niedziela, maja 29, 2011

To jest koniec sezonu.

Wykrakałem sobie. Sezon zakończył się dla mnie w Świdnicy dwa tygodnie temu. W ubiegły i poprzedni weekend pracowałem sprawdzając, co było do sprawdzenia. Kto wie, czy też nie ostatni już raz wobec zachodzących zmian kadrowych. Dzisiaj Rysiek rozesłał nam bardzo ładny pożegnalny mail. A jak będzie w przyszłym roku, zobaczy się.
Jeżdżąc ostatnio okrężną nieco drogą do centrum zauważyłem, że rozbierany jest zielony domek na Hallera. Zapewne i w tym miejscu stanie jakieś betonowo - szklane straszydło, które pasować będzie do Grabiszynka jak pięść do nosa. Dzisiaj poszedłem zrobić zdjęcia marnym resztkom i przy okazji ze zdziwieniem zauważyłem, że ciągle stoi resztka domu klubowego Schlesien. Myślałem, że zachowywano ją, bo było tam przyłącze energetyczne ale chyba nie. Obok stoi nowa rozdzielnia więc ten kawałeczek ściany zapewne już nie jest niezbędny. Czyżby prawdą było, że dom klubowy ma być odbudowany? W takim razie ciekawe, jaka byłaby jego przyszła funkcja.

sobota, maja 14, 2011

Chyba koniec sezonu.

Prawdopodobnie skończył się dla mnie sezon siatkarski. Wczoraj byłem w Orbicie na meczu Gwardii ze Stalą Mielec, dzisiaj w Świdnicy na półfinale Mistrzostw Polski Kadetek. Jutro już nie da się jechać a i mecze ostatniej rundy play-offu Plus Ligi Kobiet wypadają w terminach, gdy jestem zatrudniony. To w ciągu tych sześciu dni w roku, kiedy jakoś pracuję, cha, cha. Może jeszcze wpadnie jakiś turniej albo może pokazówka. Chyba, że terminy się przesuną. O, to by mi pasowało.
Skorzystałem z pobytu w Świdnicy, by trochę przejść się przez miasto. Obszedłem Rynek, w którym trafiłem na koncert piosenkarzy dziecięcych czy coś podobnego. Zobaczyłem, jak postępuje odbudowa wieży ratuszowej i jeszcze małym zygzaczkiem podreptałem na dworzec autobusowy. Chciałoby się któregoś dnia wyskoczyć tylko po to, by trochę dłużej połazikować po tym pięknym i przywołującym miłe wspomnienia mieście. Może to zrobię. A może wyskoczę kiedyś do Żarowa.

wtorek, maja 10, 2011

Film.

Przypomniałem sobie wrześniowy zjazd w Świdnicy. Dzięki nieocenionemu Bolkowi, który zawiadomił wszystkich dostępnych na NK o istnieniu takiego zapisu, dokonanego przez ATM. Widziałem, że ludzie z ATM kręcili na naszym zjeździe ale myślałem, że pójdzie to tylko w lokalnych wiadomościach i to w porze, gdy my byliśmy zajęci więc nie moglibyśmy obejrzeć. A tu taka miła niespodzianka.
Wczoraj zmarł Ivo Pešák od Ivana Mládka. Będzie nas bawił już tylko na starych, coraz starszych filmach.

poniedziałek, maja 09, 2011

Poczytałem.

Poczytałem, przeczytałem powieść Kutza "Piąta strona świata". Wreszcie. I z przyjemnością i z dużym zainteresowaniem. Literatura bardzo dobra a przede wszystkim zmuszająca do zastanowienia się (nad sobą też, przynajmniej w przypadkach podobnych do mojego). Skłaniająca do zrozumienia wielu spraw wcale nie tak łatwych, jak się niektórym wydaje. Oj, chyba odstraszam a nie mam takiego zamiaru. W ogóle nie rozwodząc się zachęcałbym każdego do jej przeczytania. Gdyby to nie było zniechęcające użyłbym nawet określenia, że powinna to być lektura obowiązkowa dla każdego myślącego. Tylko, że wtedy zbyt wielu czytelników by się nie znalazło.