Sadowice Wrocławskie.
poniedziałek, kwietnia 08, 2019
Nadeszło.
Przyszedł czas, gdy znajomych trzeba mi szukać na cmentarzu. I, co gorsza, udaje się. Dzisiaj dotarła do mnie wiadomość o śmierci Piotrka Galantowicza. Zmarł już przeszło pięć lat temu.
Jubileusz
Dwadzieścia lat temu, 6 kwietnia 1994 roku, zdawałem w Prusicach egzamin na uprawnienia kierownika obozów wędrownych. Nigdy z nich nie skorzystałem, nie ma to jednak żadnego znaczenia. Teraz, po dokładnie dwudziestu pięciu latach, pojechałem na wycieczkę, na trasie której znalazła się ta miejscowość. Przy okazji byliśmy też w Trzebnicy, Żmigrodzie i Bagnie. W tych wszystkich miejscowościach bywałem przy różnych okazjach. Wyszło jakieś podsumowanie kawałka dawnego życia. Ale przyjemnie było.
piątek, marca 29, 2019
Naga Panna
W tym roku sezon wyjazdowy rozpocząłem wczorajszym wypadem do Żarowa. Trochę późno, miałem jechać już dwa miesiące temu ale załamanie zdrowia i pogody mi to uniemożliwiło. Przy okazji odwiedziłem Nagą Pannę. Dobrze, że ktoś wreszcie ją docenił i stara się o poddanie jej renowacji i zabezpieczeniu.
Naga Panna stoi w
miejscu, z którym wiążą się moje miłe wspomnienia. Dawniej stał tu domek
w którym była księgarnia. Do tej pory pamiętam, jak myszkowałem między
półkami, bo pani, która w niej sprzedawała znała moją skłonność do
książek (i wczesne opanowanie sztuki
czytania). Obok był sklepik z "towarami kolonialnymi". Moi koledzy
kupowali w nim gumy do żucia. Ja ich nigdy nie lubiłem, za to chętnie
zajadałem się suszonymi figami i daktylami (jak kasy wystarczyło).
Niedaleko był kiosk z kolekturą totolotka - trafiło się kilka trójek.
Ech, wspomnienia...
piątek, marca 15, 2019
Wyjaśnione?
Chyba znam odpowiedź na zagadkę kogo przedstawiają zdjęcia pokazane przez mnie 24 stycznia tego roku. Najprawdopodobniej są to rodzice mojego dziadka Jasia: Wawrzyniec Sołtysiak i jego pierwsza żona, Marianna (Maria) z d. Wilk.
niedziela, lutego 24, 2019
Wreszcie dotarłem.
Długo nie mogłem się wybrać ale wreszcie dzisiaj dotarłem na dach "Renomy" i stamtąd porobiłem trochę zdjęć. Widoki są lepsze niż z Galerii Dominikańskiej ale nie powalają. Może będzie przyjemniej podczas dogodniejszej pogody. Wtedy powinienem podreptać raz jeszcze, z lepszym sprzętem.
środa, lutego 13, 2019
Minus jeden.
Wczoraj zmarł Lucjan Trela, niegdyś świetny, dzielny i bardzo lubiany bokser. Szkoda, mógł jeszcze pożyć, bo stary bardzo nie był. Ot, ubywa ludzi, których się wspomina. Takie zdarzenia przypominają, że i na mnie kolej się zbliża.
czwartek, stycznia 24, 2019
Stare zdjęcia
W pozostałościach po przodkach znajdują się czasem stare zdjęcia. Przedstawiają najczęściej jakieś osoby. Kiedyś musiały one być ważne, teraz już nikt nie może określić, kim one były. Mam trochę takich zdjęć, niewiele, tylko trochę. Są niepodpisane, wyblakłe i tajemnicze. Gdyby choć były podpisane, to może w zakamarkach pamięci znalazłbym jakieś przypisanie do rodziny, znajomych, przyjaciół. A tak są nie wiadomo czym. Ota dwa przykłady. Kobieta i mężczyzna, być może małżeństwo. Zdjęcia zrobione w tym samym miejscu, najpewniej w jednej sesji. Kogo przedstawiają? Nie wiem. Może to moi pradziadkowie, bo zdjęcia zachowano przez wiele lat. A może jacyś sąsiedzi czy bliscy znajomi moich przodków?
Subskrybuj:
Posty (Atom)























