poniedziałek, czerwca 21, 2021

Gorąco.

 Ten weekend przesiedziałem w domu. Miałem ochotę dokądś wyjść ale nie chciałem się przy tym zabijać. Za gorąco. Może w przyszły weekend będzie przyjaźniej.

Pierwszy raz zrezygnowałem z wycieczki z powodu upału w 2018 r. To była trasa do Jerzmanowa i Jarnołtowa. Wyszedłem z domu, dojechałem autobusem do Nowego Dworu i... wróciłem do domu, też autobusem. Okazało się później, że wytrwał częściowo Lech. Był w Jerzmanowie i doszedł do karczmy "Rzym", gdzie poczekał z częścią grupy na tych, którzy wybrali się na ścieżkę przyrodniczą w stronę Ratynia. Ściągnąłem sobie wtedy opis tej ścieżki i zaproponowałem, że kiedyś przejdziemy się nią we dwóch. I już się nie przejdziemy, tak samo, jak nie odbędziemy innych zaplanowanych wycieczek.

czwartek, czerwca 17, 2021

Jeszcze jestem.

 Milczenie nie oznacza, że mnie już nie ma. Jestem, jestem. Jedynie tryb życia zmienił mi się bardzo, stał się emerycki, zgodnie z powszechnymi wyobrażeniami. Co gorsza, spodobało mi się to. A z drugiej strony poważnie zaniepokoiło. Szczęśliwie od połowy kwietnia trochę to zmieniłem, uaktywniłem się, głównie wyjazdowo. Do dzisiaj udało mi się dwa razy być w Kątach Wrocławskich i raz w Żarowie. Uczestniczyłem w trzech wycieczkach: do Milicza i Goszcza, do Bolesławca i Kliczkowa oraz do Gostynia, Pawłowic i Rydzyny. Ponadto odbyłem kolejową podróż okrężną na trasie Wrocław - Wałbrzych - Kłodzko - Wrocław.

W ten sposób udało się załatwić umieszczenie w odpowiednim miejscu narzędzi - pamiątek. Mnie one do niczego się ie przydadzą, a ktoś może oglądając je nauczyć się czegoś o nie tak dawnym rzemiośle. A odwiedzenie Milicza miałem zaplanowane na ubiegły rok. Niestety, wtedy ze względów covidowych się nie udało, wyszło teraz.

Jutro ruszają spacery z przewodnikami miejskimi. Może wybiorę się na niektóre choć na przeszkodzie staną upały, które właśnie się zaczęły. Prawdziwie odpowiada to określeniu Dominika sprzed dziewięciu lat: "To nie jest wiosna, to jest lato i pół". No i oczywiście, tradycyjnie, nakładanie się terminów. Najważniejsze jednak, by nie siedzieć cały czas w domu.


A na zdjęciu żarowski dom, w którym wiele lat temu mieszkał jeden z moich szkolnych kolegów.