Wczoraj wyszedłem z domu i udałem się do centrum. Ale to było w celach zdrowotnych więc się nie liczy.
Za to dzisiaj pojechałem na Brochów, by odszukać dom, który mi polecono. Znalazłem, zrobiłem kilka zdjęć i wróciłem. Poprzednio na (w) Brochowie byłem w 2019 roku. Dawno.
W nocy zastanawiałem się nad dwiema sprawami. Pierwsza dotyczyła zakładu fotograficznego, który przed laty działał w Świdnicy na rogu ulic Budowlanej i Łukowej. Prowadziła go kobieta, która przyjaźniła się a może tylko kolegowała z moją Mamą i dwiema ciotkami. Robiła nam zdjęcia w pierwszych latach naszego mieszkania w Żarowie. Doszedłem do tego, że zakład nazywał się "Foto Helena" a pani, która go prowadziła, to Helena Kukułka zam. Rolka. W błąd wprowadzało mnie to, że pamiętałem lepiej żartobliwą nazwę, jaką ja nadałem zakładowi, "Foto Kukułka".
Druga sprawa, to wątpliwość, czy byłem w Jarosławiu w 1967 r. na pogrzebie babci Sołtysiakowej. Mam trochę zdjęć z tego pogrzebu ale znaleźć mnie na nich właściwie nie można. Ja z cała pewnością tych zdjęć nie robiłem. Więc byłem czy nie? Byłem. Przypomniałem sobie, że przed pogrzebem weszliśmy z Andrzejem do grobowca, by mógł on zrobić w nim napis. Grobowiec był pusty, babcia była pierwszą osobą w nim pochowaną. Na razie ostatnią jest Andrzej.