sobota, czerwca 12, 2004

W Sobótce byłem. Zawody się odbyły. Jak zwykle Puchar Ślęży musi być w szczególnych warunkach: jak nie śnieg, to przynajmniej obfity deszcz. Dzisiaj był deszcz. Ale było też dość ciepło. Nie gorąco przy tym. A więc można było pooddychać. Dopiero, gdy skończyliśmy, na dobre przestało padać i ociepliło się. I zrobiło się parno, jak to w Sobótce potrafi być. To przez taką własnie pogodę przestałem startować w Pucharze Ślęży.
Oczywiście atak sklerozy spowodował, że nie wziąłem aparatu fotograficznego. Może i dobrze, bo chyba nie miałbym za wiele czasu na robienie zdjęć.
Protokół już napisałem i wysłałem do Ani i Róży. Oczywiście w protokole zamieściłem wąsy na specjalne życzenie Róży i Piotrusia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz