czwartek, listopada 13, 2008

I nie byłem!

Nie byłem niestety na pasowaniu Dominika na przedszkolaka. Za mała powierzchnia, by zmieścić wszystkich zainteresowanych. Mogli przybyć tylko rodzice. Trochę szkoda, bo sprzęt miałem przygotowany, akumulatory naładowane, karty pamięci wyczyszczone. Trudno. Podobno będzie obchodzony Dzień Dziadka (kiedy to jest?) i wtedy będę mógł, a nawet powinienem się zjawić. Wtedy odrobię. Na pociechę pooglądałem sobie zdjęcia zrobione przez Przemka.

Fajna kawa z pieprzem.

Zgodnie z planem byłem wczoraj u Basi i rozmawiałem z ciocią Hanią. Było mi bardzo miło zastać je obydwie w dobrej formie a i rozmowa mnie prawie całkowicie usatysfakcjonowała. Zweryfikowałem nieco wiadomości o mojej rodzinie. Przesłałem wieść o tym Klaudynie dla Andrzeja. Może znajdzie on czas i ochotę by pogrzebać trochę w księgach metrykalnych i cmentarnych.

wtorek, listopada 11, 2008

Trochę rodzinnie.

I znowu mam całkiem wolne. Dominik nie może się doleczyć. Ma dwa tygodnie siedzenia w domu. Kończy mu się to z końcem tego tygodnia więc może w poniedziałek już będzie w "ciociolu", a ja podrepcę po niego po południu. W najbliższy czwartek pasowanie na przedszkolaka, ma szansę na nim być.
Wykorzystując wolny czas jutro zrobię najazd Basi i cioci Hani. Mieszkamy tak blisko siebie a nie widzieliśmy się od kilku lat. Aż wstyd! Przy okazji przesłucham ciocię na okoliczność stosunków rodzinnych. Zdopingowały mnie do tego osiągnięcia Andrzeja. Jednak prawdopodobnie niektóre jego ustalenia nie są prawdziwe. Wypytywałem o rozmaite sprawy swojego ojca ale też nie do końca mogę ufać w prawdziwość tego, co opowiada. Jednak wiek robi swoje. Poza tym akurat niekoniecznie jego wiedza na temat jarosławskiej części rodziny musi być pełna. Zobaczymy, może jutro mi się uda.