niedziela, października 30, 2005

Kina z głowy.

Skończyłem "Kina". Jak sądzę, za jakiś czas wpadnie mi do głowy pomysł na następną robótkę. Nie mam zamiaru jakoś szczególnie wysilać się wymyślaniem, co to będzie, bo może być niewydarzona głupota. Na razie pewnie będę kontynuował "Spacery", np. spacer kolejny - z Dominikiem.
O, własnie pomyślałem, że możnaby zrobić wspólnie z Andrzejem przynajmniej częściową dokumentację prac Jacka. Pewnie pożegna się za jakiś czas ze światem w jakimś przytułku czy w równie smętnym miejscu i nikt nie będzie już wiedział, jaki to talent.

piątek, października 28, 2005

Byłem i wróciłem.

Znowu byłem na Dzikich Polach, co oczywiście ma oznaczać, że pojechałem do Jarosławia. Od czwartku do czwartku, z Pradziadkiem. W piątek na życzenie Klaudyny przejechałem się do Przemyśla. Trochę pochodziliśmy sobie najpierw w trójkę (z Pawłem), później już tylko we dwoje. W środę byliśmy na dłuższym spacerze we troje w Jarosławiu. Przy okazji dowiedziałem się, że w międzyczasie wpadła na jeden dzień Karolina. Załatwia dla Klaudyny zaświadczenie. Paweł dał mi jej numer telefonu i w czwartek, już z Wrocławia, sobie z nią poesemesowałem.
Doszedłem do wniosku, że trzeba wykorzystać swoje obecne możliwości i w przyszłym roku pojechać do Jarosławia w czerwcu, kiedy dni są najdłuższe, a upały jeszcze niezbyt dokuczają. Będzie wtedy można wybrać się na dłuższe oglądanie Przemyśla czy Przeworska albo Łańcuta. Albo nawet Dynowa. Kiedy zmierzch zapada szybko, jak w listopadzie czy też końcu października, pozostaje właściwie jedynie odsiadka przed telewizorem albo lektura. Akurat tym razem było ciekawie. W telewizji PO-PiS-owy serial o nowym znaczeniu słowa "przyjaciel". A do czytania miałem "Dziennik więzienny" Archera, trzy tomy, kto wie czy nie trochę a propos.
Dzisiaj zadzwoniła Ola i prosiła, by powiedzieć Kasi, że nie chce jej się pisać maili i kiedy nie ma od niej wiadomości, to znaczy, że wszystko jest w porządku. Trochę to rozumowanie jest na bakier z logiką ale skądś je znam.
Ponieważ Klaudyna wypomina mi opis "Na Dzikich Polach", dla jej usatysfakcjonowania na kilka dni zapisałem "Na Dzikim Zachodzie. Wróciłem."

niedziela, października 09, 2005

Guma balonowa?!

No to chyba czeka nas pięciolatka gumy balonowej. Takiej paskudnej, z zasadami. Za dwa tygodnie się ostatecznie okaże.
Wczoraj byliśmy z Kasią pooglądać Adrszpaskie Skały. Piękna rzecz. Wspaniale, że można takie widoki podziwiać obecnie bez większych trudności i za malutką kaskę. A swoją drogą, jak te Czechy funkcjonują. Tanie piwo, tania wódka, tanie żarcie i jeszcze na dokładkę pociągi jeżdżą. A im się opłaca. Niesłychane!!!

Dzisiaj pierwszy raz na Oporów przyjechał, a raczej został przywieziony Dominik. I zrobiliśmy z nim mały spacerek po wsi.

sobota, października 01, 2005

Wrzut na luz.

Wyglada mi na to, że w najbliższym czasie, a może i nawet nie tylko w najbliższym, nie będę miał żadnych obowiazków poza rodzinnymi i osobistymi (znaczy, wobec samego siebie). Może to i dobrze. Jakoś tak mi miło robić to i tylko to, na co sam mam ochotę. A mam między innymi na zaliczenie wieży i mostu. Trzeba poigrać ze swoim lękiem wysokości. No i dalej pofotografować. Tym bardziej, że nieco rozrasta się mój arsenał tajnej broni. Jak się rozkręcę, mam nadzieję, że dojdę do dawnej, sprzed lat (a nawet dziesięcioleci) formy.
Przedwczoraj skończyła się emisja "Przystanku Alaska". Przed laty, gdy pierwszy raz go pokazywano, nie oglądałem. Teraz zacząłem oglądać i nagrywać dla Oli i spodobało mi się. Coś w tym jest. Mam 28 kaset, będzie do czego wracać.