wtorek, stycznia 25, 2005

O 35 lat mniej!

Nowe nowości:
1. Magda ma kijankę. Wreszcie.
2. Leon dostał wczoraj ostatecznie licencję na zagryzanie (Leon 007).
3. Słucham "Kozmic Blues". Jak przed 35 laty dla mnie rewelacja. To była pierwsza płyta (pełna nazwa: "I Got Dem Ol' Kozmic Blues Again Mama!") jaką miałem w całości przegraną na taśmę (od Marka L., z jego taśmy). Słuchałem na swoim pierwszym magnetofonie, Grundigu ZK-140.

sobota, stycznia 22, 2005

Siedzę w domu.

Klaudyna dzisiaj ma studniówkę. Dość zabawnie, w samym środku ferii. Może i tak jest dobrze.
Kasia też na studniówce. Kiedyś myślałem, że z nią pójdę. Wyszło jednak inaczej. Opóźnienie (czyżby niedopatrzenie???) zaproszenia spowodowało, że uniosłem się honorem i nie skorzystałem z niego. Nie chcę by Kasia znalazła się w niezręcznej sytuacji, by ktoś kiedyś jej wypomniał, że wymusiła moją obecność. I nie chcę też, bo ktoś mnie kiedyś o takie wymuszanie posądził. Oczywiście wolałbym być ale coś trzeba było wybrać. Wybrałem wersję niełatwą ale chyba słuszną. Myślę, że Pamelka i Wibrafa zorientowały się, o co chodzi. To zdaje się wynikać z ich pytania w ostatnim smsie. Mam nadzieję, że inni bawiący się dziś też się domyślą i zrozumieją.

sobota, stycznia 15, 2005

Koniec soboty.

Mijający tydzień zrobił mi się "podróżny". Najpierw postanowiłem zabaczyć Most Tysiąclecia i pospacerować trochę po Karłowicach. W tym celu odbyłem w środę daleką podróż autobusem 119. Teraz to chyba autobus o najdłuższej we Wrocławiu trasie. W czwartek pojechałem na spacerek do Parku Szczytnickiego. Porobiłem trochę zdjęć. W piątek umieściłem je w albumiku na Yahoo, a wcześniej wysłałem Oli, Klaudynie i Karolinie. Dzisiaj byłem na szkoleniu egzaminatorów. Trochę na wyrost, bo nie wiem, czy wezmę udział w samym egzaminie. Może mi to kolidować w innymi zajęciami. Będę wiedzieć najwcześniej dopiero pod koniec lutego. Ale przynajmniej spotkałem znajomych. A jutro trzeba trochę popracować.

piątek, stycznia 07, 2005

11 wspaniałych.

Szykuje mi się wspaniałe, podnoszące moją samoocenę zajęcie na koniec zimy i wiosnę. A może nawet i na nieco dłużej. Będzie można podziwiać popisy kolejnej grupy jedenastu wspaniałych. Kiedy mam znaleźć czas na inne, mniej dodające dobrego samopoczucia (niestety, tylko psychicznego) zajęcia?
Ola dzisiaj pojechała do Hatfield i szukają z Pierrem mieszkania dla niej. Coś już znaleźli. Będzie miała śmiesznie: po brukselskim życiu światowym pobyt w małej miejscowości. Ale dzięki temu może szybciej, chociażby z nudów, dojdzie do większych kwalifikacji zawodowych. A jak się odkuje i będzie miała trochę czasu, to do Londynu daleko nie ma.

sobota, stycznia 01, 2005

Oby tak dalej.

No to weszliśmy w kolejny rok. Ten poprzedni niezły był. Przede wszystkim na emeryturę przeszedłem (poznałem smak wolności!). Ale znalazłem sobie zajęcie, które nie pozwala mi całkiem się rozleniwić. A w ogóle ostatnio coraz więcej terminów mi się zajmuje. Prawie tak, jakbym był w pełni czynny zawodowo. A to studniówka - teraz już z całą pewnością ostatnia. A to szkolenie egzaminatorów. Bądź co bądź wreszcie ta nowa matura ma być. A to inne sprawy. Wyszło wreszcie na to, że nie będę mógł pojechać do Jarosławia w ferie Klaudyny, bo w tym czasie wypada mi najwięcej zajęć. Mam nadzieję odrobić nieco później.