poniedziałek, grudnia 12, 2011

Mikołaj.

Dominikowi to dobrze. Cztery razy dostawał mikołajowe prezenty. Pierwszy raz, i jedyny, przy którym byłem< w domu. W roli wręczacza wystąpiła Asia. Początkowo nierozpoznana ale po pewnym czasie tak. Mimo tego, że dość szczelnie była okryta czerwonym strojem, brodą i wąsami to jednak Dominik ją rozszyfrował. Po oczach, jak twierdzi.
A następne prezenty już wkrótce.
W środę przyjeżdżają Ola, Piotruś i Connie. Będzie ruch. Już we wtorek mam przygotować wózek. A od środy, najdalej czwartku, na spacerki marsz!
Na miniony weekend pierwotnie zaplanowałem sobie wyjazd do Strzelina i być może do Świdnicy. Z tego pierwszego zrezygnowałem, trochę przez pogodę. Nie udałoby się i tak zrealizowanie wszystkich zamierzeń. A Świdnica odpadła przez kolizję terminów. Jeszcze będą okazje.
Korzystając z chwili czasu przeszedłem się wczoraj przez Włodkowica, Antoniego, Kazimierza Wielkiego i Krupniczą. Trzeba przyznać, że Włodkowica plombuje się na potęgę. Wkrótce jedynym niewyremontowanym miejscem będzie dawny ogród klasztorny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz