wtorek, maja 19, 2009

Na piechotkę.

Wreszcie pozbyłem się samochodu. I tak go właściwie nie używałem. Raz w roku opłukiwałem go z kurzu i jechałem na przegląd rejestracyjny. A później odstawiałem na kolejny rok (albo i dłużej) do garażu, gdzie tylko zajmował miejsce i od nowa się kurzył.
Kiedy doszła do mnie wiadomość o planowanym przez "rząd cudaków" kolejnym podatku, nazwanym ekologicznym, decyzja zapadła. Tyle, że samochód nadal jest. Po prostu przekazałem go ojcu, a on pozbył się swojego autka. Przy obecnych cenach chyba zyska na kosztach eksploatacji.

wtorek, maja 12, 2009

I po sezonie.

Skończył się dla mnie w niedzielę sezon siatkarski. Teraz trzeba czekać do września. Właśnie dzisiaj przyszły moje bilety na ME.
Ostatnio zintensyfikowała się moja korespondencja z Andrzejem. Od czasu, gdy dostał komórkę, chętnie pisuje smsy. Ja mu oczywiście odpisuję a czasem sam inicjuję wymianę wiadomości. Już całkiem zaniechamy korzystania z usług pocztowych w korespondencji między nami. Gdyby tak jeszcze zechciał kupić sobie komputer i korzystać z internetu. Chyba uważa, że jest na to za stary, że się nie nauczy. I zapewne obawia się, że uczyć go będzie Klaudyna, przecież dużo od niego młodsza. Ot, takie dziwactwo. A mój znajomy z Jawora jest w wieku zbliżonym do mojego ojca i z internetu korzysta sprawnie i chętnie.
Kiedy tak patrzę na moje krótkie i niezbyt częste wpisy, to dochodzę do wniosku, że całkiem wystarczyłby mi Twitter.

sobota, maja 09, 2009

Coś jednak było.

Coś się zdarzyło. Przecież 1 maja byłem na koncercie Deep Purple. Na rozgrzewkę Cichoński z kolegami. Za wiele czasu nie zajęli, najwidoczniej zdawali sobie sprawę, że lud przyszedł tłumnie, by słuchać kogoś innego. Purple grali poprawnie, to jednak klasa, poniżej pewnego poziomu nie schodzą. Nie mogę jednak powiedzieć, bym był szczególnie zachwycony. Po prostu na niejednym ich koncercie już byłem i wydaje mi się, że ten wrocławski najlepszy nie był. Cóż, wszyscy się starzejemy, forma spada i czasem to daje się zauważyć. Ale i tak było dobrze.
Natomiast organizacja dobra nie była. Bilety po 100 - 120 zł na trawkę i po 400 zł na miejsca siedzące, nazwane vipowskimi. Cena na miejsca siedzące okazała się najwyraźniej zaporowa, bo sporo ich było pustych, a na trawie głowa przy głowie. No ale może i o to chodziło, by "VIPy" z motłochem się nie mieszały. Po koncercie wychodzenie było w warunkach skandalicznych. Kilkunastotysięczny tłum wypuszczano tylko przez jedną niezbyt szeroką bramę. W dodatku oszczędzano na oświetleniu, większość latarń pozostała wygaszona. Wychodziło się i wychodziło po drodze wdeptując w przywrócone kosze na śmieci. A jak miały być nieprzewrócone, kiedy ich widać nie było? Całe osiedle Zacisze zakorkowane na amen. Wyjazd trwał około godziny. Nikomu jakoś do głowy nie wpadło, by pokierować ruchem tak, aby szybko odkorkować wąskie osiedlowe uliczki.
Ale co tam, ważne, że lanser się lansował. Bywałem na koncertach w Poznaniu, Zabrzu, Katowicach i czegoś takiego nigdy nie było. A tu prezydent miasta pojawił się na estradzie, przyjmował podziękowania (za co?) i opowiadał, jaki to on jest wielki przyjaciel muzyków. Aż mnie zemdliło z wrażenia.
Tak czy inaczej, jednak wypadało tam być. Być może to ostatnia okazja - latka lecą. Poza tym po wybryku z przeniesieniem koncertu Black Sabbath z Hali Ludowej przed laty można było już stracić nadzieję, że ktoś sensowny zechce pograć we Wrocławiu.

piątek, maja 08, 2009

Wraca się od czasu do czasu.

I znowu wypadałoby wstydzić się za długie niepisanie. A w międzyczasie Wczasowicze z Kołobrzegu wrócili i znowu zaczęliśmy chodzić do przedszkola. I tak mija dzień za dniem, tydzień za tygodniem.
O, w Świdnicy byłem, na turniej młodziczek się wybrałem. Dokładniej na jedną trzecią turnieju, na dwa z sześciu meczów. I tak przy okazji stwierdziłem, że mam mało zdjęć z tego coraz bardziej podobającego mi się miasta. Trzeba będzie to nadrobić. Nawet myślałem, że uda się choć po części to wykonać przy okazji finału MP Młodziczek ale nic z tego, będzie w Legionowie, nie w Świdnicy. No to może kiedyś wyskoczę bez pretekstu tylko po prostu z aparatem. Wcale nie chcę robić jakiegoś fotoprzewodnika. Raczej wyobrażam sobie, że będzie to zbiór ciekawostek oraz fotek związanych jakoś z moim czasem młodości, pierwszej młodości.
A dzisiaj, jutro i pojutrze na zakończenie sezonu siatkarskiego we Wrocławiu chodzę na półfinał MP Kadetek. Później przerwa z siatkówką do września, do Mistrzostw Europy. Właśnie czekam na bilety.