środa, marca 15, 2017

Trzydzieści lat.

Trzydzieści lat temu jadąc do Warszawy zauważyłem Syców. Zauważyłem, bo już wtedy główna droga omijała to miasteczko, przebiegała jakieś dwa kilometry od jego centrum. No więc z daleka zobaczyłem dachy oraz wieże wyłaniające się zza zieleni. Postanowiłem sobie, że kiedyś tam pojadę. No i nie składało się, nie było czasu, były inne zajęcia. Wreszcie dzisiaj udało się, pojechałem. Poszwendałem się, porobiłem sporo zdjęć, poprzyglądałem się. Nie zajęło mi to wiele czasu, bo historyczne centrum jest malutkie. Mino tego, że na samym rynku (który wcale nie nazywa się Rynkiem) urządzono parking (obecnie ewenement), ogólne wrażenia, jakie odniosłem, były dobre. A park mnie zachwycił mimo tego, że jeszcze nie ma wiosennej zieleni.
Warto było jechać po trzydziestu latach zwlekania. A teraz już jestem gotowy. Więcej takich przypadków nie mam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz