wtorek, marca 28, 2017

Powrót po latach.

Dwadzieścia trzy lata temu chodząc z grupą moich i nie tylko moich uczniów trafiłem do Wysokiej. Pamiętam, że zrobiliśmy sobie wtedy krótki postój na odpoczynek i posiłek przy ogrodzeniu parku. Później podreptaliśmy dalej, do Bielan Wrocławskich.
Dzisiaj zrealizowałem pomysł, jaki wpadł mi do głowy jesienią. Pojechałem do Wysokiej. Pochodziłem po parku, zobaczyłem marne resztki dawnej świetności, pomyślałem o tym, co pozostało w pamięci i przestrzeni po doktorze P. S. i jego ojcu. Zaszedłem też na miejsce naszego dawnego pikniku - sentymentalizm mi się odezwał. później poszedłem jeszcze do nowej części Wysokiej, zupełnie innego świata. Zrobiłem trochę zdjęć i chyba już tam nie wrócę. Nie bardzo jest po co i kiedy też.



środa, marca 15, 2017

Trzydzieści lat.

Trzydzieści lat temu jadąc do Warszawy zauważyłem Syców. Zauważyłem, bo już wtedy główna droga omijała to miasteczko, przebiegała jakieś dwa kilometry od jego centrum. No więc z daleka zobaczyłem dachy oraz wieże wyłaniające się zza zieleni. Postanowiłem sobie, że kiedyś tam pojadę. No i nie składało się, nie było czasu, były inne zajęcia. Wreszcie dzisiaj udało się, pojechałem. Poszwendałem się, porobiłem sporo zdjęć, poprzyglądałem się. Nie zajęło mi to wiele czasu, bo historyczne centrum jest malutkie. Mino tego, że na samym rynku (który wcale nie nazywa się Rynkiem) urządzono parking (obecnie ewenement), ogólne wrażenia, jakie odniosłem, były dobre. A park mnie zachwycił mimo tego, że jeszcze nie ma wiosennej zieleni.
Warto było jechać po trzydziestu latach zwlekania. A teraz już jestem gotowy. Więcej takich przypadków nie mam.