Dwadzieścia trzy lata temu chodząc z grupą moich i nie tylko moich uczniów trafiłem do Wysokiej. Pamiętam, że zrobiliśmy sobie wtedy krótki postój na odpoczynek i posiłek przy ogrodzeniu parku. Później podreptaliśmy dalej, do Bielan Wrocławskich.
Dzisiaj zrealizowałem pomysł, jaki wpadł mi do głowy jesienią. Pojechałem do Wysokiej. Pochodziłem po parku, zobaczyłem marne resztki dawnej świetności, pomyślałem o tym, co pozostało w pamięci i przestrzeni po doktorze P. S. i jego ojcu. Zaszedłem też na miejsce naszego dawnego pikniku - sentymentalizm mi się odezwał. później poszedłem jeszcze do nowej części Wysokiej, zupełnie innego świata. Zrobiłem trochę zdjęć i chyba już tam nie wrócę. Nie bardzo jest po co i kiedy też.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz