Wracałem w sobotę po dziewiętnastej z meczu tramwajem "20". Na przystanku FAT wysiadła z niego dziewczyna, która siedziała przede mną. Kiedy wysiadałem na Oporowie, zauważyłem, że na zajmowanym przez nią miejscu została koperta. Zaadresowana, ze znaczkiem. Postanowiłem wrzucić ją do skrzynki pocztowej koło pawilonu "Społem" i tak też zrobiłem. Zapamiętałem, że adresatami byli Stanisław i Sara noszący jakieś żydowskie nazwisko, mieszkający w Opolu. Nie jestem antysemitą, zdziwił mnie pewien kontrast męskiego imienia i nazwiska.
Bardzo zdziwiłem się w niedzielę po południu widząc identyczną a może nawet tę samą kopertę leżącą na podmurówce jednego z płotów na ul. Darwina. O co tu chodzi?
