piątek, grudnia 23, 2011

Ala Eksztajn "Mój płacz ukoi wiatr"

Bardzo przyjemnie wrócić pamięcią do dawnych czasów. Coraz przyjemniej.

Pochorował się.

No to miał Dominik pecha, bo przerwa świąteczna się zaczęła, a on się pochorował. Może mu się uda i szybko wyzdrowieje, bo inaczej mogę podejrzewać, że ma zadatki na nauczyciela. Na razie ma gorączkę, boli go gardło, nic nie je, za to sporo śpi, najchętniej, jak widać, na mnie. Wreszcie i mnie uśpił, a Kasia skorzystała z okazji i to zdjęła. I jak tu myśleć o wyjeździe np. do Oli?

poniedziałek, grudnia 12, 2011

Mikołaj.

Dominikowi to dobrze. Cztery razy dostawał mikołajowe prezenty. Pierwszy raz, i jedyny, przy którym byłem< w domu. W roli wręczacza wystąpiła Asia. Początkowo nierozpoznana ale po pewnym czasie tak. Mimo tego, że dość szczelnie była okryta czerwonym strojem, brodą i wąsami to jednak Dominik ją rozszyfrował. Po oczach, jak twierdzi.
A następne prezenty już wkrótce.
W środę przyjeżdżają Ola, Piotruś i Connie. Będzie ruch. Już we wtorek mam przygotować wózek. A od środy, najdalej czwartku, na spacerki marsz!
Na miniony weekend pierwotnie zaplanowałem sobie wyjazd do Strzelina i być może do Świdnicy. Z tego pierwszego zrezygnowałem, trochę przez pogodę. Nie udałoby się i tak zrealizowanie wszystkich zamierzeń. A Świdnica odpadła przez kolizję terminów. Jeszcze będą okazje.
Korzystając z chwili czasu przeszedłem się wczoraj przez Włodkowica, Antoniego, Kazimierza Wielkiego i Krupniczą. Trzeba przyznać, że Włodkowica plombuje się na potęgę. Wkrótce jedynym niewyremontowanym miejscem będzie dawny ogród klasztorny.