Powolny bardzo jest proces mojego uwalniania się. Jednak nie chcę, by coś poszło nie tak, bym komuś cokolwiek był winny. Nawet jeśli poniosę jakieś koszty. Wczoraj zrobiłem kolejny krok. Po sześciu latach nie będę już sprawdzać dwóch skrzynek pocztowych. A zatem pójdzie też zakończenie opłacania należności za nieruchomość, która jeszcze formalnie jest moja choć faktycznie już nie. Ciąg dalszy nastąpi. Oby jak najszybciej.
środa, kwietnia 22, 2020
poniedziałek, kwietnia 13, 2020
niedziela, kwietnia 12, 2020
Świętujemy.
Zaczęliśmy obchodzenie świąt wiosennej równonocy. Tym razem tylko we dwoje. Na mój gust moglibyśmy sobie odpuścić ale Kasia najwyraźniej chciała. Nie będzie.
Przygotowania.
Do startu gotowi...
Kontakty rodzinne w kwietniu 2020.
Tupanie.
Od kilku dni mamy sąsiadów. Na razie nasza czujność alarmuje, gdy słyszymy szum wody w rurach albo tupanie na schodach. Ostatecznie przez ostatnie cztery lata słyszeliśmy tylko ciszę. Przyzwyczaimy się. To tupanie przypomina mi każdorazowo podobne, słyszane sześć lat temu. Pierwsze odczucie jest radosne, a za moment przychodzi jednak rozczarowanie, smutek: to nie Dominik tupie.
I do jeszcze jednej sprawy muszę się przyzwyczaić. Koniec z każdorazową kontrola tego, co przed domem. Już nie muszę pilnować, wglądać co chwilę przez okno, zarywać nocy. Może nawet uda się przestać być sową?
poniedziałek, kwietnia 06, 2020
Na odwłoku.
Trzeci tydzień już ograniczeń w poruszaniu się. Trudno to znieść. Brak ruchu, brak celu, brak spotkań z ludźmi doskwiera. Wczoraj przeglądnąłem kilka tysięcy zdjęć wykonanych przeze mnie w ciągu ostatnich pięciu lat, bo znajomy potrzebował jedno a ja zachciałem mu jeszcze dołożyć. Zauważam, że trzeba tu i ówdzie zaktualizować, bo się świat zmienił. Nie ma możliwości. Dół.
A tu dzisiaj niespodzianka. Wieczorem do mojego ogrodu przyleciała sowa. Mogłem ją widzieć i sfotografować z mieszkania. Taki miły gość.
A na końcu żona mi gościa przegoniła. Proza życia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
