piątek, marca 29, 2019

Naga Panna

W tym roku sezon wyjazdowy rozpocząłem wczorajszym wypadem do Żarowa. Trochę późno, miałem jechać już dwa miesiące temu ale załamanie zdrowia i pogody mi to uniemożliwiło. Przy okazji odwiedziłem Nagą Pannę. Dobrze, że ktoś wreszcie ją docenił i stara się o poddanie jej renowacji i zabezpieczeniu.

Naga Panna stoi w miejscu, z którym wiążą się moje miłe wspomnienia. Dawniej stał tu domek w którym była księgarnia. Do tej pory pamiętam, jak myszkowałem między półkami, bo pani, która w niej sprzedawała znała moją skłonność do książek (i wczesne opanowanie sztuki czytania). Obok był sklepik z "towarami kolonialnymi". Moi koledzy kupowali w nim gumy do żucia. Ja ich nigdy nie lubiłem, za to chętnie zajadałem się suszonymi figami i daktylami (jak kasy wystarczyło). Niedaleko był kiosk z kolekturą totolotka - trafiło się kilka trójek. Ech, wspomnienia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz