czwartek, września 25, 2025

Kolejne zadanie wykonane.

 Byłem w Żarowie. To może być już rzeczywiście ostatni raz, choć byłem namawiany, by przyjechać jeszcze za dwa miesiące. Tylko po co? Jakoś nie czuję, bym miał tam cokolwiek do zrobienia poza, oczywiście, wysłuchaniem interesujących prelekcji.

A dzisiaj odrobiłem pewną zaległość: znalazłem dom, w którym mieszkali Jasiewiczowie. Zrobiłem kilka zdjęć. I to chyba już rzeczywiście koniec.


 Tuż przed wyjazdem miałem wypadek Potknąłem się i wyłożyłem. Wielkich szkód nie było ale zawsze to deprymuje. Sam sobie byłem winien. Nie wziąłem latarki, zachciało mi się spacerku i nie zauważyłem przeszkody, o której istnieniu wiedziałem. Poza tym jednak poruszam się znacznie mniej pewnie, niż kiedyś. Może laska rozwiązałaby problem ale utrudniałaby robienie zdjęć.


 

środa, września 24, 2025

Zadanko wykonane.

 Rok czekało ale wykonane. Wczoraj byłem z Zabrodziu i zrobiłem, co zaplanowałem. Planowałem od kilku miesięcy ale letnie upały oraz rozmaite zajęcia przeszkodziły. Teraz trafił się dobry czas. Może wkrótce też dla Góry?


 Dawna szkoła w Zabrodziu.

niedziela, września 21, 2025

Był zjazd.

 Wczoraj i dzisiaj odbył się XIV Zjazd Absolwentów I LO im. J. Kasprowicza we Wrocławiu. Znowu mogliśmy się spotkać. Niestety, nie wszyscy. Stan klasy od ostatniego spotkania znowu się zmniejszył. W dodatku trzech dotychczas wytrwałych zjazdowiczów, Staszek, Józek i Tadek, wycofało się z powodów zdrowotnych. Biorąc pod uwagę upływ czasu, nie wiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek się spotkamy.

Zrobiłem trochę zdjęć, już wysłałem do nich link osobom, których adresy mailowe mam i które były na zjeździe a nawet na nim nie będących. Ostatecznie to nie ich wina, że wiek i zdrowie nie sprzyjają podróżom. Sam nie wiem, czy na kolejnym zjeździe się pojawię. Też nie jestem niezniszczalny.


 

sobota, września 06, 2025

Coraz mniej.

 Mam coraz mniej znajomych. Przynajmniej tych od lat.

Dzisiaj zmarł Bronisław Zathey

wtorek, września 02, 2025

Żarów i odjazd.

 Zgodnie z przewisywaniem druga połowa sierpnia była spedzona miło z Dominikiem. Trochę mniej aktywnie, bo i on miał do spełnienia pewne obowiązki i wyjeżdżał dwukrotnie: do Świebodzina i do Stronia. Dla mnie bardzo było istotne, że razem pojechaliśmy do Żarowa. W ten sposób Dominik uczestniczył w realizacji mojego pomysłu pożegnalnego a przy okazji miał sposobność podglądania, jak to stary, doświadczony dziadek przygotował się do takiego wypadu.

Dzisiaj wspólne wakacje skończyły się. Dominik odjechał. Kolejny raz odwiedzi nas niewiadomo jeszcze kiedy. Chciałoby się, by to wypadło w przerwę świąteczną ale, jak znam życie, chyba będzie nie tak. Zostają mi więć sierpniowe zdjęcia i wreszcie to ostatnie, z pakowania.