Wbrew moim obawom wczorajsza sobota minęła przyjemnie, kulturalnie, a momentami nawet serdecznie. Spotkałem po kilku latach niewidzenia Wojtka i trochę sobie poplotkowaliśmy (wiadomo - mężczyźni to najwięksi plotkarze).
A od jutra mam mieszkać na placu budowy. Zaczną się wykopki na mojej ulicy. Być może nie będę mógł przez dłuższy czas korzystać z samochodu. A to może bardzo ograniczyć moją ewentualną aktywność sędziowską i nie tylko.
niedziela, kwietnia 18, 2004
piątek, kwietnia 16, 2004
Dzisiaj nie było źle. Spotkanie sędziów przebiegło w atmosferze dość rzeczowej, wzajemnego szacunku. Może dlatego, że nie spotkały się osoby które wyraźnie od pewnego czasu działały sobie na nerwy. Jutro 1 etap OMW, kolejna okazja do spotkań. A następny sejmik sędziowski, tym razem z wyborami nowego OKS-u, zaplanowano na 3 VI. Niezbyt dla mnie dogodny termin, bo w tym samym czasie wypadają konsultacje. Może jeszcze coś się zmieni.
Gdy wracałem z Borowskiej na krótkim odcinku spotkałem najpierw Ilonę, później Anię i wreszcie Dominika. Jaki ten świat jest mały!
Gdy wracałem z Borowskiej na krótkim odcinku spotkałem najpierw Ilonę, później Anię i wreszcie Dominika. Jaki ten świat jest mały!
czwartek, kwietnia 15, 2004
Właściwie miałem to zamiar napisać w starym blogu ale nie sposób było zalogować się doń. Dzisiaj miałem ostatnią wywiadówkę. Ostatnią w mojej klasie i ostatnią chyba już w moim życiu zawodowym. Szczerze mówiąc nigdy nie przepadałem za tym rytuałem. Zawsze czułem się dziwnie. Odnosiłem wrażenie, że wszyscy jego uczestnicy byli skrępowani.
środa, kwietnia 14, 2004
Pojutrze sejmik sędziowski. Wypada się stawić. Jak nie pójdę, to tak, jakbym zrezygnował z nawet symbolicznej pracy. A to nie jest mi na rękę, nie chcę całkiem wypaść na aut. Obawiam się jednak, by nie doszło do przepychanek, pyskówek, prania brudów,... Kiedy przed laty wchodziłem w to środowisko, było jakby inaczej, jakby o coś innego chodziło. A może tylko tak mi się wydawało? Może za mało widziałem? A, co będę na zapas się martwił, poczekam do piątku, zobaczę.
piątek, kwietnia 09, 2004
Trzydniówka ciężkich rozmów mailowych z Magdą i Przemkiem na temat Oli, jej postępowania, a przede wszystkim jej prawa do samodzielnego podejmowania decyzji i naszej roli w ubezpieczaniu jej, gdy coś się nie uda. Mam nadzieję, że to i owo zrozumieli. I przy okazji, że Magda zacznie nieco inaczej traktować tych, którzy ją kochają.
Wczoraj byłem w Środzie Śląskiej. Znalazłem ten trzeci krzyż pokutny i go obfotografowałem. Oczywiście nie mogłem go znaleźć wcześniej, bo stoi w innym miejscu, niż wynikałoby to z mapy. Jakieś 50 m dalej. Niby niewiele, a jednak. Był ze mną Dziadek. Aż dziw, jak żwawo potrafi maszerować przy tych swoich przeszło 78 latach. Już dzień wcześniej zdziwiłem się widząc, jak idzie ulicą. Aż nie wierzyłem w pierwszej chwili, że to on. Myślałem, że wzrok mnie zawodzi: z wyglądu Dziadek, a zasuwa, jak mały samochodzik. W zimie któregoś dnia szliśmy przez mały kawałek razem ale zaraz musiałem go zostawić, bo sunął noga za nogą. Jednak, gdy jest trochę cieplej, inaczej się czuje.
Wracaliśmy zygzakując: przez Rakoszyce, Pełcznicę, Kostomłoty, Żarów, Wierzbną (co ją za mojej młodości Wierzbnem nazywano), Kliczków, Imbramowice, Paździorno, Maniów i Wojnarowice. Niezły zygzaczek. W większości wsi jest coś ciekawego do zobaczenia. A kiedy mieszkaliśmy w Żarowie, człowiek zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy. Trochę szkoda. Może podczas emerytury uda się to nadrobić.
Wczoraj byłem w Środzie Śląskiej. Znalazłem ten trzeci krzyż pokutny i go obfotografowałem. Oczywiście nie mogłem go znaleźć wcześniej, bo stoi w innym miejscu, niż wynikałoby to z mapy. Jakieś 50 m dalej. Niby niewiele, a jednak. Był ze mną Dziadek. Aż dziw, jak żwawo potrafi maszerować przy tych swoich przeszło 78 latach. Już dzień wcześniej zdziwiłem się widząc, jak idzie ulicą. Aż nie wierzyłem w pierwszej chwili, że to on. Myślałem, że wzrok mnie zawodzi: z wyglądu Dziadek, a zasuwa, jak mały samochodzik. W zimie któregoś dnia szliśmy przez mały kawałek razem ale zaraz musiałem go zostawić, bo sunął noga za nogą. Jednak, gdy jest trochę cieplej, inaczej się czuje.
Wracaliśmy zygzakując: przez Rakoszyce, Pełcznicę, Kostomłoty, Żarów, Wierzbną (co ją za mojej młodości Wierzbnem nazywano), Kliczków, Imbramowice, Paździorno, Maniów i Wojnarowice. Niezły zygzaczek. W większości wsi jest coś ciekawego do zobaczenia. A kiedy mieszkaliśmy w Żarowie, człowiek zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy. Trochę szkoda. Może podczas emerytury uda się to nadrobić.
niedziela, kwietnia 04, 2004
Podczas dzisiejszych zawodów na Grabiszynku dowiedziałem się nieco o przebiegu ostatniego zjazdu sprawozdawczo - wyborczego DZBnO. I z całą pewnością muszę stwierdzić, iż cieszę się, że mnie tam nie było. Znam Michała od 20 lat, Grzegorza i Zdzicha niewiele krócej. Wszystkich ich lubię, cenię i szanuję. Dlatego bardzo jest dla mnie przykre, gdy skaczą sobie do oczu. Gdyby chociaż było o co. Najgorsze, że dzieje się to ze szkodą dla tych, dla których Związek przed laty powstawał i na rzecz których od wielu, wielu lat moi Koledzy pracują. Usłyszał to ode mnie Michał właśnie. Pozostałym nie mogłem powiedzeć, bo się z nimi nie widziałem. Kiedyś, przy okazji, nie omieszkam tego zrobić.
piątek, kwietnia 02, 2004
Wczoraj dzwonił Andrzej. Popełnił artykuł pt. "Nie jesteśmy sami" do Gazety Jarosławskiej i ilustrował go moimi zdjęciami z Jarosławia w gm. Udanin.
Ja jednak bardzo lubię małe miejscowości. Wsie, jak Rakoszyce, czy ten Jarosław właśnie, podobają mi się bardzo. Chętnie bywam w małych miastach: Świdnica, Kłodzko, Środa Śląska, kiedyś Kąty Wrocławskie, Ząbkowice Śląskie, a ostatnio nawet Żarów. Cieszę się, że jutro będę w Ziębicach i Henrykowie. Pewnie to wynika z tego, że urodziłem się w niedużym mieście, a dzieciństwo spędziłem w małej mieścinie.
Ja jednak bardzo lubię małe miejscowości. Wsie, jak Rakoszyce, czy ten Jarosław właśnie, podobają mi się bardzo. Chętnie bywam w małych miastach: Świdnica, Kłodzko, Środa Śląska, kiedyś Kąty Wrocławskie, Ząbkowice Śląskie, a ostatnio nawet Żarów. Cieszę się, że jutro będę w Ziębicach i Henrykowie. Pewnie to wynika z tego, że urodziłem się w niedużym mieście, a dzieciństwo spędziłem w małej mieścinie.
Ślicznie, powstaje nowy agregat. Właśnie podłączam SRE. Co prawda nie jest jeszcze ukończona ale to tylko kwestia czasu, bo materiały na nią mam już dawno wszystkie. No, prawie wszystkie. Ale to, co jest, wystarczy. I wcale nie spieszę się ze skończeniem tej pracy. Bo niby, co będę później miał do roboty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
