Nic Oli z tej rozmowy nie wyszło. Podobno facet wcale nie miał dla niej zajęcia, tylko tak spodabała mu się Oli aplikacja, że zapragnął poznać jej autorkę. Zawracacz głowy. W tym tygodniu dziewczyna dalej walczy.
Karolcia bardzo ładnie zaliczyła pierwszy rok studiów. To duże osiągnięcie, zwłaszcza, że jest raczej osobą skromną, nieśmiałą, a tu znalazła się nagle sama w obcym środowisku, z daleka od rodziny.
Ja zacząłem wieczne wakacje. Trochę mieszam w stronkach. Zawsze to człowiek czymś się zajmie. Wpadłem na pomysł założenia grupy mailigowej. Ciekawe, czy uda mi się przyciągnąć do niej osoby, na których współpracy mi zależy. Ale o tym więcej na starym blogu.
poniedziałek, czerwca 28, 2004
poniedziałek, czerwca 21, 2004
Jutro Ola idzie na rozmowę w sprawie pracy. Trzeba trzymać za nią kciuki, by jej się udało. Ma ponoć w zanadrzu jeszcze jedną możliwość ale to już poza Brukselą, a takie rozwiązanie chyba mniej jej odpowiada. Zobaczymy, co napisze jutro.
Sprawy techniczne: Republika ma problemy, a wraz z nią cały Onet. Dlatego do córek i bratanic wysłałem maile, by pisały do mnie na jeden z rezerwowych adresów i dzisiaj przeniosłem swoją pierwszą stronkę na inny host. Za to pozostawiłem stary alias, który teraz będzie prowadził w nowe miejsce. To dla moich dotychczasowych użytkowników. Przy okazji link na tę starą stronkę umieściłem tutaj.
Wysłałem w sobotę wyniki i protokół zawodów do PZBnO. Były zabezpieczone hasłami przed zmianami. I jakaś sierotka nie umiała tych plików otworzyć. Posłalem raz jeszcze, dla odmiany bez haseł.
Sprawy techniczne: Republika ma problemy, a wraz z nią cały Onet. Dlatego do córek i bratanic wysłałem maile, by pisały do mnie na jeden z rezerwowych adresów i dzisiaj przeniosłem swoją pierwszą stronkę na inny host. Za to pozostawiłem stary alias, który teraz będzie prowadził w nowe miejsce. To dla moich dotychczasowych użytkowników. Przy okazji link na tę starą stronkę umieściłem tutaj.
Wysłałem w sobotę wyniki i protokół zawodów do PZBnO. Były zabezpieczone hasłami przed zmianami. I jakaś sierotka nie umiała tych plików otworzyć. Posłalem raz jeszcze, dla odmiany bez haseł.
wtorek, czerwca 15, 2004
No i jest zwierzyniec, jak licho. Myślę, że Ola nieźle się uśmieje czytając mój dzisiejszy mail. Opisałem w niej jednego z "wybrańców". Prawdziwy człowiek - demolka. Gdzie się nie pojawi, rozwala. Ten to potrafi! A czy coś jeszcze umie? A, tak!!! Uprawiać bardzo skuteczną autoreklamę przy pomocy swych kolegów po fachu.
Po Sobótce jest mały problem. Co prawda szybciutko napisałem protokół zawodów i wysłałem go do Ani i Róży ale okazało się, że nie dostałem kilku kart. I to najpoważniejszej kategorii. Najprawdopodobniej zostały spakowane z rzeczami Ani. Zawiadomiłem ją, obiecała poszukać po powrocie do domu i... zaginęła.
Zastanawiam się nad skorzystaniem z możliwości użycia poczty Google. Tej, co ma pojemność do 1 GB. Tylko do czego mi ona będzie potrzebna? A mieć jeszcze jeden adres jest trochę bez sensu. Pomyślę.
Po Sobótce jest mały problem. Co prawda szybciutko napisałem protokół zawodów i wysłałem go do Ani i Róży ale okazało się, że nie dostałem kilku kart. I to najpoważniejszej kategorii. Najprawdopodobniej zostały spakowane z rzeczami Ani. Zawiadomiłem ją, obiecała poszukać po powrocie do domu i... zaginęła.
Zastanawiam się nad skorzystaniem z możliwości użycia poczty Google. Tej, co ma pojemność do 1 GB. Tylko do czego mi ona będzie potrzebna? A mieć jeszcze jeden adres jest trochę bez sensu. Pomyślę.
niedziela, czerwca 13, 2004
sobota, czerwca 12, 2004
W Sobótce byłem. Zawody się odbyły. Jak zwykle Puchar Ślęży musi być w szczególnych warunkach: jak nie śnieg, to przynajmniej obfity deszcz. Dzisiaj był deszcz. Ale było też dość ciepło. Nie gorąco przy tym. A więc można było pooddychać. Dopiero, gdy skończyliśmy, na dobre przestało padać i ociepliło się. I zrobiło się parno, jak to w Sobótce potrafi być. To przez taką własnie pogodę przestałem startować w Pucharze Ślęży.
Oczywiście atak sklerozy spowodował, że nie wziąłem aparatu fotograficznego. Może i dobrze, bo chyba nie miałbym za wiele czasu na robienie zdjęć.
Protokół już napisałem i wysłałem do Ani i Róży. Oczywiście w protokole zamieściłem wąsy na specjalne życzenie Róży i Piotrusia.
Oczywiście atak sklerozy spowodował, że nie wziąłem aparatu fotograficznego. Może i dobrze, bo chyba nie miałbym za wiele czasu na robienie zdjęć.
Protokół już napisałem i wysłałem do Ani i Róży. Oczywiście w protokole zamieściłem wąsy na specjalne życzenie Róży i Piotrusia.
piątek, czerwca 11, 2004
Dzisiaj znowu napisała do mnie Karolinka. Może nasze kontakty ulegną odnowieniu. Ma dziewczyna kłopot: likwidują jej internat i musi szukać mieszkania, a w niezbyt przecież wielkim Tarnobrzegu musi być to niełatwe. Poradziłem by w razie potrzeby nie zastanawiała się wiele lecz by szukała w pobliskich miejscowościach, np. w Sandomierzu. Dojazdy mogą być nieco uciążliwe ale lepszy rydz, niż nic.
Wczoraj podano widomość o śmierci Raya Charlesa. No cóż, przemijają wspominani sprzed lat. Taka jest kolej rzeczy, a jednak szkoda.
Jutro wyjazd do Sobótki. Puchar Ślęży, mam byc SG. Może przy okazji porobię trochę zdjęć?
No i druga przykra wiadomość: Ola nie dostała wymarzonej pracy. Teraz nie bardzo wie, co robić. Chyba Magda i Przemek coś tam wykrakali.
Wczoraj podano widomość o śmierci Raya Charlesa. No cóż, przemijają wspominani sprzed lat. Taka jest kolej rzeczy, a jednak szkoda.
Jutro wyjazd do Sobótki. Puchar Ślęży, mam byc SG. Może przy okazji porobię trochę zdjęć?
No i druga przykra wiadomość: Ola nie dostała wymarzonej pracy. Teraz nie bardzo wie, co robić. Chyba Magda i Przemek coś tam wykrakali.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
