Jak niesamowicie wygląda mój osobisty kalendarz. Pustka, brak zapisów, nie ma potrzeby o czymkolwiek pamiętać. Siedzę w domu z konieczności. Nie bardzo jest po co z niego wychodzić. Ile można spacerować po tych trzech uliczkach. I tak robię to co tydzień idąc po gazety. Aby mnie nie dręczyła chęć wyjścia dokądkolwiek, bo nie ma dokąd, całkiem zmieniłem swój rytm dobowy. Jestem czynny w nocy a w dzień śpię. Gdy nie śpię, trochę czytam, trochę oglądam niekoniecznie najlepsze i najmądrzejsze filmy a ponieważ zawsze chętnie się uczyłem, poznaję możliwości, jakie daje menu w rozmaitych aparatach. Normalnie nigdy bym z nich nie korzystał, teraz poznaję. Cofnąłem się nawet do prościutkiego aparaciku, który kupiłem około 15 lat temu i od lat już nie używałem. I zrobiłem nim trzy fotki Misiowej, bo komu innemu mógłbym robić. Ech, kiedy to się wreszcie skończy?
środa, grudnia 02, 2020
środa, listopada 25, 2020
Kolejny
Dzisiaj zmarł Diego Maradona. Nie byłem i nie jestem kibicem piłkarskim ale doceniałem jego osiągnięcia. To kolejny idol z czasów mojej młodości. Tym razem bardziej drugiej niż pierwszej.
niedziela, października 11, 2020
Chyba na razie koniec.
Wczoraj uczestniczyłem w wycieczce, której wcześniej nie planowałem. Udało się dobrze, zrealizowałem zadawnione plany. A byliśmy w Małujowicach,
Brzezinie
i w Brzegu.
W tym roku to chyba już ostatni wyjazd.
czwartek, października 08, 2020
Szwendanie.
W tym roku nie uczestniczyłem w spacerach z przewodnikami miejskimi. Z oczywistego względu zaczęły się one dużo później niż w zwykłych latach, zobaczyłem zdjęcia z pierwszego - bardzo dużo uczestników, odpuściłem sobie. Jednak staram się wrócić do normalnego rytmu życia. A więc bywam w muzeum, chodzę na wydarzenia towarzyszące wystawom. Nie mogę jednak zdecydować się na pójście do kina. Nie wyobrażam sobie przesiedzieć dwie godziny w skupieniu i masce na twarzy. A czysto rozrywkowe filmy mało mnie interesują. Do tego wystarczy mi telewizja. Dla odmiany trochę zacząłem jeździć na wycieczki organizowane przez małe biura podróży. Chyba nie jest to najmądrzejsze ale w ten sposób próbuję uzupełnić braki ewentualnie przypomnieć sobie dawne czasy a wobec braku własnego pojazdu jest to właściwie jedyna możliwość.
Brak spacerów jednak odbija się na mojej formie. Masa rośnie a nogi słabną. Próbuję chodzić nieco więcej, ja - mistrz podwożenia się. Chcę także wykorzystywać nieodległą górkę, bo przywrócić sobie jaką taką sprawność w podchodzeniu.
Dzisiaj odwiedziłem Baśkę. Przywitałem ją mówiąc, że przychodzę, bo dawno się nie widzieliśmy a nie wiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek się zobaczymy. Mogłem sobie pozwolić, bo Baśka doskonale rozumie mój sposób żartowania, specyficzny humorek. Trochę pogadaliśmy na moich warunkach. Ona w drzwiach wejściowych do domu a ja przed ogrodzeniem, na ulicy, w odległości jakichś sześciu - siedmiu metrów. Nie chciałem wchodzić. Raz, przed laty, niechcący naraziłem jej życie i do tej pory mam wyrzuty sumienia. Nie chcę by to się powtórzyło. I tak było mi bardzo miło.
poniedziałek, września 07, 2020
Jakoś mi się nie chce.
Mogłoby się wydawać, że czas pandemii sprzyja tem, bo dokumentować, publikować,... A jednak wcale tak nie jest, przynajmniej w moim przypadku. Z niejakim trudem telefonem pstryknąłem coś takiego, aby po latach móc przypomnieć sobie o strefach wydzielonych w autobusach i tramwajach.





