Znowu byłem na Dzikich Polach, co oczywiście ma oznaczać, że pojechałem do Jarosławia. Od czwartku do czwartku, z Pradziadkiem. W piątek na życzenie Klaudyny przejechałem się do Przemyśla. Trochę pochodziliśmy sobie najpierw w trójkę (z Pawłem), później już tylko we dwoje. W środę byliśmy na dłuższym spacerze we troje w Jarosławiu. Przy okazji dowiedziałem się, że w międzyczasie wpadła na jeden dzień Karolina. Załatwia dla Klaudyny zaświadczenie. Paweł dał mi jej numer telefonu i w czwartek, już z Wrocławia, sobie z nią poesemesowałem.
Doszedłem do wniosku, że trzeba wykorzystać swoje obecne możliwości i w przyszłym roku pojechać do Jarosławia w czerwcu, kiedy dni są najdłuższe, a upały jeszcze niezbyt dokuczają. Będzie wtedy można wybrać się na dłuższe oglądanie Przemyśla czy Przeworska albo Łańcuta. Albo nawet Dynowa. Kiedy zmierzch zapada szybko, jak w listopadzie czy też końcu października, pozostaje właściwie jedynie odsiadka przed telewizorem albo lektura. Akurat tym razem było ciekawie. W telewizji PO-PiS-owy serial o nowym znaczeniu słowa "przyjaciel". A do czytania miałem "Dziennik więzienny" Archera, trzy tomy, kto wie czy nie trochę a propos.
Dzisiaj zadzwoniła Ola i prosiła, by powiedzieć Kasi, że nie chce jej się pisać maili i kiedy nie ma od niej wiadomości, to znaczy, że wszystko jest w porządku. Trochę to rozumowanie jest na bakier z logiką ale skądś je znam.
Ponieważ Klaudyna wypomina mi opis "Na Dzikich Polach", dla jej usatysfakcjonowania na kilka dni zapisałem "Na Dzikim Zachodzie. Wróciłem."
Doszedłem do wniosku, że trzeba wykorzystać swoje obecne możliwości i w przyszłym roku pojechać do Jarosławia w czerwcu, kiedy dni są najdłuższe, a upały jeszcze niezbyt dokuczają. Będzie wtedy można wybrać się na dłuższe oglądanie Przemyśla czy Przeworska albo Łańcuta. Albo nawet Dynowa. Kiedy zmierzch zapada szybko, jak w listopadzie czy też końcu października, pozostaje właściwie jedynie odsiadka przed telewizorem albo lektura. Akurat tym razem było ciekawie. W telewizji PO-PiS-owy serial o nowym znaczeniu słowa "przyjaciel". A do czytania miałem "Dziennik więzienny" Archera, trzy tomy, kto wie czy nie trochę a propos.
Dzisiaj zadzwoniła Ola i prosiła, by powiedzieć Kasi, że nie chce jej się pisać maili i kiedy nie ma od niej wiadomości, to znaczy, że wszystko jest w porządku. Trochę to rozumowanie jest na bakier z logiką ale skądś je znam.
Ponieważ Klaudyna wypomina mi opis "Na Dzikich Polach", dla jej usatysfakcjonowania na kilka dni zapisałem "Na Dzikim Zachodzie. Wróciłem."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz