wtorek, czerwca 15, 2004

No i jest zwierzyniec, jak licho. Myślę, że Ola nieźle się uśmieje czytając mój dzisiejszy mail. Opisałem w niej jednego z "wybrańców". Prawdziwy człowiek - demolka. Gdzie się nie pojawi, rozwala. Ten to potrafi! A czy coś jeszcze umie? A, tak!!! Uprawiać bardzo skuteczną autoreklamę przy pomocy swych kolegów po fachu.
Po Sobótce jest mały problem. Co prawda szybciutko napisałem protokół zawodów i wysłałem go do Ani i Róży ale okazało się, że nie dostałem kilku kart. I to najpoważniejszej kategorii. Najprawdopodobniej zostały spakowane z rzeczami Ani. Zawiadomiłem ją, obiecała poszukać po powrocie do domu i... zaginęła.
Zastanawiam się nad skorzystaniem z możliwości użycia poczty Google. Tej, co ma pojemność do 1 GB. Tylko do czego mi ona będzie potrzebna? A mieć jeszcze jeden adres jest trochę bez sensu. Pomyślę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz